niedziela, 6 kwietnia 2014

Teoria ewolucji nie przeczy stworzeniu człowieka przez Boga

Wraz z otwarciem kraju na Zachód, wśród naszych zapyziałych kato-elit pojawiła się moda na kreacjonizm. Ten zaczerpnięty z konserwatywnych kręgów amerykańskiej prowincji pogląd intensywnie zwalcza teorię ewolucji Darwina jako sprzeczną z tym co napisano w Biblii. Kreacjoniści wierzą w dosłowny przekaz Biblii. Wierzą że Bóg stworzył świat w 7 dni i były to nasze dni. Wierzą że stworzenie było aktem jednorazowym i nawet wyliczyli że miało miejsce 5775 lat temu. Jednak chyba żaden z nich nie przeczytał uważnie Biblii.

Jezus bowiem mówi: "Ojciec Mój do dziś działa i Ja działam".
 Czy Bóg odebrał sobie moc stwarzania? Nie, w żaden sposób! Bóg żyje ponad czasem, Jego akt stworzania nie jest więc ograniczony do jakiegoś jednego odcinka liniowo rozumianego czasu. Trwa ciągle. Podobnie jak ewolucja według Darwina. Co więcej, teoria ewolucji mówi że człowiek miał "małpich" przodków (w dużym uproszczeniu) a dokładnie że ludzie i dzisiejsze małpy miały wspólego przodka. I to również nie jest sprzeczne z Biblią. Księga Rodzaju mówi przecież: "Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi". Tak więc człowiek powstał z tego co było na ziemi - nasz zwierzęcy przodek był tym "prochem ziemi". Trzeba mieć mocno zwiapniały mózg żeby nie widzieć że nauka, choć używa innego języka, potwierdza to, co mówi Biblia.