piątek, 30 maja 2014

Bergoglio wstydzi się Krzyża Chrystusowego

"Papież" Bergoglio, kontynuuje ofensywę dyskredytacji katolicyzmu. Niedawno ucałował w rękę księdza, czynnego homoseksualistę i promotora homoseksualizmu, Michelle De Paolis.  "Ksiądz" który uważa że zakaz uprawiania seksu z partnerami tej samej płci, jak nakazuje Kościół, jest nonsensem, odprawił z "papieżem" Bergoglio Mszę Świętą. Od asystenta, występującego z kolczykiem w uchu, "papież" przyjął prezent godny siebie i osób które go podarowały - drewniany kielich i patenę. Asystent udając że całuje pierścień papieża, pocałował się we własny kciuk, co widać na opublikowanych na facebooku zdjęciach, natomiast sam De Paolis całując rękę Bergoglio, skrzętnie zasłaniał się trzymanymi w swoim ręku papierami.

Całowanie tak mu się spodobało że będąc w Izraelu, Franciszek wycałował po rękach starych Żydów, byłych więźniów obozów koncentracyjnych. Co więcej, Bergoglio nie tylko całował po rękach innowierców (lub ateistów) - do tego jesteśmy już przyzwyczajeni, ale zrobił coś nowego, zakrywał mianowicie noszonego na łańcuszku Chrystusa, który jak wiadomo jest "zgorszeniem dla żydów".




W tym nie jest pierwszy jako biskup, jakiś czas temu również polscy biskupi będąc na zbiorowej, sponsorowanej wycieczce w Izraelu, żeby nie razić żydów,  zasłaniali ostentacyjnie swoje noszone na szyi krzyże chowając je do kieszonek. Jednak jeśli chodzi o papieży, wcześniej ani Jan Paweł II, ani Benedykt XVI nie zakrywali krzyża będąc w Izraelu.

Jak widać jezuita Bergoglio, który bardzo pragnie być postępowy, przymilać się idolom współczesnego świata, nie zna Pisma Świętego, które w 2 Liście Św. Jana wyraźnie ostrzega przed nauczycielami fałszu:
"Uważajcie na siebie, abyście nie utracili tego, coście zdobyli pracą,
lecz żebyście otrzymali pełną zapłatę.
Każdy, kto wybiega zbytnio naprzód,
a nie trwa w nauce [Chrystusa],
ten nie ma Boga.
Kto trwa w nauce [Chrystusa],
ten ma i Ojca, i Syna.
Jeśli ktoś przychodzi do was
i tej nauki nie przynosi,
nie przyjmujcie go do domu
i nie pozdrawiajcie go,
albowiem kto go pozdrawia,
staje się współuczestnikiem jego złych czynów"
 Pismo Święte odradza nawet pozdrawiać takie osoby, a co dopiero całować ich ręce. "Papież" Franciszek bardzo chce wybiegać naprzód, wyprzedzać najbardziej postępowych postępowców lub przynajmniej płynąć z ich prądem. Jednocześnie wstydzi się Chrystusa, bo to takie niemodne, zwłaszcza w Izraelu. Nic dziwnego że jednym z pierwszych owoców jego wizyty był pożar w Grocie Narodzenia w Betlejem gdzie połowa koscioła stanęła w ogniu kilka godzin po wizycie.