wtorek, 25 lutego 2014

Na Majdanie zwyciężyła Maryja

Jeszcze w piątek rano nic nie było pewne w Kijowie. Trwały walki i padały trupy, jednak ludzie nie opuszczali "Majdanu Europa". Pomagała im modlitwa. Nagle w sobotę gruchnęła wiadomość że prezydent Janukowycz uciekł z Kijowa a z nim jego ministrowie. Struktury Partii Regionów i struktury siłowe rozsypały się jak domek z kart.

 Kościół Prawosławny ogłosił sobotę dniem modlitwy za Ukrainę jednak modlitwy w wielu cerkwiach i kościołach zaczęły się wcześniej. W Warszawskiej cerkwi grekokatolickiej Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny, Msza święta za ofiary walk w Kijowie odbyła się w piatek 21 lutego wieczorem.

To co się stało w Kijowie przypomina polski "cud nad Wisłą" 1920 roku, gdy 15 sierpnia, w Święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, nastąpiło przesilenie w Bitwie Warszawskiej i bolszewicy zaczęli się cofać.


Na kijowskim Majdanie Niepodległości było podobnie: wielomiesięczne zmagania, ochotnicy z własnym improwizowanym wyposażeniem przeciw zorganizowanej armii wspieranej potężnymi zasobami materialnymi i organizacyjnymi państwa. A właściwie dwóch państw, bo za Janukowyczem stała Rosja i jej struktury siłowe, jej służby, doradcy i prowokatorzy.

Zastanawiałem się jak długo jeszcze wytrzymają na 20 stopniowym mrozie, ile mają siły i wytrwałości. Na pewno były chwile że byli bliscy załamania. Długotrwałe pozostawanie w stanie zagrożenia życia powinno spowodować że ludzie zrezygnują, zwłaszcza że mogli przecież odejść z Majdanu w każdej chwili. Pomagali sobie nieustanną aktywnością, ciągle rozbudowywali swój obóz, umacniali barykady, ćwiczyli, przygotowywali warianty obrony. Wolny czas wypełniali słuchaniem pieśni i wierszy, tańczyli. Ale była też modlitwa. Duchowni na Majdanie byli od początku, pojawiali się podczas krytycznych chwil szturmów Berkutu na tłum. Z krzyżami w rękach stawali przed szpalerem uzbrojonych berkutowców aby zapobiec przelewowi bratniej krwi.


W miarę upływu czasu odwoływanie się ludzi do opieki Boga poprzez modlitwę musiało stawać się coraz częstsze i coraz powszechniejsze. Duchowni prawosławni i katoliccy organizowali modlitwy. W czasie czuwania przed spodziewanym szturmem Berkutu i wojsk MSW, zbiorowe modlitwy odbywały się co godzinę. Po atakach sił rządowych były modlitwy za zmarłych, palono świece. Powszechne stały się obrazki św. Maryi i św. Michała Archanioła.


Greckokatolicki ksiądz Petro Kowal z Zakarpacia zorganizował grupę wolontariuszy, która chodziła po Majdanie, rozdawała różańce oraz uczyła jak się modlić. Za jego przykładem poszli inni duchowni, w ten sposób różaniec stał się najważniejszą modlitwą Majdanu. W ocenie ks. Kowala rozdano tam co najmniej 700 tys. różańców.

Ks. Waldemar Pawelec we wtorek 18 lutego, przywiózł na Majdan, z pallotyńskiej parafii w Dowbyszu, figurkę Matki Boskiej Fatimskiej. Stała w namiocie modlitwy, kiedy Berkut rozpoczął decydujące natarcie i wtedy, ktoś przeniósł ją na główną scenę. Namiot modlitwy spłonął wraz z całym wyposażeniem, jak również wystawy z książkami i obrazami, jednak figurka przetrwała. Ludzie modlili się i błagali Boga żeby powstrzymał Berkut. Pomimo że władza zdecydowała się strzelać ostrą amunicją, ludzie nie poddali się i nie stracili nadziei. Pomagali rannym, rzucali w atakujących kostką brukową, butelkami z benzyną. Modlitwy i spiew trwały całą noc podtrzymując ducha narodu. Około 3 nad ranem, berkutowcy zaczęli strzelać w kierunku sceny. Pocisk zranił jedną osobę. Mimo to ludzie nie ulękli się. Postanowili stać i modlić się dalej. Wtedy jeszcze jedna kula przeleciała i upadła na podłogę przed ich nogami. O świcie zamieszki ucichły. I tak modlitwą i czynem, razem z Maryją, ludzie obronili plac.

 Nowa kaplica międzykonfesyjna, postawiona po spaleniu starej.

Równocześnie na całej Ukrainie ludzie zaczęli obalać pomniki Lenina. To był najprostszy sposób okazania poparcia Majdanowi i dezaprobaty dla władzy Janukowicza wspieranego przez Moskwę. Pomniki wodza bolszewików państwo komunistyczne produkowało seryjnie i musiały one stać obowiązkowo w każdym mieście na centralnym placu. Oprócz tego w każdej szkole, gabinecie urzędnika, instytucji kultury. Doszło nawet do tego że każda jednostka armii sowieckiej miała swoje przenośne "ołtarzyki" polowe z Leninem. Może dlatego dla zwykłych ludzi, zmuszonych żyć w świecie sowieckiego odwrócenia wartości, ten bożek komunistów stał się symbolem zniewolenia. We Lwowie pomnik Lenina obalono jeszcze w 1990 roku. Jednak w centrum i na wschodzie pozostało tego jeszcze setki a może i tysiące. W ostatnich tygodniach zaczął się prawdziwy "leninopad", stan na dziś to ponad 200 obalonych Leninów (mapka z miejscami gdzie obalono pomnik Lenina i z datami obalenia). 

 We Lwowie nie było już Leninów więc rozebrano pomnik sowieckiego "wyzwoliciela".

  W Kijowie, pomnik Lenina obalono 8 grudnia 2013 roku, w dniu w którym Kościół obchodzi świeto Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny. Jak zauważył biskup franciszkanin Stanisław Szyrokoradiuk, w tym samym dniu w 1991 na mocy układu zawartego w Białowieży rozpadł się ZSRS. Biskup przemawiąc ze sceny Majdanu zaproponował, by w miejscu obalonego pomnika Lenina postawić figurę Matki Boskiej. Przypomniał że na Majdan ludzie przyszli po odmowie podpisania przez rząd ukraiński umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską, na której sztandarze umieszczono 12 gwiazd na błękitnym tle. Ta symbolika ma także wymiar religijny, gdyż kolor niebieski tradycyjne uchodzi za maryjny, a o dwunastu gwiazdach wspomina Apokalipsa św. Jana. "Potem wielki znak ukazał się na niebie Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej nogami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu" - przytoczył biskup początek 12. rozdziału tej księgi. Dodał że sam sztandar dzisiejszej Unii zatwierdzono 8 grudnia 1955 r.

24 lutego ulicami Kijowa przeszła Droga Krzyżowa w intencji poległych, ich rodzin, ochotników i wszystkich Ukraińców.

 catholicnews.org.ua
 www.catholic-media.org 
http://niezalezna.pl

poniedziałek, 24 lutego 2014

Watykan wspiera marksistowskich bojówkarzy w Ameryce Południowej

 Książę Bertrand Orleans Braganza skierował do papieża Franciszka obszerny list „pełen synowskiego zatroskania”. Wyraził w nim swój niepokój z powodu wspierania przez Stolicę Apostolską marksistowskich organizacji z Ameryki Południowej. Ich celem jest lewicowa rewolucja, do której dążą łamiąc prawo.

W liście „Quo vadis, Domine?” były następca brazylijskiego tronu zauważył, że działacze latynoamerykańskich ruchów dążących do obalenia własności prywatnej są równocześnie zapraszani na spotkania przez przedstawicieli instytucji Stolicy Apostolskiej. Niektórzy z nich są przyjmowani osobiście papieża Franciszka.

Książę przypomniał, że to dzięki decyzji jego prababki, księżniczki Izabeli, w 1888 r. zniesiono niewolnictwo w Brazylii. Z tego powodu straciła ona tron, a Brazylijczycy nagrodzili ją tytułem „Redemptrix”, ówczesny papież uznał jej bezinteresowną służbę na rzecz Ewangelii i harmonii społecznej przesyłając jej Złotą Różę.

Poruszony tym samym poczuciem sprawiedliwości i poświęcenia dla dobra wspólnego co moi przodkowie, założyłem i wspierałem od dziesięciu lat kampanię promującą pokój i harmonijny rozwój wsi – pisze Bertrand Orleans Braganza. Książę wyjaśnił, że tego typu działania są dzisiaj szczególnie konieczne, ponieważ w ostatnich latach brazylijska wieś jest nękana napadami bojówkarzy lewicowych. Lewicowych radykałów wspierają władze bezprawnie wywłaszczające farmerów.

Autora listu zaniepokoiło, że przedstawiciele Ruchu Bezrolnych Robotników (MST), którzy od lat wyrządzają wielkie szkody właścicielom ziemi i destabilizują rozwój rolnictwa w kraju, są zapraszani przez watykańskie instytucje jako „doradcy.” W grudniu 2013 roku Papieska Akademia Nauk zaprosiła João Pedro Stédile, krajowego koordynatora i przedstawiciela MST Via Campesina do udziału w seminarium poświęconym osobom społecznie wykluczonym. Stédile uczestniczył w rozmowach w charakterze obserwatora. João Pedro Stédile słynie z promowania swoich błędnych zasad i fałszywych rozwiązań opartych na założeniu marksistowskiej walki klas i na utopii kolektywizmu społecznego - pisze książę.

Zaledwie dwa dni po sympozjum Stédile spotkał się na terenie Watykanu z działaczami skrajnie lewicowego ruchu włoskiego – Altermondialista. W swoim wystąpieniu, zamieszczonym przez Adista News Agency, chwalił się „sukcesami” nielegalnych akcji niszczenia upraw plantatorów w Brazylii. Zalecał stosowanie tego typu środków „w obecnym historycznym kontekście nierównowagi sił w walce klasowej, która jest niekorzystna dla klas pracujących”. Stédile przyznał się do podburzania robotników, którzy stracili nadzieję na zwycięstwo w „walce klasowej.” Wielokrotnie w przemówieniu cytował Marksa, Lenina, Gramsciego, a także brazylijskich lewaków np. Paulo Freire czy Josué de Castro.

Książę odwołując się do tych wydarzeń zwrócił uwagę na wezwanie Stédile’a do podjęcia działań na rzecz „zjednoczenia klasy robotniczej na poziomie międzynarodowym”. Zjednoczenie to miałoby odbyć się poza ramami istniejących organizacji pozarządowych i społecznych. Zaangażowana w nielegalną działalność nowa międzynarodówka komunistyczna miałaby wszcząć powszechną rewolucję marksistowską. Brazylijski arystokrata zauważa, że jest to „zwiastun antychrześcijańskiej rewolucyjnej utopii”. W dodatku, zachęca się do jej realizacji Watykan. Arystokrata pyta, dlaczego Papieska Akademia Nauk angażuje się w promocję nielegalnych działań i godzi się na instrumentalne instrumentalizację ze strony marksistów.

Książe dodał, że tysiące brazylijskich katolików jest oburzonych wspieraniem przez Watykan organizacji, która w ciągu 30 lat dopuściła się tylu dobrze udokumentowanych przestępstw. Bertrand Orleans Braganza wyraził jeszcze większe ubolewanie na wieść o tym, że sam Papież powitał działaczy przestępczej organizacji, która m. in. w 2000 r. zniszczyła ponad 20-letnią pracę badawczą Isabel Gonçalves. Bojówki Via Campesina wtargnęły do fabryki Aracruz w stanie Rio Grande do Sul. Ekstremiści zniszczyli eksperymentalne szklarnie, systemy nawadniające, szkółki roślin i nowoczesny sprzęt laboratoryjny. W czerwcu 2008 roku członkowie tej organizacji zniszczyli wszystkie badania Carpina Sugar Cane Experimental Station w Mata Norte. Obezwładnili ochronę i w ciągu godziny zniszczyli eksperymentalne uprawy oraz laboratoria, z których korzystała kadra naukowa. Straty były ogromne. Podobnych akcji prowadzonych przez Ruch Robotników Bezrolnych (MST) jest mnóstwo.

Papieska Akademia Nauk zaprosiła do Watykanu też i argentyńskiego lewaka Juana Graboisa. Co więcej, był on jednym z organizatorów seminarium poświęconego wykluczonym społecznie osobom. Grabois to prawnik i lewicowy działacz, który założył Konfederację na rzecz Gospodarki Ludowej. Otwarcie promuje marksizm. Książę przypomina, że w artykule napisanym dla portalu AgendaOculta, Grabois stwierdził m. in., iż każdy przedsiębiorca jest „złodziejem”, który dorobił się majątku na grabieży, niewolnictwie, kontrabandzie, korupcji, defraudacji itd. Lewicowiec a Argentyny proponuje budowę socjalizmu realnego – „solidarnej, surowej i niekonsumpcyjnej gospodarki ludowej”. Dopiero gdy gospodarka stanie się „uspołeczniona i planowana, będzie można osiągnąć społeczeństwo bez wyzyskiwanych i wyzyskiwaczy”, które wymagać będzie „wyjątkowo silnej interwencji państwa”.

Arystokrata z bólem stwierdził, że Watykan poprosił Graboisa o współudział w organziacji konferencji nt. wykluczenia społecznego, która odbyła się 5 grudnia 2013 r. na terenie Stolicy Aposotolskiej. Grabois podczas seminarium przekonywał kard. Petera Turksona, szefa Papieskiej Rady ds. Sprawiedliwości i Pokoju oraz innych uczestników konferencji, że… Marks miał rację, ale nie udało mu się przewidzieć wszystkich konsekwencji rozwoju kapitalizmu! Grabois uznał także, że „nowy proletariat jest gotowy do buntu”. Wzywał do nielegalnych działań i przemocy, by stworzyć „nowe społeczeństwo”, które inpirowałoby się doświadczeniami kubańskimi i sowieckimi.

 Książę zwracając się do Papieża Franciszka podkreślił, że jako katolik i Brazylijczyk uważa za niewytłumaczalne, iż przedstawiciele Watykanu prowadzą dialog z Graboisem, ideologiem nowego komunizmu, 76 lat po tym, jak Pius XI potępił ten zbrodniczy system. Byłego nastepcę brazylijskiego tronu oburzyło, że Grabois został zaproszony przez papieża na prywatną audiencję. Zostało to nagłośnione przez latynoamerykańską lewicę, chwalącą przy okazji zaangażowanie arcybiskupa Marcelo Sáncheza Sorondo z Papieskiej Akademii Nauk.

 Bertrand Orleans Braganza podkreślił, iż nie uważa, aby dzisiejszy system gospodarczy stanowił rozwiązanie obserwowanych problemów społecznych. Niemniej jednak, nie tylko o kwestię gospodarczą chodzi. Książe wskazał, że hierarchia kościelna winna – tak jak czynił to Leon XIII – ukazywać przyczyny upadku systemu gospodarczego wynikające z pychy i zmysłowości. Wspomniał o błędnych założeniach socjalizmu utopijnego i indywidualistycznego liberalizmu, odrzucającego istnienie obiektywnej prawdy i wyższego prawa naturalnego. Jednocześnie wskazał na przyczynę obecnego kryzysu: odrzucenie Boga i Jego Objawienia w organizacji życia społecznego. Książę wezwał do działań na rzecz przywrócenia cywilizacji chrześcijańskiej.


Za: Polonia Christiana

piątek, 14 lutego 2014

Dlaczego film o Kuklińskim jest taki dobry?

Podobno, bo nie oglądałem, ale wszyscy są zachwyceni. Nikt nie zadaje sobie pytania dlaczego reżyser "Pokłosia" i kultowych "Psów", nakręcił film, który być może stanie się równie kultowy jak "Psy", tym razem film pokazujący prawdę.

"Pokłosie" było fałszerstwem, szkalującym Polaków zgodnie z narracją "przedsiębiorstwa holokaust". Również wcześniejszy film "Psy" był dobrym warsztatowo fałszerstwem mającym pokazać "ludzką twarz" komunistycznej służby bezpieczeństwa. Ludzie którzy żyli w tamtym systemie doskonale wiedzą że SB była nade wszystko urzędem. Urzędem gdzie smutni panowie wykonywali brudną i dosyć monotonną robotę planowaną przez starych pryków w centrali MSW z dużym wyprzedzeniem i z morderczą precyzją. Starych pryków w centrali, wykonujących polecenia jeszcze starszych pryków z KC, którzy z kolei wykonywali polecenia swoich zwierzchników z Moskwy. Wszystko nudne jak flaki z olejem pełne biurokracji, czasami krwi, ale najczęściej zwykłej podłości i strachu. To byli funkcjonariusze wszechogarniającego strachu. Strach był ich tworzywem, to z niego rzeźbili niewolników PRL. Pasikowski zafałszował ten obraz. Pokazał zabawnych chłopców, coś w rodzaju amerykańskich gangsterów, którym nagle wybuchła demokracja i próbują odnaleźć się w nowej rzeczywistości paląc teczki na ognisku. Wszystko pełny spontan.

Po latach dziecko wie że palenie teczek było precyzyjną operacją zaplanowaną znacznie wcześniej i poprzedzoną akcja mikrofilmowania i przesyłania najważnieszych dokumentów do Moskwy. I nawet dziecko dostrzeże że film był częścią większego scenariusza transformacji mającej zapewnić miękkie lądowanie funkcjonariuszom zbrodniczego systemu. Częścią zasłony dezinformacyjnej. Spełnił swoją rolę doskonale. Dziś funkcjonarisze komunistycznych służb, Dukaczewski, Czempiński, Makowski, występują w popularnych programach telewizjnych jako "autorytety" moralnie potępiając czyn Kuklińskiego i wiekszość widzów łyka ich wynurzenia bez mrugniecia okiem.

I oto ten sam Pasikowski nagle robi doskonały film o pułkowniku Kuklińskim który walczył z tamtym systemem i w którym Kukliński jest przedstawiony jako bohater. Lewicowe media, z Gazetą Wyborczą na czele pełne sa pozytywnych recenzji. Co ciekawe, nikt z naszych nowych esbeckich "autorytetów moralnych" też nie krytykuje samego filmu. Krytykują tylko zdradę Kuklińskiego.

Jednocześnie prawicowa opozycyjna publicystyka cieszy się radością dziecka że na film w pierwszych dniach poszło 250 tysiecy ludzi. Zdaje się połknęła haczyk i piejąc z zachwytu nad filmem oburza się na nasze nowe esbeckie  "autorytety moralne", że ośmielają się krytykować tak świetlaną postać.

 Nasza opozycja dostrzegła nawet że to nie jest tak że płk. Kukliński był zdrajcą. On nie był zdrajcą, zdrajcami byli esbecy.  Jednak ten fakt zniknął szybko z prawicowej narracji, przysypany górą wysoce emocjonalnego zgiełku.

Niektórzy publicyści, oszołomieni sukcesem wydawniczym "Resortowych Dzieci" i powodzeniem filmu o Kuklińskim, zaczęli się nawet odgrażać że jak opozycja dojdzie do władzy, to odsunie wreszcie tych złych esbeków szkalujących Kuklińskiego. Pojawiły się tytuły w rodzaju: "Sowieckie mordy kontra Jack Strong", a Samuel Pereira napisał nawet artykuł  "Sowieckiej bestii między oczy" w którym snuje wizje rozprawienia się z czerwonymi.

W tym swoim świętym oburzeniu nasza opozycja nie dostrzegła nawet informacji jaka wypłynęła równocześnie, niby to przypadkiem. Informacji że zdrajcą który wydał pułkownika Kuklińskiego był ksiądz w Watykanie a dziś już arcybiskup Janusz Bolonek, tajny współpracownik SB ps. Lamos. To przez niego nasz narodowy bohater musiał uciekać z ojczyzny.

Po obejrzeniu filmu Pasikowskiego, setki tysięcy a może miliony widzów zrozumieją, że nasze nowe "autorytety moralne" rodem z SB miały rację potępiając zdradę. I będą mieć nowego wroga - księdza z "sowiecką mordą".W miarę zbliżania się uroczystości kanonizacji Jana Pawła II, coraz wiecej ludzi będzie zainteresowanych tematem otoczenia papieża. O arcybiskupie Bolonku będzie coraz głośniej.

Kiedy nasza opozycja się obudzi, będzie już za późno żeby odwołać słowa o rozliczeniu esbeckich zdrajców. Episkopat im tego nie daruje. A generał Dukaczewski znowu otworzy butelkę szampana.

czwartek, 13 lutego 2014

Z cyklu: znaki

Czy to znak od Boga który ma już dość bredni globalnych hucpiarzy o "globalnym ociepleniu", globalnego promowania sodomii i zorganizowanego deprawowania dzieci pod płaszczykiem wolności i tolerancji? W USA od początku nowego roku trwa klęska mrozów. Zaczęło się od -38°C w Minesocie, później było jeszcze gorzej. Zamarzł nawet wodospad Niagara. Niespotykane od 20 lat mrozy dotarły nawet do południowych stanów. Amerykanie nieprzyzwyczajeni do tak wielkich mrozów, ubierają się "na cebulkę" zakładając po kilka t-shirtów i cienkich sweterków bo prawdziwych zimowych ubrań często nie posiadają. Awarie sieci elektrycznych, korki na drogach, sparaliżowne lotniska, odwołane tysiące lotów, to wszystko przekłada się na ogromne straty finansowe dla gospodarki. Straty ludzkie to setki osób które zmarły z zimna. Tylko w ciągu ostatnich godzin z powodu mrozu zmarło 10 osób. W południowo-wschodnich stanach zimy zwykle są bardzo łagodne, ale w tym roku aura zaskoczyła wszystkich. - To jest poważne wyzwanie dla nas - utyskiwał Arron Strickland z centrum kryzysowego miasta Atlanty. Najgorsza sytuacja jest teraz w Georgii, północnej i południowej Karolinie. Z żywiołem zmagają się także mieszkańcy północnego Teksasu. Z powodu fatalnych warunków atmosferycznych, tylko wczoraj odwołano ok. 3600 lotów. Kilkaset tysięcy ludzi jest pozbawionych dopływu energii elektrycznej. Może teraz wymyślą podatek od globalnego ochłodzenia? Z kolei Wielką Brytanię równie długo dręczą rekordowe opady deszczu które przerodziły się w powodzie. Może dzięki tym wydarzeniom odechce się hucpiarskim banksterom wyłudzać pieniądze od słabych państw na "podatek od emisji CO₂". Chociaż, nie, im się nigdy nie odechce, jak bajka o globalnym ociepleniu przestanie działać, wymyślą inną. Jedyna nadzieja w zwykłych ludziach że pójdą po rozum do głowy i przepędzą hucpiarzy gdzie pieprz rośnie.

środa, 12 lutego 2014

Masoneria a Kościół

 Sprawa masonerii i jej oddziaływań w społeczeństwie naszym postawiona jest na ogół fałszywie. Publiczność doszukuje się tutaj sensacji, ulega łatwo informacjom, nie tylko nieścisłym, ale nawet dalekim od rzeczywistości. Tajność masonerii potęguje zaciekawienie i przyczynia się do utrwalania poglądów sprzecznych z istotnym stanem rzeczy.
Walka z Kościołem stanowi dzisiaj najistotniejszą treść wskazań masonerii. Droga do pełnej wolności, do zdobycia wszystkich praw należących się jednostce, prowadzi, według masonerii, po przez ruiny Kościoła. Ze wszystkich wskazań, instrukcji i enuncjacyj masońskich zionie nienawiść do Kościoła.
„Wielki Mistrz” masonerii włoskiej Hadrian Lemmi w okólniku, wydanym do lóż po zaborze Państwa Kościelnego pisał:
„Budynek, który bracia wznoszą właśnie w całym świecie, nie będzie mógł być uważany za skończony, dopóki bracia nie obdarują ludzkości ruinami siedziby wielkiego wroga” (tj. papieża).
W liście wielkiego mistrza Angharr do „brata” Garibaldiego czytamy:
„Bracie… powtórz za nami naszą najwyższą przysięgę: Przysięgam, że nie będę miał innej ojczyzny nad ojczyznę powszechną, przysięgam, że będę zwalczał z całą zaciętością zawsze i wszędzie granice narodów, przysięgam wywrócić choćby z poświęceniem własnego życia granice i oznajmiam, że przeczę istnieniu Boga i duszy. A teraz, bracie, niechaj naród, religia i rodzina znikną na zawsze dla ciebie wobec nieskończoności dzieła wolnomularstwa.
„Naszym celem — mówił w r. 1880 wielki mistrz loży włoskiej w Genui — jest zatknięcie sztandaru na wszystkich kościołach i na Watykanie. Przyjdzie czas, gdy Chrystus, Pan niebios, kłaniać się będzie naszemu Panu, Panu ziemi.
Walka zacięta pomiędzy katolicyzmem i masonerią — brzmi oświadczenie Desmonsa — jest walką na śmierć, bez wytchnienia i pardonu. Wszędzie, gdziekolwiek ukaże się człowiek czarny (kapłan), muszą znaleźć się masoni. Wszędzie, gdziekolwiek wzniosą krzyż na znak jego panowania, musi ukazać się sztandar masonerii“.
Biuletyn masonerii francuskiej z r. 1896 głosi:
My masoni powinniśmy dążyć do definitywnego zniszczenia katolicyzmu. Kongres Międzynarodowej Masonerii, który obradował w Paryżu w r. 1900, zadecydował: „Nie wystarcza zwalczać wpływy duchowieństwa, obdzierać Kościół z autorytetu, zniszczyć należy religię samą.”
Kongres masonów w Brukseli w r. 1904 uchwalił:
Walka przeciwko papiestwu jest koniecznością socjalną i powinna stanowić główne i nieustanne zadanie masonerii.
Przykłady tego rodzaju można by mnożyć bez końca. Masoneria nazywa siebie z dumą „antykościołem”.
Cóż znaczy to określenie?
Kościół prowadzi dusze ludzkie od kolebki do grobu i wskazuje im, że życie doczesne jest tylko wędrówką, próbą, w czasie której mamy sobie zasłużyć na wieczność. Bóg i życie pozagrobowe są fundamentami światopoglądu chrześcijańskiego. Zepsuta na skutek grzechu pierworodnego natura ludzka skłania się zawsze ku złemu. Aby wytrwać w dobrym, potrzebna jest łaska Boża.
„Antykościół” masoneria głosi coś wręcz przeciwnego: Zaprzecza bluźnierczo istnieniu Boga i nieśmiertelności duszy, twierdzi, że dla człowieka celem jedynym jest życie doczesne, poza którym istnieje tylko nicość. Nie ma, według masonerii ani Objawienia, ani Wcielenia i Odkupienia, ani zbawienia. Wszystko zaczyna się i kończy na tym świecie. Nie było także grzechu pierworodnego. Człowiek rodzi się dobrym, a jeżeli później się psuje i schodzi na złe drogi, to winne są temu warunki wśród których żyje. Religia jest tylko ludzkim wymysłem, krępującym człowieka, wyzbywającym go wolności i swobody.
Jak więc widzimy, masoneria jest całkowitym zaprzeczeniem wskazań i nauki Kościoła.
„Masonerię — mówią dokumenty tej organizacji — powinno się odczuwać wszędzie, ale nie odkrywać jej nigdzie. Stanowimy wielkie zrzeszenie, wobec świata nieme…Powinniśmy gorliwie wpajać masom nasze myśli, ale cała satysfakcja polega na tym, że owe idee kiełkują”.
W słowach tych zawarty jest cały program działania masonerii.
Przy pomocy zakonspirowanych, pół-utajonych i jawnych organizacji (np. „Liga obrony praw człowieka i obywatela”, „Rotary Club”), za pośrednictwem swych członków, których stara się masoneria wysunąć na odpowiedzialne i wpływowe stanowiska, za pośrednictwem wreszcie literatury, prasy, teatru i kina dąży tajna ta organizacja do przeniknięcia całego życia naszego, do dotarcia do wszystkich środowisk, do rodzin, społeczeństwa, urzędów, związków i szkół, aby wszędzie szerzyć swe idee, upowszechniać swój światopogląd.
Na tym właśnie przenikaniu masonerii i jej wpływów polega działanie masonerii i tutaj właśnie kryje się całe niebezpieczeństwo tej podstępnej, uporczywej i przewidującej akcji.
Organizacje masońskie zwą się lożami. Loże istnieją we wszystkich krajach i podlegają naczelnej władzy, której skład jest zawsze głęboko zakonspirowany.
Tajność masonerii utrudnia wielce zorientowanie się w składzie personalnym lóż.
Wprawdzie masoneria wydaje swe roczniki, w których podaje nazwiska pewnych masonów, z góry jednakże należy zaznaczyć, że właśnie ci wymienieni masoni nie odgrywają najważniejszej roli, ale są jedynie figurantami, mającymi odwrócić i zmylić uwagę przeciwników.
Po owocach poznaje się drzewo.
Skład personalny poszczególnych lóż krajowych może przedstawiać dla nas zagadkę, nigdy jednakże przed okiem uświadomionego i czujnego katolika nie ukryje się przenikanie wpływów i oddziaływanie masonerii. Czy to w literaturze, czy w prasie, czy wśród ludzi wyczuje on zaraz inspirację masońską, toteż walka z masonerią to przede wszystkim walka z jej inspiracją. Ale do walki tego rodzaju przygotowany jest jedynie katolik w pełni uświadomiony, znający doskonale założenia dogmatyczne Kościoła, zdający sobie sprawę z etycznych i moralnych wskazań nauki Chrystusa.
Nie sprostamy w tym boju, o ile zamiast tracić czas na zbędne rzeczy, nie będziemy się starać pogłębić w sobie wiedzy religijnej i życia wewnętrznego.
Bolszewickie bezbożnictwo uderza w wiarę i Kościół brutalnie, bezpośrednio. Masoneria, przeciwnie, działa podstępnie, stara się przeniknąć w środowisko przeciwnika, przekonywać go powoli, zatruwać dawkami.
Zarówno masoneria jak i bolszewizm głoszą, że dążą do wyzwolenia człowieka, do pełnej jego wolności. Jest to jedno z największych kłamstw jakie zna historia..
Bolszewizm czyni ludzi niewolnikami, pozbawionymi własnego oblicza, własnego ja, a masoneria stosuje do swych członków najstraszliwszy terror i nie cofa się przed fizycznym i moralnym zniszczeniem opornych i nieposłusznych.
Prawdziwą wolność niesie jedynie Ewangelia. Kościół tylko zwalczył niewolnictwo, wywyższył człowieka, zbliżył go do Boga i wyrównał wszystkich przed Jego Obliczem. Jedynie nieprzebrane skarby miłości, zawarte w słowach Jezusa Chrystusa, zdolne są odrodzić świat, wyrównać krzywdy i różnice społeczne.
Nie Kościół odpowiada za te krzywdy, ale właśnie ci wszyscy, którzy pragnęli budować świat bez Jezusa Chrystusa.
Krzywda ta jest dziełem kapitalizmu, który nie pamiętając zupełnie o celach i zadaniach życia ludzkiego, dążył jedynie do gromadzenia bogactw. Pohańbił człowieka bolszewizm, odbierając mu Boga i zaprzeczając mu duszy, zepchnęła człowieka w błoto masoneria ukazując mu świat doczesny, jako jedyny jego cel.
Świat szamoce się dzisiaj w męce, niepokoju, w trosce o jutro. Żadne wysiłki nie pomogą, o ile ludzkość nie zrozumie wreszcie słów Jezusa Chrystusa - „Kto beze mnie gromadzi, rozprasza”.

Tekst ukazał się w "Kalendarzu Rycerza Niepokalanej" w 1939 roku.


Kilka wieków temu, gdy zdemaskowany został masoński plan wymierzony w papiestwo i Kościół, liczni papieże nie tylko pośpieszyli z potępieniem tej organizacji, lecz także wprowadzono całkowicie jednoznaczną zasadę, że żadnemu katolikowi nie wolno być masonem jakiegokolwiek stopnia i nadal uważać się za czynnego członka Kościoła. Wolnomularze uczynili wszystko co było w ich mocy dla ukrycia rzeczywistego charakteru ich działań poprzez propagowanie materialnych korzyści wynikających z bycia masonem nawet najniższego stopnia. Kościół twardo stał na stanowisku zakazu członkostwa czy też jakiegokolwiek wspierania masonerii a wyraził to zupełnie jednoznacznie w Kodeksie Prawa Kanonicznego, jaki wszedł w życie w 1917 roku:
"Ci, którzy zapisują się do sekty masońskiej lub do innych tego rodzaju stowarzyszeń, które knują (machinantur) przeciwko Kościołowi lub prawowitym władzom świeckim, popadają tym samym w ekskomunikę zastrzeżoną Stolicy Apostolskiej w zwykły sposób (contrahunt ipso facto excommunicationem Sedi Apostolicae simpliciter reservatam)" (kanon 2335).

Ponadto, odnośnie niektórych materiałów drukowanych wydano takie ostrzeżenie:
"Z mocy samego prawa (ipso jure) są zakazane książki, w których jest zawarte mniemanie, iż dozwolone są: pojedynek, samobójstwo, rozwód; a także te książki, które traktując o sektach masońskich lub innych tego rodzaju stowarzyszeniach twierdzą, że są one przydatne a nie zgubne dla Kościoła i państwa" (kanon 1399, 8).

Józef Ratzinger jeszcze jako kardynał napisał w Deklaracji Świętej Kongregacji Nauki Wiary ogłoszonej 26 listopada 1983 roku:

"Pozostaje jednak niezmieniona negatywna opinia Kościoła w sprawie stowarzyszeń masońskich, ponieważ ich zasady zawsze były uważane za niezgodne z nauką Kościoła i dlatego przynależność do nich pozostaje zakazana. Wierni, którzy należą do stowarzyszeń masońskich, są w stanie grzechu ciężkiego i nie mogą przystępować do Komunii Świętej".


A dziś? Masoneria już jawnie zaczyna wchodzić na najświętsze celebracje chrześcijańskie.

Ksiądz Silva z parafii Poczęcia Matki Bożej w mieście Bom Jardim,
w północno-wschodniej Brazylii z masonami podczas Mszy Świętej.

 Masoni w pełnych strojach rytualnych demonstrują swoje symbole podczas Mszy w kościele w czasie brazylijskiego święta państwowego "Dzień masona".

Kapłan katolicki udziela Komunii Świętej masonowi.