środa, 19 listopada 2014

Proroctwo o kryzysie w Polsce

 Proroctwa mają taką dziwną właściwość, że większość ludzi zaczyna w nie wierzyć dopiero, kiedy zapowiadane fakty się wydarzą. Celem bowiem proroctw jest głównie, nie ostrzeżenie ludzi przed nadchodzącymi wydarzeniami ale, przede wszystkim, podniesienie wiary. Większość ludzi ma jednak taką przypadłość że jest przekonana o swojej silnej wierze, w związku z tym nią się nie zajmuje. Lubi za to bardzo, rozstrząsać sensacyjne okoliczności wydarzeń. Wasz uniżony sługa nie ma złudzeń że odróżnia się w tej mierze od reszty społeczeństwa.

31 sierpnia 2014 roku znany prorok TB Joshua, wygłosił w Afryce w kościele SCOAN (Synagogue Church Of All Nations) na coniedzielnym nabożeństwie transmitowanym przez telewizję, proroctwo o zbliżającym się kryzysie mającym nastać w Polsce już niebawem. Prosił o modlitwy za nasz kraj. Mówił o liczbie 16 którą widział. Cytuję dosłownie: "Polacy powinni się modlić za swój naród, bo tam u nich będzie kryzys. (...) Kryzys rozpocznie się w śmieszny sposób. On powstanie pomiędzy... Jako wewnętrzny krajowy kryzys. Oni zaczną się zmagać, co się stało w kwestii tego czy tamtego. To pociągnie... Oni powinni się modlić za swój naród. Ostatnim razem wspominałem ich kraj Polskę (przed katastrofą w Smoleńsku)... Módlcie się za tym, ponieważ ja widziałem szesnastkę. Zapytałem więc co to jest ta szesnastka (...) Ale ja wtedy zobaczyłem Polskę, naród. Módlcie się za ten naród. To bardzo, bardzo ważne."

Były premier Donald T. podpisał rozporządzenie o przeprowadzeniu 16 listopada wyborów samorządowych, w dniu 21 sierpnia. W chwili kiedy prorok TB Joshua wypowiadał swoje proroctwo, data była już więc znana. Pytanie dlaczego prorok TB Joshua nie przewidział kryzysu już 24 sierpnia w niedzielę, tylko dopiero tydzień później? Może sama decyzja o dacie wyborów niczego jeszcze nie przesądzała a punkt decydujący nastąpił później? Może potrzeba było trochę czasu, może tydzień trwało wypracowywanie przez odpowiednie służby że właśnie wtedy nastąpić ma kryzys i jak ma on przebiegać?

 Ta hipoteza prowadzi do kolejnych ciekawych wniosków i hipotez. Na przykład takich, że za organizacją kryzysu nie mogli stać mocodawcy Donalda T. bo inaczej, prorok TB Joshua, wiedziałby o kryzysie wcześniej...

Może za kryzysem stoją mocodawcy Bronisława K. który wczoraj powiedział że "Zakwestionowanie uczciwości wyborów to odmęty szaleństwa". Może to śmieszność tego stwierdzenia dotarła aż do Afryki? Może do Afryki dotarła śmieszność tego, że system informatyczny PKW przygotowała 23 letnia studentka (z niewielką pomocą kilku przyjaciół)? A może tego faktu, że w jednym z miast aż 40% głosów okazało się nieważne? Mniejsza zresztą z tym, ważne że Bronisław K. stara się przyczynić jak tylko potrafi, do zaognienia kryzysu.

 Jak może zatem wyglądać ten kryzys? Przede wszystkim należy zastanowić się do czego te wydarzenia mogą doprowadzić. Nie żyjemy bowiem na pustyni, tylko w otoczeniu ludzi i krajów mających swoje ambicje, plany i potrafiących je realizować. Te wydarzenia mogą doprowadzić do chaosu w Polsce, to oczywiste. Ale też do wyniesienia do wielkiej polityki Ruchu Narodowego i zapewne znalazłoby się (a może już się znalazło?) kilka służb gotowych wydać na to spore pieniądze. Już są zapowiadane demonstracje RN przed Sejmem i mówi się o potrzebie "polskiego majdanu". RN wyrasta na poważną siłę, kilka dni temu, w manifestacji 11 listopada, zdołał zebrać 100 tysięcy demonstrantów.  Już się mówi że z powodu kryzysu wyborczego Polska polityka zagraniczna na wschodzie została sparaliżowana. Łukaszenka i Putin zacierają ręce z radości. Jak możemy się bowiem domagać uczciwości wyborów na Białorusi czy w Rosji, jeżeli sami u siebie je fałszujemy? Kryzys mógłby uderzyć zresztą w samego Bronisława K. który ostrzegany w maju 2013 r. - odrzucił propozycje zabezpieczenia systemu PKW mówiąc że "nie ma konieczności nowelizacji ustawy" w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa wyborów, ponieważ ​"w polskim prawie wyborczym system informatyczny pełni wyłącznie funkcję wspomagającą". Tak by się zapewne stało, gdybyśmy mieli wolną prasę. Jednak w naszym kraju o tym fakcie będą pamiętać tylko dziennikarze z tak zwanych "oszołomskich mediów".

Link do filmiku z proroctwem.

PS. Prorok TB Joshua w styczniu i trzy razy 28 marca 2010 przestrzegał przed katastrofą "balonu" wiozącego delegację wysokich urzędników państwa sąsiadującego z Rosją. Tu link do filmiku. Co ciekawe, w styczniu mówił że chodzi o naród ktory jest "brzemienny". Może więc wydarzenia które się rozgrywają dziś w Polsce to "rozwiązanie" tej "brzemienności" naszego narodu. Zobaczymy co się urodzi. Bądźmy dobrej myśli i módlmy się!

sobota, 13 września 2014

Papież Franciszek ogłasza III wojnę światową

 Jak podał 23 sierpnia, brytyjski katolicki tygodnik Tablet, papież Franciszek podczas powrotu z Korei, rozmawiając w samolocie z dziennikarzami, powiedział że "jesteśmy w środku III wojny światowej". Jak powiedział, "dzisiaj jesteśmy w świecie, gdzie wojna trwa wszędzie". Powołał się przy tym na nieokreślonego człowieka z tłumu który rzekomo miał mu tak powiedzieć w Korei. Bergoglio nawoływał też do międzynarodowej interwencji wojskowej w północnym Iraku, ale jak powiedział, "bez użycia bomb". W wyniku działań islamistów, ponad 100 tysięcy Chrześcijan a także duża liczba jazydów, musiało opuścić tam swe domy. Bergoglio potępił też tortury, dodając że jest to "grzech przeciwko ludzkości". Jak się wyraził: "Mówię katolikom, że torturowanie człowieka jest grzechem śmiertelnym, ciężkim grzechem. Ale więcej, to grzech przeciwko ludzkości," powiedział.

Dlaczego w wizji pana Bergoglio, "grzech przeciwko ludzkości" jest czymś więcej niż grzech przeciwko Bogu, możemy się domyślać. Możemy się też domyślać dlaczego poczuł się zobowiązany wypowiedzieć się o sytuacji w Iraku dopiero kiedy terroryści islamscy dobrali się do jazydów - wyznawców synkretycznej religii łączącej wątki islamu, judaizmu, Chrześcijaństwa i pierwotnych religii indoirańskich. Wcześniej, gdy Chrześcijanie byli zabijani i prześladowani w Nigerii, Libii, Egipcie, Somalii, Syrii, nie przywiązywał do tego tak wielkiej wagi. Bergoglio wydelegował też specjalnego wysłannika, kardynała Fernando Filoni, do Iraku, by dostarczyć wsparcie duchowe i finansowe dla mniejszości Chrześcijańskich i jazydów. Kardynał powiedział, że na społeczności międzynarodowej spoczywa "odpowiedzialność moralna", by użyć siły militarnej do wyswobodzenia wiosek od terrorystów.

Swój komunikat o III wojnie światowej Franciszek powtórzył dzisiaj, podczas mszy na cmentarzu w miejscowości Fogliano di Redipuglia w regionie Friuli-Wenecja Julijska gdzie pochowano 100 tysięcy żołnierzy poległych w czasie I wojny światowej. W długim wywodzie, wspominając piękno krajobrazu, wartości rodzinne, chciwość, nietolerancję i żądzę władzy, opisując kwieciście "szaleństwo wojny" której "planem jest chęć rozwijania się przez zniszczenie",  powiedział, że teraz można mówić o trwającej trzeciej wojnie światowej.
- Również dziś, po drugiej klęsce kolejnej wojny światowej, zdaje się można mówić o trzeciej wojnie prowadzonej w "kawałkach", z przestępstwami, mordami, zniszczeniami - dodał.
 W doskonale przygotowanym przemówieniu, innym niż jego, pełne wpadek teologicznych, klecone na szybko codzienne homilie w Watykanie, papież skupił się na rozwinięciu poetyckiej teorii wojny w której odbijał się wpływ myśli postępowych pisarzy latynoamerykańskich, czerpiących garściami z moskiewskiej centrali propagandy czasów komunizmu. Franciszek oskarżył właścicieli firm zbrojeniowych o prowokowanie wojen dla zysku. - Także dziś jest wiele ofiar. Jak to jest możliwe? Jest to możliwe, ponieważ także dziś za kulisami kryją się interesy, plany geopolityczne, żądza pieniędzy i władzy, jest przemysł zbrojeniowy, który zdaje się być tak bardzo ważny! - mówił. Ci, którzy planują akty terroru i starcia oraz właściciele firm zbrojeniowych mają wypisane w sercach motto: "Co mnie to obchodzi?". Oni, zaznaczył, dużo zarabiają na wojnach, ale "ich zdemoralizowane serce traciło zdolność do płaczu".
 - Ludzkość potrzebuje płaczu i to jest godzina płaczu - zakończył swą homilię.

Widać że Franciszkowi z jakiegoś powodu zależy żeby ludzie uwierzyli w III wojnę światową. Za pierwszym razem, w samolocie, się nie udało więc powtarza swoje credo na cmentarzu z pierwszej wojny. Rzeczywiście liczba ofiar działań zbrojnych od kilku lat zaczęła wzrastać, głównie za sprawą wojny w Syrii, ale nadal jest ich nieporównanie mniej niż w wojnach światowych. Może by więc pan Bergoglio porównał liczbę zabitych zanim zacznie wygłaszać takie teorie. W Iraku od 2003 do 2011 roku zginęło około pół miliona osób. Jest to 17 razy mniej niż w I wojnie światowej. Ciekawe zresztą, że mija właśnie 100 lat od jej wybuchu i komuś bardzo zależy na ogłoszeniu trzeciej.

Czytając o próbach zadekretowania III wojny światowej, mimo woli przypomina się wizja papieża Leona XIII. Po zakończeniu Mszy Świętej usłyszał on rozmowę szatana z Chrystusem w której szatan domagał się 100 lat na zniszczenie Kościoła począwszy od XX wieku. Jezus przyjął to wyzwanie. Kilka lat wcześniej Albert Pike, mason i satanista, pod natchnieniem diabła spisał dokładny plan zniszczenia Chrześcijaństwa. Plan A. Pike'a, zakładał, poprzez wywołanie trzech wojen światowych, stworzenie warunków do ujawnienia się religii satanistycznej i jej zapanowania nad światem. Według niego, w ciągu 100 lat, dotychczasowa cywilizacja Chrześcijańska miała być zniszczona a  na jej gruzach miał powstać nowy porządek świata z religią lucyferyczną jako oficjalną i jedyną religią światową.

Dlaczego "papież" Bergoglio jest tak zafascynowany ideą III wojny światowej? Dlaczego jest zafascynowany synkretyzmem religijnym i ideą nowego porządku świata? Dlaczego mówi o "grzechu przeciwko człowiekowi", jakby istniała jakaś religia w której centrum stoi człowiek? Dlaczego posługuje się starymi marksistowskimi i masońskimi szablonami? Tak, "religią" w której centrum stał człowiek, był marksizm i komunizm (oczywiście tylko teoretycznie). postawienie człowieka w centrum to też jeden z etapów masońskiego planu walki z Chrześcijaństwem. Czy więc papież Bergoglio, kierowany niezrozumiałą ambicją stał się wykonawcą planu zniszczenia Chrześcijaństwa?

Tu trzeba zauważyć że "papież" Franciszek nie jest pierwszy w próbach ustanowienia III wojny światowej. Wcześniej wypowiedział się przewodniczący Komisji Europejskiej José M. Barroso, który na przełomie tego roku zagroził wyborcom wybuchem nowej wojny światowej, jeśli w wiosennych wyborach nie zagłosują na polityków chcących dalszej integracji europejskiej. Jednak nawet "król Europy" nie wystarczył, żeby zadekretować III wojnę, więc sięgnięto (z obrzydzeniem) po największy autorytet, czyli papieża.

Plan trzech wojen światowych A. Pike'a:

I Wojna Światowa musi być wywołana w celu umożliwienia Iluminatom zdetronizowania mocy Carów w Rosji oraz uczynienia z tego państwa fortecy ateistycznego komunizmu.
Różnice pomiędzy agenturami Iluminatów pośród brytyjskiego oraz niemieckiego imperiów będą użyte w celu wywołania tej wojny. Na koniec tej wojny wykreowany będzie komunizm. Zostanie on użyty do zniszczenia innych rządów, w celach osłabienia religii.

 Druga Wojna Światowa zostanie podsycona różnicami pomiędzy faszystami i syjonistami politycznymi.
Celem wojny jest zniszczenie nazizmu a polityczny syjonizm musi się wzmocnić na tyle, aby był w stanie ustanowić suwerenne państwo Izrael w Palestynie.
W czasie II Wojny Światowej międzynarodowy komunizm musi się na tyle wzmocnić, aby zrównoważyć chrześcijaństwo, które będzie ograniczone i zachowane w tym stanie, do momentu, w którym będziemy je potrzebować do wywołania finałowego socjalnego kataklizmu.

Trzecia Wojna Światowa musi się rozpocząć od przewagi różnic spowodowanych przez agentury Illuminati pomiędzy politycznymi syjonistami oraz liderami świata islamu. Owa wojna musi być prowadzona w taki sposób, ze islam (islamski świat arabski) oraz polityczny syjonizm (państwo Izrael) wzajemnie się zniszczą.
W tym samym czasie inne państwa, ponownie podzielone w tej kwestii, będą powstrzymywane do punktu kompletnego wyczerpania fizycznego, moralnego, duchowego oraz ekonomicznego.
Wypuścimy nihilistów oraz ateistów i sprowokujemy niezwykły socjalny kataklizm, który w całym tym horrorze wykaże jasno i dobitnie narodom efekty absolutnego ateizmu, pochodzenie zdziczenia i najbardziej krwawe orgie.
Wtedy na każdym miejscu, wszędzie, obywatele, zmuszeni do własnej obrony przed mniejszościami etnicznymi i rewolucjonistami, będą eksterminować owych niszczycieli cywilizacji a masy pozbawione iluzji wobec chrześcijaństwa, którego boskie duchy, formujące chrześcijaństwo bez kompasu oraz kierunku, pożądających ideałów ale bez wiedzy, gdzie umieścić swoje oddanie i adorację, otrzymają rzeczywiste światło poprzez uniwersalną manifestację czystej doktryny Lucyfera, wystawionej w końcu na publiczny widok.
To wyjawienie spowoduje w rezultacie generalny reakcyjny ruch, po którym nastąpi zniszczenie chrześcijaństwa oraz ateizmu, obydwu zwyciężonych oraz zniszczonych w tym samym czasie.

Albert Pike, mason 33 stopnia, wierzący że Lucyfer jest również bogiem, tylko lepszym niż Bóg prawdziwy, opisał swoją szatańską wizję w liście do innego masona, Maziniego. List przez pewien czas znajdował się w British Museum, a rzecz całą ujawnił 1925 roku, w swojej książce "The Mystery of Freemasonry unveiled" ("Sekrety Masonów ujawnione") arcybiskup Santiago de Chile, Josef Maria Carlo Rodriguez (link: Amazon.com.).

Dwie pierwsze wojny światowe udało się przeprowadzić, ale z trzecią jest problem. Po prostu ludzie za nic nie chcą uwierzyć że to już. Przez całą zimną wojnę byli przyzwyczajeni że będzie to straszna wojna jądrowa, zaczynająca się nagłą wymianą uderzeń rakietowych pomiędzy supermocarstwami. Tymczasem pokojowy upadek ZSRS, za sprawą częściowo wypełnionej przepowiedni z Fatimy, ich zaskoczył. Zostało tylko jedno supermocarstwo, a pozostałym mocarstwom regionalnym, nie spieszno do wojny z USA. Stąd próby zaklinania rzeczywistości. Żydowscy neokoni od P. Wolfowitza na początku wieku, wywoławszy "wojnę z terroryzmem" okrzyknęli ją IV wojną światową, za trzecią uznając zimną wojnę. Jednak ta klasyfikacja jakoś się nie przyjęła. Jak widać próby "myślenia życzeniowego" trwają nadal.

Niewątpliwie plan Pike'a jest inspiracją dla licznych grup współczesnej masonerii, zdobywających coraz większe wpływy satanistów i różnych ideologicznych wrogów Chrześcijaństwa, w tym komunistów i skrajnych religijnych syjonistów. Powinni oni jednak pamiętać,  że szatan tę walkę już przegrał. Od wybuchu I wojny światowej mija właśnie 100 lat, Kościół istnieje i na nic zda się ogłaszanie III wojny. Czas minął i Chrystus przyjdzie wyegzekwować wygraną. Weźmie całą pulę. Przyjdź Panie Jezu!

wtorek, 29 lipca 2014

Niech rozkwita sto kwiatów

Papież Franciszek odwiedził wczoraj ponownie Caseratę pod Neapolem. Tym razem celem wizyty było spotkanie z przyjacielem, ewangelickim pastorem Giovannim Traettino i jego parafianami. Spotkanie, jak podało Radio Watykańskie, przekształciło się w poważne wydarzenie ekumeniczne, w którym wzięło udział ponad 200 osób reprezentujących wspólnoty ewangelikalne nie tylko z Italii, ale także z innych kontynentów.

Wcześniej, w sobotę po południu, papież odwiedził Caseratę jako ekolog. Podziwiał z helikoptera płonacę w ziemi odpady nielegalnie wywiezione przez mafię i spotkał się z dziećmi chorymi z tego powodu na raka oraz odprawił Mszę dla 200 tysięcy ludzi.

Wczorajsza wizyta, choć oficjalnie prywatna, miała pokazać publiczności twarz Franiszka ekumenisty. Gospodarz wizyty, Giovanni Traettino, jest znany nie tylko jako protestancki kaznodzieja, ale też jako działacz ekumeniczny wśród grup charyzmatycznych różnych denominacji. Był m.in. gościem niedawnego spotkania katolickiej Odnowy w Duchu Świętym, które odbyło się na rzymskim stadionie olimpijskim z udziałem papieża Franciszka. Z Bergoglio, Giovanni Traettino poznał się już wcześniej w Buenos Aires, prowadząc tam swoją kaznodziejską i ekumeniczną działalność.

Po prywatnej rozmowie z pastorem w jego domu, spotkał się z całą wspólnotą na terenie budowanego tam ośrodka pentekostalnego zwanego "Kościołem Pojednania". Przemawiając do zebranych, papież nawiązał m.in. do „wielościennego” modelu Kościoła, łączącego jedność i różnorodność.

„Duch Święty sprawia różnorodność w Kościele i ta różnorodność jest niezwykle bogata i piękna. A następnie ten sam Duch Święty czyni jedność. I tak Kościół jest jeden w różnorodności. Używając sformułowania pewnego protestanta, które jest mi bardzo bliskie: różnorodność pojednana przez Ducha Świętego. Ktoś może się zdumieć: papież pojechał do ewangelików! A on pojechał spotkać braci! Bardzo wam dziękuję i proszę was bardzo o modlitwę, bo bardzo jej potrzebuję... Przynajmniej po to, by nie być zanadto dokuczliwym. Dziękuję!” – powiedział Bergoglio. Po obiedzie Franciszek powrócił śmigłowcem do Watykanu.

Jak powiedział pewien przywódca chińskich komunistów, "niech rozkwita sto kwiatów, niech współzawodniczy sto szkół".

Nie wiem czy papież Franciszek czytał złote myśli Mao Zedonga, ale z pewnością jego sposób myślenia jest mu niezwykle bliski. Oby tylko nie zakończyło się to nową "kampanią przeciwko prawicowcom" (czytaj konserwatystom w Kościele).

sobota, 28 czerwca 2014

Prezbiterianie bojkotują firmy wspierające Izrael


Zgromadzenie Ogólne Kościoła Prezbiteriańskiego w USA  większością 303 do 310 głosów swoich najwyższych hierarchów, uchwaliło bojkot firm, które czerpią korzyści bądź wspierają izraelską politykę ekspansji i kolonizacji na okupowanych terytoriach palestyńskich.

Bojkot dotyczyć ma trzech wielkich koncernów: producenta maszyn budowlanych Caterpillar, koncernu Motorola Solutions i koncernu Hewlett-Packard. Kościół Prezbiteriański zainwestował w te firmy łącznie 21 mln dolarów. Teraz pieniądze te zamierza wycofać. Przedstawiciele kościoła powiedzieli, że od lat domagali się od tych koncernów zaprzestania wspierania izraelskiej ekspansji i okupacji na terytoriach palestyńskich.

Caterpillar to jedyna firma na świecie, produkująca specjalne opancerzone buldożery przeznaczenia militarnego, które używane są przez Izrael do wyburzania palestyńskich domów. Maszyny Caterpillar od 1967 roku wyburzyły ponad 12 tys. palestyńskich domów, pozbawiając ponad 70 tys. ludzi dachu nad głową. W ciągu dwóch zaledwie lat (2000-2002) armia Izraela tymi maszynami zniszczyła 200 tys. drzew oliwnych, będących własnością Palestyńczyków. Tymi maszynami zniszczono palestyński obóz dla uchodźców i zamordowano amerykańską działaczkę na rzecz praw człowieka Rachel Corrie. Caterpillar czerpie też zyski z budowy izraelskiego muru „ochronnego”, dzięki którego zagarnia on 40% Zachodniego Brzegu i oddziela Palestyńczyków od ich ziem uprawnych.

Motorola produkuje głównie specjalistyczną technologię komunikacyjną (m.in. smartfony) – ale także amunicję i części do amunicji (projektuje i produkuje zapalniki do rakiet, bomb i pocisków – także do bomb kasetowych, których eksport został zakazany przez rząd USA) i urządzenia i systemy nadzoru, kontroli i bezpieczeństwa – dla sił zbrojnych Izraela.

HP natomiast produkuje urządzenia branży informatycznej i telekomunikacyjnej, wykorzystywane przez siły zbrojne Izraela w zwalczaniu protestów ludności palestyńskiej i systematycznym burzeniu domów arabskich.

Kościól Prezbiteriański to protestancka, kalwińska i konserwatywna wspólnota religijna, licząca ok. 2,4 mln (według własnych danych) wiernych i 14 tys. pastorów. Jest członkiem Narodowej Rady Kościołów USA, Światowej Wspólnoty Kościołów Reformowanych i Światowej Rady Kościołów. Należą do niego dobrze sytuowani członkowie klasy średniej i wyższej, w tym wielu znanych polityków. Należało do niego między innymi kilku prezydentów USA.

Na podstawie:  http://konserwatyzm.pl/artykul/12265/amerykanie-beda-bojkotowac-izrael

piątek, 30 maja 2014

Bergoglio wstydzi się Krzyża Chrystusowego

"Papież" Bergoglio, kontynuuje ofensywę dyskredytacji katolicyzmu. Niedawno ucałował w rękę księdza, czynnego homoseksualistę i promotora homoseksualizmu, Michelle De Paolis.  "Ksiądz" który uważa że zakaz uprawiania seksu z partnerami tej samej płci, jak nakazuje Kościół, jest nonsensem, odprawił z "papieżem" Bergoglio Mszę Świętą. Od asystenta, występującego z kolczykiem w uchu, "papież" przyjął prezent godny siebie i osób które go podarowały - drewniany kielich i patenę. Asystent udając że całuje pierścień papieża, pocałował się we własny kciuk, co widać na opublikowanych na facebooku zdjęciach, natomiast sam De Paolis całując rękę Bergoglio, skrzętnie zasłaniał się trzymanymi w swoim ręku papierami.

Całowanie tak mu się spodobało że będąc w Izraelu, Franciszek wycałował po rękach starych Żydów, byłych więźniów obozów koncentracyjnych. Co więcej, Bergoglio nie tylko całował po rękach innowierców (lub ateistów) - do tego jesteśmy już przyzwyczajeni, ale zrobił coś nowego, zakrywał mianowicie noszonego na łańcuszku Chrystusa, który jak wiadomo jest "zgorszeniem dla żydów".




W tym nie jest pierwszy jako biskup, jakiś czas temu również polscy biskupi będąc na zbiorowej, sponsorowanej wycieczce w Izraelu, żeby nie razić żydów,  zasłaniali ostentacyjnie swoje noszone na szyi krzyże chowając je do kieszonek. Jednak jeśli chodzi o papieży, wcześniej ani Jan Paweł II, ani Benedykt XVI nie zakrywali krzyża będąc w Izraelu.

Jak widać jezuita Bergoglio, który bardzo pragnie być postępowy, przymilać się idolom współczesnego świata, nie zna Pisma Świętego, które w 2 Liście Św. Jana wyraźnie ostrzega przed nauczycielami fałszu:
"Uważajcie na siebie, abyście nie utracili tego, coście zdobyli pracą,
lecz żebyście otrzymali pełną zapłatę.
Każdy, kto wybiega zbytnio naprzód,
a nie trwa w nauce [Chrystusa],
ten nie ma Boga.
Kto trwa w nauce [Chrystusa],
ten ma i Ojca, i Syna.
Jeśli ktoś przychodzi do was
i tej nauki nie przynosi,
nie przyjmujcie go do domu
i nie pozdrawiajcie go,
albowiem kto go pozdrawia,
staje się współuczestnikiem jego złych czynów"
 Pismo Święte odradza nawet pozdrawiać takie osoby, a co dopiero całować ich ręce. "Papież" Franciszek bardzo chce wybiegać naprzód, wyprzedzać najbardziej postępowych postępowców lub przynajmniej płynąć z ich prądem. Jednocześnie wstydzi się Chrystusa, bo to takie niemodne, zwłaszcza w Izraelu. Nic dziwnego że jednym z pierwszych owoców jego wizyty był pożar w Grocie Narodzenia w Betlejem gdzie połowa koscioła stanęła w ogniu kilka godzin po wizycie.


niedziela, 6 kwietnia 2014

Teoria ewolucji nie przeczy stworzeniu człowieka przez Boga

Wraz z otwarciem kraju na Zachód, wśród naszych zapyziałych kato-elit pojawiła się moda na kreacjonizm. Ten zaczerpnięty z konserwatywnych kręgów amerykańskiej prowincji pogląd intensywnie zwalcza teorię ewolucji Darwina jako sprzeczną z tym co napisano w Biblii. Kreacjoniści wierzą w dosłowny przekaz Biblii. Wierzą że Bóg stworzył świat w 7 dni i były to nasze dni. Wierzą że stworzenie było aktem jednorazowym i nawet wyliczyli że miało miejsce 5775 lat temu. Jednak chyba żaden z nich nie przeczytał uważnie Biblii.

Jezus bowiem mówi: "Ojciec Mój do dziś działa i Ja działam".
 Czy Bóg odebrał sobie moc stwarzania? Nie, w żaden sposób! Bóg żyje ponad czasem, Jego akt stworzania nie jest więc ograniczony do jakiegoś jednego odcinka liniowo rozumianego czasu. Trwa ciągle. Podobnie jak ewolucja według Darwina. Co więcej, teoria ewolucji mówi że człowiek miał "małpich" przodków (w dużym uproszczeniu) a dokładnie że ludzie i dzisiejsze małpy miały wspólego przodka. I to również nie jest sprzeczne z Biblią. Księga Rodzaju mówi przecież: "Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi". Tak więc człowiek powstał z tego co było na ziemi - nasz zwierzęcy przodek był tym "prochem ziemi". Trzeba mieć mocno zwiapniały mózg żeby nie widzieć że nauka, choć używa innego języka, potwierdza to, co mówi Biblia.

poniedziałek, 3 marca 2014

Z cyklu znaki




  "Kiedy ujrzycie noc oświetloną przez nieznane światło, wiedzcie, że to jest wielki znak, który wam Bóg daje, że ukarze świat za jego zbrodnie przez wojnę, głód i prześladowania Kościoła i Ojca Świętego. Żeby temu zapobiec, przyjdę, by żądać poświęcenia Rosji memu Niepokalanemu Sercu i ofiarowania Komunii św. w pierwsze soboty na zadośćuczynienie. Jeżeli ludzie me życzenia spełnią, Rosja nawróci się i zapanuje pokój, jeżeli nie, Rosja rozszerzy swoje błędne nauki po świecie, wywołując wojny i prześladowania Kościoła."*

W nocy z 27 na 28 lutego 2014 roku niebo nad Polską było krwistoczerwone. Od Irlandii i Szkocji przez Danię i Polskę po Skandynawię, była widoczna zorza polarna. Dziwną czerwoną łunę sfotografowano nawet na południu kraju, w Jeleniej Górze. Kiedy usłyszałem tę inormację, przypomniało mi się że w 2008 roku, kilka dni przed wojną w Gruzji, sam widziałem dziwne czerwone niebo nad Warszawą. Nawet zrobiłem kilka fotek. Było to 5 sierpnia wczesnym wieczorem, a już w nocy z 7 a 8 sierpnia, wybuchła wojna. I jeszcze przypomniał mi się ten fragment "Wspomnień" Alberta Speera:
"Nocą staliśmy z Hitlerem na tarasie Berghofu i podziwialiśmy rzadkie zjawisko. Wyjątkowo jaskrawa zorza polarna przez całą godzinę zalewała czerwonym światłem położony po przeciwnej stronie legendarny Untesberg, podczas gdy niebo grało wszystkimi kolorami tęczy. Ostatni akt Zmierzchu bogów nie mógłby się rozgrywać w efektowniejszej scenerii. Nasze twarze i ręce były nienaturalnie zabarwione na czerwono. Widowidsko to wywołało nastrój dziwnej zadumy. Nagle Hitler powiedział, zwracając się do jednego ze swoich adiutantów wojskowych: "To zapowiada wiele krwi. Tym razem nie obejdzie się bez użycia siły".
 Było to 23 sierpnia 1939 roku, zaledwie tydzień przed wybuchem najkrwawszej z dotychczasowych wojen światowych. Tak, wiem że takie zjawiska zdarzają się częściej niz wybuchają wojny. Oby i teraz tak było, ale kiedy są pewne niewytłumaczalne wiążące się z tym okoliczności wpływające na nastrój, trudo pozbyć się wrażenia że Najwyższy chce nam coś przez to powiedzieć. 

Kryzys na Krymie rozpoczął się kiedy w nocy 27 lutego do parlamentu Krymu weszli rosyjscy żołnierze. 

W tych dniach, w Rosji i na Ukrainie w klasztorach i cerkwiach zaczęły płakać ikony. W tradycji prawosławnej jest to wyraźny znak, który jest wezwaniem do nawrócenia i ostrzeżeniem przed zbliżającymi się trudnymi czasami. Ikony mają obecnie płakać m.in. w Rostowie nad Donem, Odessie, Równym, Nowokuzniecku. Wcześniej podobne zjawiska, w Rosji i na Ukrainie, miały miejsce przed rewolucją październikową i upadkiem caratu, a także tuż przed rozpadem Związku Sowieckiego. Rzuciłem okiem na mapę i widzę, że o ile Odessa czy Rostów nad Donem są zrozumiałe, to już Nowokuźnieck może sugerować coś przerażajacego. Leży on przy zachodniej granicy Chin. Przy tym krótkim odcinku granicy łączącym Rosję i Chiny zanim rozdzieli je Mongolia. Jeśli armia chińska kiedykolwiek wybierze się do Europy przez Rosję, to tamtędy bedzie miała najkrótszą drogę. Jeśli oznacza to że Chiny włączą się do obecnego kryzysu na przykład po stronie Rosji, to miej nas Panie w swojej opiece.

*)Fragment relacji siostry Łucji przedstawionej w „Trzecim wspomnieniu” z dnia 31 sierpnia 1941 roku, przeznaczonym dla biskupa Leirii-Fatimy.

wtorek, 25 lutego 2014

Na Majdanie zwyciężyła Maryja

Jeszcze w piątek rano nic nie było pewne w Kijowie. Trwały walki i padały trupy, jednak ludzie nie opuszczali "Majdanu Europa". Pomagała im modlitwa. Nagle w sobotę gruchnęła wiadomość że prezydent Janukowycz uciekł z Kijowa a z nim jego ministrowie. Struktury Partii Regionów i struktury siłowe rozsypały się jak domek z kart.

 Kościół Prawosławny ogłosił sobotę dniem modlitwy za Ukrainę jednak modlitwy w wielu cerkwiach i kościołach zaczęły się wcześniej. W Warszawskiej cerkwi grekokatolickiej Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny, Msza święta za ofiary walk w Kijowie odbyła się w piatek 21 lutego wieczorem.

To co się stało w Kijowie przypomina polski "cud nad Wisłą" 1920 roku, gdy 15 sierpnia, w Święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, nastąpiło przesilenie w Bitwie Warszawskiej i bolszewicy zaczęli się cofać.


Na kijowskim Majdanie Niepodległości było podobnie: wielomiesięczne zmagania, ochotnicy z własnym improwizowanym wyposażeniem przeciw zorganizowanej armii wspieranej potężnymi zasobami materialnymi i organizacyjnymi państwa. A właściwie dwóch państw, bo za Janukowyczem stała Rosja i jej struktury siłowe, jej służby, doradcy i prowokatorzy.

Zastanawiałem się jak długo jeszcze wytrzymają na 20 stopniowym mrozie, ile mają siły i wytrwałości. Na pewno były chwile że byli bliscy załamania. Długotrwałe pozostawanie w stanie zagrożenia życia powinno spowodować że ludzie zrezygnują, zwłaszcza że mogli przecież odejść z Majdanu w każdej chwili. Pomagali sobie nieustanną aktywnością, ciągle rozbudowywali swój obóz, umacniali barykady, ćwiczyli, przygotowywali warianty obrony. Wolny czas wypełniali słuchaniem pieśni i wierszy, tańczyli. Ale była też modlitwa. Duchowni na Majdanie byli od początku, pojawiali się podczas krytycznych chwil szturmów Berkutu na tłum. Z krzyżami w rękach stawali przed szpalerem uzbrojonych berkutowców aby zapobiec przelewowi bratniej krwi.


W miarę upływu czasu odwoływanie się ludzi do opieki Boga poprzez modlitwę musiało stawać się coraz częstsze i coraz powszechniejsze. Duchowni prawosławni i katoliccy organizowali modlitwy. W czasie czuwania przed spodziewanym szturmem Berkutu i wojsk MSW, zbiorowe modlitwy odbywały się co godzinę. Po atakach sił rządowych były modlitwy za zmarłych, palono świece. Powszechne stały się obrazki św. Maryi i św. Michała Archanioła.


Greckokatolicki ksiądz Petro Kowal z Zakarpacia zorganizował grupę wolontariuszy, która chodziła po Majdanie, rozdawała różańce oraz uczyła jak się modlić. Za jego przykładem poszli inni duchowni, w ten sposób różaniec stał się najważniejszą modlitwą Majdanu. W ocenie ks. Kowala rozdano tam co najmniej 700 tys. różańców.

Ks. Waldemar Pawelec we wtorek 18 lutego, przywiózł na Majdan, z pallotyńskiej parafii w Dowbyszu, figurkę Matki Boskiej Fatimskiej. Stała w namiocie modlitwy, kiedy Berkut rozpoczął decydujące natarcie i wtedy, ktoś przeniósł ją na główną scenę. Namiot modlitwy spłonął wraz z całym wyposażeniem, jak również wystawy z książkami i obrazami, jednak figurka przetrwała. Ludzie modlili się i błagali Boga żeby powstrzymał Berkut. Pomimo że władza zdecydowała się strzelać ostrą amunicją, ludzie nie poddali się i nie stracili nadziei. Pomagali rannym, rzucali w atakujących kostką brukową, butelkami z benzyną. Modlitwy i spiew trwały całą noc podtrzymując ducha narodu. Około 3 nad ranem, berkutowcy zaczęli strzelać w kierunku sceny. Pocisk zranił jedną osobę. Mimo to ludzie nie ulękli się. Postanowili stać i modlić się dalej. Wtedy jeszcze jedna kula przeleciała i upadła na podłogę przed ich nogami. O świcie zamieszki ucichły. I tak modlitwą i czynem, razem z Maryją, ludzie obronili plac.

 Nowa kaplica międzykonfesyjna, postawiona po spaleniu starej.

Równocześnie na całej Ukrainie ludzie zaczęli obalać pomniki Lenina. To był najprostszy sposób okazania poparcia Majdanowi i dezaprobaty dla władzy Janukowicza wspieranego przez Moskwę. Pomniki wodza bolszewików państwo komunistyczne produkowało seryjnie i musiały one stać obowiązkowo w każdym mieście na centralnym placu. Oprócz tego w każdej szkole, gabinecie urzędnika, instytucji kultury. Doszło nawet do tego że każda jednostka armii sowieckiej miała swoje przenośne "ołtarzyki" polowe z Leninem. Może dlatego dla zwykłych ludzi, zmuszonych żyć w świecie sowieckiego odwrócenia wartości, ten bożek komunistów stał się symbolem zniewolenia. We Lwowie pomnik Lenina obalono jeszcze w 1990 roku. Jednak w centrum i na wschodzie pozostało tego jeszcze setki a może i tysiące. W ostatnich tygodniach zaczął się prawdziwy "leninopad", stan na dziś to ponad 200 obalonych Leninów (mapka z miejscami gdzie obalono pomnik Lenina i z datami obalenia). 

 We Lwowie nie było już Leninów więc rozebrano pomnik sowieckiego "wyzwoliciela".

  W Kijowie, pomnik Lenina obalono 8 grudnia 2013 roku, w dniu w którym Kościół obchodzi świeto Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny. Jak zauważył biskup franciszkanin Stanisław Szyrokoradiuk, w tym samym dniu w 1991 na mocy układu zawartego w Białowieży rozpadł się ZSRS. Biskup przemawiąc ze sceny Majdanu zaproponował, by w miejscu obalonego pomnika Lenina postawić figurę Matki Boskiej. Przypomniał że na Majdan ludzie przyszli po odmowie podpisania przez rząd ukraiński umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską, na której sztandarze umieszczono 12 gwiazd na błękitnym tle. Ta symbolika ma także wymiar religijny, gdyż kolor niebieski tradycyjne uchodzi za maryjny, a o dwunastu gwiazdach wspomina Apokalipsa św. Jana. "Potem wielki znak ukazał się na niebie Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej nogami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu" - przytoczył biskup początek 12. rozdziału tej księgi. Dodał że sam sztandar dzisiejszej Unii zatwierdzono 8 grudnia 1955 r.

24 lutego ulicami Kijowa przeszła Droga Krzyżowa w intencji poległych, ich rodzin, ochotników i wszystkich Ukraińców.

 catholicnews.org.ua
 www.catholic-media.org 
http://niezalezna.pl

poniedziałek, 24 lutego 2014

Watykan wspiera marksistowskich bojówkarzy w Ameryce Południowej

 Książę Bertrand Orleans Braganza skierował do papieża Franciszka obszerny list „pełen synowskiego zatroskania”. Wyraził w nim swój niepokój z powodu wspierania przez Stolicę Apostolską marksistowskich organizacji z Ameryki Południowej. Ich celem jest lewicowa rewolucja, do której dążą łamiąc prawo.

W liście „Quo vadis, Domine?” były następca brazylijskiego tronu zauważył, że działacze latynoamerykańskich ruchów dążących do obalenia własności prywatnej są równocześnie zapraszani na spotkania przez przedstawicieli instytucji Stolicy Apostolskiej. Niektórzy z nich są przyjmowani osobiście papieża Franciszka.

Książę przypomniał, że to dzięki decyzji jego prababki, księżniczki Izabeli, w 1888 r. zniesiono niewolnictwo w Brazylii. Z tego powodu straciła ona tron, a Brazylijczycy nagrodzili ją tytułem „Redemptrix”, ówczesny papież uznał jej bezinteresowną służbę na rzecz Ewangelii i harmonii społecznej przesyłając jej Złotą Różę.

Poruszony tym samym poczuciem sprawiedliwości i poświęcenia dla dobra wspólnego co moi przodkowie, założyłem i wspierałem od dziesięciu lat kampanię promującą pokój i harmonijny rozwój wsi – pisze Bertrand Orleans Braganza. Książę wyjaśnił, że tego typu działania są dzisiaj szczególnie konieczne, ponieważ w ostatnich latach brazylijska wieś jest nękana napadami bojówkarzy lewicowych. Lewicowych radykałów wspierają władze bezprawnie wywłaszczające farmerów.

Autora listu zaniepokoiło, że przedstawiciele Ruchu Bezrolnych Robotników (MST), którzy od lat wyrządzają wielkie szkody właścicielom ziemi i destabilizują rozwój rolnictwa w kraju, są zapraszani przez watykańskie instytucje jako „doradcy.” W grudniu 2013 roku Papieska Akademia Nauk zaprosiła João Pedro Stédile, krajowego koordynatora i przedstawiciela MST Via Campesina do udziału w seminarium poświęconym osobom społecznie wykluczonym. Stédile uczestniczył w rozmowach w charakterze obserwatora. João Pedro Stédile słynie z promowania swoich błędnych zasad i fałszywych rozwiązań opartych na założeniu marksistowskiej walki klas i na utopii kolektywizmu społecznego - pisze książę.

Zaledwie dwa dni po sympozjum Stédile spotkał się na terenie Watykanu z działaczami skrajnie lewicowego ruchu włoskiego – Altermondialista. W swoim wystąpieniu, zamieszczonym przez Adista News Agency, chwalił się „sukcesami” nielegalnych akcji niszczenia upraw plantatorów w Brazylii. Zalecał stosowanie tego typu środków „w obecnym historycznym kontekście nierównowagi sił w walce klasowej, która jest niekorzystna dla klas pracujących”. Stédile przyznał się do podburzania robotników, którzy stracili nadzieję na zwycięstwo w „walce klasowej.” Wielokrotnie w przemówieniu cytował Marksa, Lenina, Gramsciego, a także brazylijskich lewaków np. Paulo Freire czy Josué de Castro.

Książę odwołując się do tych wydarzeń zwrócił uwagę na wezwanie Stédile’a do podjęcia działań na rzecz „zjednoczenia klasy robotniczej na poziomie międzynarodowym”. Zjednoczenie to miałoby odbyć się poza ramami istniejących organizacji pozarządowych i społecznych. Zaangażowana w nielegalną działalność nowa międzynarodówka komunistyczna miałaby wszcząć powszechną rewolucję marksistowską. Brazylijski arystokrata zauważa, że jest to „zwiastun antychrześcijańskiej rewolucyjnej utopii”. W dodatku, zachęca się do jej realizacji Watykan. Arystokrata pyta, dlaczego Papieska Akademia Nauk angażuje się w promocję nielegalnych działań i godzi się na instrumentalne instrumentalizację ze strony marksistów.

Książe dodał, że tysiące brazylijskich katolików jest oburzonych wspieraniem przez Watykan organizacji, która w ciągu 30 lat dopuściła się tylu dobrze udokumentowanych przestępstw. Bertrand Orleans Braganza wyraził jeszcze większe ubolewanie na wieść o tym, że sam Papież powitał działaczy przestępczej organizacji, która m. in. w 2000 r. zniszczyła ponad 20-letnią pracę badawczą Isabel Gonçalves. Bojówki Via Campesina wtargnęły do fabryki Aracruz w stanie Rio Grande do Sul. Ekstremiści zniszczyli eksperymentalne szklarnie, systemy nawadniające, szkółki roślin i nowoczesny sprzęt laboratoryjny. W czerwcu 2008 roku członkowie tej organizacji zniszczyli wszystkie badania Carpina Sugar Cane Experimental Station w Mata Norte. Obezwładnili ochronę i w ciągu godziny zniszczyli eksperymentalne uprawy oraz laboratoria, z których korzystała kadra naukowa. Straty były ogromne. Podobnych akcji prowadzonych przez Ruch Robotników Bezrolnych (MST) jest mnóstwo.

Papieska Akademia Nauk zaprosiła do Watykanu też i argentyńskiego lewaka Juana Graboisa. Co więcej, był on jednym z organizatorów seminarium poświęconego wykluczonym społecznie osobom. Grabois to prawnik i lewicowy działacz, który założył Konfederację na rzecz Gospodarki Ludowej. Otwarcie promuje marksizm. Książę przypomina, że w artykule napisanym dla portalu AgendaOculta, Grabois stwierdził m. in., iż każdy przedsiębiorca jest „złodziejem”, który dorobił się majątku na grabieży, niewolnictwie, kontrabandzie, korupcji, defraudacji itd. Lewicowiec a Argentyny proponuje budowę socjalizmu realnego – „solidarnej, surowej i niekonsumpcyjnej gospodarki ludowej”. Dopiero gdy gospodarka stanie się „uspołeczniona i planowana, będzie można osiągnąć społeczeństwo bez wyzyskiwanych i wyzyskiwaczy”, które wymagać będzie „wyjątkowo silnej interwencji państwa”.

Arystokrata z bólem stwierdził, że Watykan poprosił Graboisa o współudział w organziacji konferencji nt. wykluczenia społecznego, która odbyła się 5 grudnia 2013 r. na terenie Stolicy Aposotolskiej. Grabois podczas seminarium przekonywał kard. Petera Turksona, szefa Papieskiej Rady ds. Sprawiedliwości i Pokoju oraz innych uczestników konferencji, że… Marks miał rację, ale nie udało mu się przewidzieć wszystkich konsekwencji rozwoju kapitalizmu! Grabois uznał także, że „nowy proletariat jest gotowy do buntu”. Wzywał do nielegalnych działań i przemocy, by stworzyć „nowe społeczeństwo”, które inpirowałoby się doświadczeniami kubańskimi i sowieckimi.

 Książę zwracając się do Papieża Franciszka podkreślił, że jako katolik i Brazylijczyk uważa za niewytłumaczalne, iż przedstawiciele Watykanu prowadzą dialog z Graboisem, ideologiem nowego komunizmu, 76 lat po tym, jak Pius XI potępił ten zbrodniczy system. Byłego nastepcę brazylijskiego tronu oburzyło, że Grabois został zaproszony przez papieża na prywatną audiencję. Zostało to nagłośnione przez latynoamerykańską lewicę, chwalącą przy okazji zaangażowanie arcybiskupa Marcelo Sáncheza Sorondo z Papieskiej Akademii Nauk.

 Bertrand Orleans Braganza podkreślił, iż nie uważa, aby dzisiejszy system gospodarczy stanowił rozwiązanie obserwowanych problemów społecznych. Niemniej jednak, nie tylko o kwestię gospodarczą chodzi. Książe wskazał, że hierarchia kościelna winna – tak jak czynił to Leon XIII – ukazywać przyczyny upadku systemu gospodarczego wynikające z pychy i zmysłowości. Wspomniał o błędnych założeniach socjalizmu utopijnego i indywidualistycznego liberalizmu, odrzucającego istnienie obiektywnej prawdy i wyższego prawa naturalnego. Jednocześnie wskazał na przyczynę obecnego kryzysu: odrzucenie Boga i Jego Objawienia w organizacji życia społecznego. Książę wezwał do działań na rzecz przywrócenia cywilizacji chrześcijańskiej.


Za: Polonia Christiana

piątek, 14 lutego 2014

Dlaczego film o Kuklińskim jest taki dobry?

Podobno, bo nie oglądałem, ale wszyscy są zachwyceni. Nikt nie zadaje sobie pytania dlaczego reżyser "Pokłosia" i kultowych "Psów", nakręcił film, który być może stanie się równie kultowy jak "Psy", tym razem film pokazujący prawdę.

"Pokłosie" było fałszerstwem, szkalującym Polaków zgodnie z narracją "przedsiębiorstwa holokaust". Również wcześniejszy film "Psy" był dobrym warsztatowo fałszerstwem mającym pokazać "ludzką twarz" komunistycznej służby bezpieczeństwa. Ludzie którzy żyli w tamtym systemie doskonale wiedzą że SB była nade wszystko urzędem. Urzędem gdzie smutni panowie wykonywali brudną i dosyć monotonną robotę planowaną przez starych pryków w centrali MSW z dużym wyprzedzeniem i z morderczą precyzją. Starych pryków w centrali, wykonujących polecenia jeszcze starszych pryków z KC, którzy z kolei wykonywali polecenia swoich zwierzchników z Moskwy. Wszystko nudne jak flaki z olejem pełne biurokracji, czasami krwi, ale najczęściej zwykłej podłości i strachu. To byli funkcjonariusze wszechogarniającego strachu. Strach był ich tworzywem, to z niego rzeźbili niewolników PRL. Pasikowski zafałszował ten obraz. Pokazał zabawnych chłopców, coś w rodzaju amerykańskich gangsterów, którym nagle wybuchła demokracja i próbują odnaleźć się w nowej rzeczywistości paląc teczki na ognisku. Wszystko pełny spontan.

Po latach dziecko wie że palenie teczek było precyzyjną operacją zaplanowaną znacznie wcześniej i poprzedzoną akcja mikrofilmowania i przesyłania najważnieszych dokumentów do Moskwy. I nawet dziecko dostrzeże że film był częścią większego scenariusza transformacji mającej zapewnić miękkie lądowanie funkcjonariuszom zbrodniczego systemu. Częścią zasłony dezinformacyjnej. Spełnił swoją rolę doskonale. Dziś funkcjonarisze komunistycznych służb, Dukaczewski, Czempiński, Makowski, występują w popularnych programach telewizjnych jako "autorytety" moralnie potępiając czyn Kuklińskiego i wiekszość widzów łyka ich wynurzenia bez mrugniecia okiem.

I oto ten sam Pasikowski nagle robi doskonały film o pułkowniku Kuklińskim który walczył z tamtym systemem i w którym Kukliński jest przedstawiony jako bohater. Lewicowe media, z Gazetą Wyborczą na czele pełne sa pozytywnych recenzji. Co ciekawe, nikt z naszych nowych esbeckich "autorytetów moralnych" też nie krytykuje samego filmu. Krytykują tylko zdradę Kuklińskiego.

Jednocześnie prawicowa opozycyjna publicystyka cieszy się radością dziecka że na film w pierwszych dniach poszło 250 tysiecy ludzi. Zdaje się połknęła haczyk i piejąc z zachwytu nad filmem oburza się na nasze nowe esbeckie  "autorytety moralne", że ośmielają się krytykować tak świetlaną postać.

 Nasza opozycja dostrzegła nawet że to nie jest tak że płk. Kukliński był zdrajcą. On nie był zdrajcą, zdrajcami byli esbecy.  Jednak ten fakt zniknął szybko z prawicowej narracji, przysypany górą wysoce emocjonalnego zgiełku.

Niektórzy publicyści, oszołomieni sukcesem wydawniczym "Resortowych Dzieci" i powodzeniem filmu o Kuklińskim, zaczęli się nawet odgrażać że jak opozycja dojdzie do władzy, to odsunie wreszcie tych złych esbeków szkalujących Kuklińskiego. Pojawiły się tytuły w rodzaju: "Sowieckie mordy kontra Jack Strong", a Samuel Pereira napisał nawet artykuł  "Sowieckiej bestii między oczy" w którym snuje wizje rozprawienia się z czerwonymi.

W tym swoim świętym oburzeniu nasza opozycja nie dostrzegła nawet informacji jaka wypłynęła równocześnie, niby to przypadkiem. Informacji że zdrajcą który wydał pułkownika Kuklińskiego był ksiądz w Watykanie a dziś już arcybiskup Janusz Bolonek, tajny współpracownik SB ps. Lamos. To przez niego nasz narodowy bohater musiał uciekać z ojczyzny.

Po obejrzeniu filmu Pasikowskiego, setki tysięcy a może miliony widzów zrozumieją, że nasze nowe "autorytety moralne" rodem z SB miały rację potępiając zdradę. I będą mieć nowego wroga - księdza z "sowiecką mordą".W miarę zbliżania się uroczystości kanonizacji Jana Pawła II, coraz wiecej ludzi będzie zainteresowanych tematem otoczenia papieża. O arcybiskupie Bolonku będzie coraz głośniej.

Kiedy nasza opozycja się obudzi, będzie już za późno żeby odwołać słowa o rozliczeniu esbeckich zdrajców. Episkopat im tego nie daruje. A generał Dukaczewski znowu otworzy butelkę szampana.

czwartek, 13 lutego 2014

Z cyklu: znaki

Czy to znak od Boga który ma już dość bredni globalnych hucpiarzy o "globalnym ociepleniu", globalnego promowania sodomii i zorganizowanego deprawowania dzieci pod płaszczykiem wolności i tolerancji? W USA od początku nowego roku trwa klęska mrozów. Zaczęło się od -38°C w Minesocie, później było jeszcze gorzej. Zamarzł nawet wodospad Niagara. Niespotykane od 20 lat mrozy dotarły nawet do południowych stanów. Amerykanie nieprzyzwyczajeni do tak wielkich mrozów, ubierają się "na cebulkę" zakładając po kilka t-shirtów i cienkich sweterków bo prawdziwych zimowych ubrań często nie posiadają. Awarie sieci elektrycznych, korki na drogach, sparaliżowne lotniska, odwołane tysiące lotów, to wszystko przekłada się na ogromne straty finansowe dla gospodarki. Straty ludzkie to setki osób które zmarły z zimna. Tylko w ciągu ostatnich godzin z powodu mrozu zmarło 10 osób. W południowo-wschodnich stanach zimy zwykle są bardzo łagodne, ale w tym roku aura zaskoczyła wszystkich. - To jest poważne wyzwanie dla nas - utyskiwał Arron Strickland z centrum kryzysowego miasta Atlanty. Najgorsza sytuacja jest teraz w Georgii, północnej i południowej Karolinie. Z żywiołem zmagają się także mieszkańcy północnego Teksasu. Z powodu fatalnych warunków atmosferycznych, tylko wczoraj odwołano ok. 3600 lotów. Kilkaset tysięcy ludzi jest pozbawionych dopływu energii elektrycznej. Może teraz wymyślą podatek od globalnego ochłodzenia? Z kolei Wielką Brytanię równie długo dręczą rekordowe opady deszczu które przerodziły się w powodzie. Może dzięki tym wydarzeniom odechce się hucpiarskim banksterom wyłudzać pieniądze od słabych państw na "podatek od emisji CO₂". Chociaż, nie, im się nigdy nie odechce, jak bajka o globalnym ociepleniu przestanie działać, wymyślą inną. Jedyna nadzieja w zwykłych ludziach że pójdą po rozum do głowy i przepędzą hucpiarzy gdzie pieprz rośnie.

środa, 12 lutego 2014

Masoneria a Kościół

 Sprawa masonerii i jej oddziaływań w społeczeństwie naszym postawiona jest na ogół fałszywie. Publiczność doszukuje się tutaj sensacji, ulega łatwo informacjom, nie tylko nieścisłym, ale nawet dalekim od rzeczywistości. Tajność masonerii potęguje zaciekawienie i przyczynia się do utrwalania poglądów sprzecznych z istotnym stanem rzeczy.
Walka z Kościołem stanowi dzisiaj najistotniejszą treść wskazań masonerii. Droga do pełnej wolności, do zdobycia wszystkich praw należących się jednostce, prowadzi, według masonerii, po przez ruiny Kościoła. Ze wszystkich wskazań, instrukcji i enuncjacyj masońskich zionie nienawiść do Kościoła.
„Wielki Mistrz” masonerii włoskiej Hadrian Lemmi w okólniku, wydanym do lóż po zaborze Państwa Kościelnego pisał:
„Budynek, który bracia wznoszą właśnie w całym świecie, nie będzie mógł być uważany za skończony, dopóki bracia nie obdarują ludzkości ruinami siedziby wielkiego wroga” (tj. papieża).
W liście wielkiego mistrza Angharr do „brata” Garibaldiego czytamy:
„Bracie… powtórz za nami naszą najwyższą przysięgę: Przysięgam, że nie będę miał innej ojczyzny nad ojczyznę powszechną, przysięgam, że będę zwalczał z całą zaciętością zawsze i wszędzie granice narodów, przysięgam wywrócić choćby z poświęceniem własnego życia granice i oznajmiam, że przeczę istnieniu Boga i duszy. A teraz, bracie, niechaj naród, religia i rodzina znikną na zawsze dla ciebie wobec nieskończoności dzieła wolnomularstwa.
„Naszym celem — mówił w r. 1880 wielki mistrz loży włoskiej w Genui — jest zatknięcie sztandaru na wszystkich kościołach i na Watykanie. Przyjdzie czas, gdy Chrystus, Pan niebios, kłaniać się będzie naszemu Panu, Panu ziemi.
Walka zacięta pomiędzy katolicyzmem i masonerią — brzmi oświadczenie Desmonsa — jest walką na śmierć, bez wytchnienia i pardonu. Wszędzie, gdziekolwiek ukaże się człowiek czarny (kapłan), muszą znaleźć się masoni. Wszędzie, gdziekolwiek wzniosą krzyż na znak jego panowania, musi ukazać się sztandar masonerii“.
Biuletyn masonerii francuskiej z r. 1896 głosi:
My masoni powinniśmy dążyć do definitywnego zniszczenia katolicyzmu. Kongres Międzynarodowej Masonerii, który obradował w Paryżu w r. 1900, zadecydował: „Nie wystarcza zwalczać wpływy duchowieństwa, obdzierać Kościół z autorytetu, zniszczyć należy religię samą.”
Kongres masonów w Brukseli w r. 1904 uchwalił:
Walka przeciwko papiestwu jest koniecznością socjalną i powinna stanowić główne i nieustanne zadanie masonerii.
Przykłady tego rodzaju można by mnożyć bez końca. Masoneria nazywa siebie z dumą „antykościołem”.
Cóż znaczy to określenie?
Kościół prowadzi dusze ludzkie od kolebki do grobu i wskazuje im, że życie doczesne jest tylko wędrówką, próbą, w czasie której mamy sobie zasłużyć na wieczność. Bóg i życie pozagrobowe są fundamentami światopoglądu chrześcijańskiego. Zepsuta na skutek grzechu pierworodnego natura ludzka skłania się zawsze ku złemu. Aby wytrwać w dobrym, potrzebna jest łaska Boża.
„Antykościół” masoneria głosi coś wręcz przeciwnego: Zaprzecza bluźnierczo istnieniu Boga i nieśmiertelności duszy, twierdzi, że dla człowieka celem jedynym jest życie doczesne, poza którym istnieje tylko nicość. Nie ma, według masonerii ani Objawienia, ani Wcielenia i Odkupienia, ani zbawienia. Wszystko zaczyna się i kończy na tym świecie. Nie było także grzechu pierworodnego. Człowiek rodzi się dobrym, a jeżeli później się psuje i schodzi na złe drogi, to winne są temu warunki wśród których żyje. Religia jest tylko ludzkim wymysłem, krępującym człowieka, wyzbywającym go wolności i swobody.
Jak więc widzimy, masoneria jest całkowitym zaprzeczeniem wskazań i nauki Kościoła.
„Masonerię — mówią dokumenty tej organizacji — powinno się odczuwać wszędzie, ale nie odkrywać jej nigdzie. Stanowimy wielkie zrzeszenie, wobec świata nieme…Powinniśmy gorliwie wpajać masom nasze myśli, ale cała satysfakcja polega na tym, że owe idee kiełkują”.
W słowach tych zawarty jest cały program działania masonerii.
Przy pomocy zakonspirowanych, pół-utajonych i jawnych organizacji (np. „Liga obrony praw człowieka i obywatela”, „Rotary Club”), za pośrednictwem swych członków, których stara się masoneria wysunąć na odpowiedzialne i wpływowe stanowiska, za pośrednictwem wreszcie literatury, prasy, teatru i kina dąży tajna ta organizacja do przeniknięcia całego życia naszego, do dotarcia do wszystkich środowisk, do rodzin, społeczeństwa, urzędów, związków i szkół, aby wszędzie szerzyć swe idee, upowszechniać swój światopogląd.
Na tym właśnie przenikaniu masonerii i jej wpływów polega działanie masonerii i tutaj właśnie kryje się całe niebezpieczeństwo tej podstępnej, uporczywej i przewidującej akcji.
Organizacje masońskie zwą się lożami. Loże istnieją we wszystkich krajach i podlegają naczelnej władzy, której skład jest zawsze głęboko zakonspirowany.
Tajność masonerii utrudnia wielce zorientowanie się w składzie personalnym lóż.
Wprawdzie masoneria wydaje swe roczniki, w których podaje nazwiska pewnych masonów, z góry jednakże należy zaznaczyć, że właśnie ci wymienieni masoni nie odgrywają najważniejszej roli, ale są jedynie figurantami, mającymi odwrócić i zmylić uwagę przeciwników.
Po owocach poznaje się drzewo.
Skład personalny poszczególnych lóż krajowych może przedstawiać dla nas zagadkę, nigdy jednakże przed okiem uświadomionego i czujnego katolika nie ukryje się przenikanie wpływów i oddziaływanie masonerii. Czy to w literaturze, czy w prasie, czy wśród ludzi wyczuje on zaraz inspirację masońską, toteż walka z masonerią to przede wszystkim walka z jej inspiracją. Ale do walki tego rodzaju przygotowany jest jedynie katolik w pełni uświadomiony, znający doskonale założenia dogmatyczne Kościoła, zdający sobie sprawę z etycznych i moralnych wskazań nauki Chrystusa.
Nie sprostamy w tym boju, o ile zamiast tracić czas na zbędne rzeczy, nie będziemy się starać pogłębić w sobie wiedzy religijnej i życia wewnętrznego.
Bolszewickie bezbożnictwo uderza w wiarę i Kościół brutalnie, bezpośrednio. Masoneria, przeciwnie, działa podstępnie, stara się przeniknąć w środowisko przeciwnika, przekonywać go powoli, zatruwać dawkami.
Zarówno masoneria jak i bolszewizm głoszą, że dążą do wyzwolenia człowieka, do pełnej jego wolności. Jest to jedno z największych kłamstw jakie zna historia..
Bolszewizm czyni ludzi niewolnikami, pozbawionymi własnego oblicza, własnego ja, a masoneria stosuje do swych członków najstraszliwszy terror i nie cofa się przed fizycznym i moralnym zniszczeniem opornych i nieposłusznych.
Prawdziwą wolność niesie jedynie Ewangelia. Kościół tylko zwalczył niewolnictwo, wywyższył człowieka, zbliżył go do Boga i wyrównał wszystkich przed Jego Obliczem. Jedynie nieprzebrane skarby miłości, zawarte w słowach Jezusa Chrystusa, zdolne są odrodzić świat, wyrównać krzywdy i różnice społeczne.
Nie Kościół odpowiada za te krzywdy, ale właśnie ci wszyscy, którzy pragnęli budować świat bez Jezusa Chrystusa.
Krzywda ta jest dziełem kapitalizmu, który nie pamiętając zupełnie o celach i zadaniach życia ludzkiego, dążył jedynie do gromadzenia bogactw. Pohańbił człowieka bolszewizm, odbierając mu Boga i zaprzeczając mu duszy, zepchnęła człowieka w błoto masoneria ukazując mu świat doczesny, jako jedyny jego cel.
Świat szamoce się dzisiaj w męce, niepokoju, w trosce o jutro. Żadne wysiłki nie pomogą, o ile ludzkość nie zrozumie wreszcie słów Jezusa Chrystusa - „Kto beze mnie gromadzi, rozprasza”.

Tekst ukazał się w "Kalendarzu Rycerza Niepokalanej" w 1939 roku.


Kilka wieków temu, gdy zdemaskowany został masoński plan wymierzony w papiestwo i Kościół, liczni papieże nie tylko pośpieszyli z potępieniem tej organizacji, lecz także wprowadzono całkowicie jednoznaczną zasadę, że żadnemu katolikowi nie wolno być masonem jakiegokolwiek stopnia i nadal uważać się za czynnego członka Kościoła. Wolnomularze uczynili wszystko co było w ich mocy dla ukrycia rzeczywistego charakteru ich działań poprzez propagowanie materialnych korzyści wynikających z bycia masonem nawet najniższego stopnia. Kościół twardo stał na stanowisku zakazu członkostwa czy też jakiegokolwiek wspierania masonerii a wyraził to zupełnie jednoznacznie w Kodeksie Prawa Kanonicznego, jaki wszedł w życie w 1917 roku:
"Ci, którzy zapisują się do sekty masońskiej lub do innych tego rodzaju stowarzyszeń, które knują (machinantur) przeciwko Kościołowi lub prawowitym władzom świeckim, popadają tym samym w ekskomunikę zastrzeżoną Stolicy Apostolskiej w zwykły sposób (contrahunt ipso facto excommunicationem Sedi Apostolicae simpliciter reservatam)" (kanon 2335).

Ponadto, odnośnie niektórych materiałów drukowanych wydano takie ostrzeżenie:
"Z mocy samego prawa (ipso jure) są zakazane książki, w których jest zawarte mniemanie, iż dozwolone są: pojedynek, samobójstwo, rozwód; a także te książki, które traktując o sektach masońskich lub innych tego rodzaju stowarzyszeniach twierdzą, że są one przydatne a nie zgubne dla Kościoła i państwa" (kanon 1399, 8).

Józef Ratzinger jeszcze jako kardynał napisał w Deklaracji Świętej Kongregacji Nauki Wiary ogłoszonej 26 listopada 1983 roku:

"Pozostaje jednak niezmieniona negatywna opinia Kościoła w sprawie stowarzyszeń masońskich, ponieważ ich zasady zawsze były uważane za niezgodne z nauką Kościoła i dlatego przynależność do nich pozostaje zakazana. Wierni, którzy należą do stowarzyszeń masońskich, są w stanie grzechu ciężkiego i nie mogą przystępować do Komunii Świętej".


A dziś? Masoneria już jawnie zaczyna wchodzić na najświętsze celebracje chrześcijańskie.

Ksiądz Silva z parafii Poczęcia Matki Bożej w mieście Bom Jardim,
w północno-wschodniej Brazylii z masonami podczas Mszy Świętej.

 Masoni w pełnych strojach rytualnych demonstrują swoje symbole podczas Mszy w kościele w czasie brazylijskiego święta państwowego "Dzień masona".

Kapłan katolicki udziela Komunii Świętej masonowi.

środa, 22 stycznia 2014

Co nowego u Franciszka?

Dużo się dzieje, tylko znużenie człeka ogarnia bo, jak przystało na ulubieńca i gwiazdę  mediów, Franciszek nie daje o sobie zapomnieć. Został nawet ogłoszony człowiekiem roku 2013 przez amerykańskie czasopismo dla gejów i lesbijek "The Advocate". Poprzedni papieże nie mieli tyle "szczęścia" - Jan Paweł II i Benedykt XVI zostali ogłoszeni przez to samo czasopismo "homofobami roku". Tym razem ten zaszczytny tytuł przypadł Władimirowi Putinowi.

 Ukazał się też wywiad z chińskim lekarzem kardynała Bergoglio, który przez 8 lat leczył go masażem i akupunkturą. "Lekarz" ten, niejaki Liu Ming, kazał mu odstawić leki, bo jako wyznawca taoizmu "leczył" ciało poprzez ducha. I podobno wyleczył! Bergoglio przyjął od niego Księgę I Ching (jest to księga kanoniczna taoizmu i podręcznik wróżenia z łodyg rdestu). Chętnie też słuchał nauk o religii taoistycznej.

Informacja o "wyleczeniu" Bergoglio przez zabiegi duchowe wyznawcy taoizmu, dla każdego kto miał do czynienia z tego rodaju "zabawami" oznacza tylko jedno - Bergoglio został "uleczony" przez demony i prędzej czy później będzie musiał demonom za to zapłacić.  Zresztą, sądząc po jego wypowiedziach, już płaci.

W niedzielę 19 stycznia, podczas spotkania z uchodźcami w rzymskiej parafi w której znajduje się centralny dworzec kolejowy Termini, Franciszek zachęcał imigrantów, by dochowali wierności wyniesionej z domu religii. Chrześcijan, by powracali do Biblii, a muzułmanów do czytania Koranu!  - To pozwoli wam iść do przodu, powiedział Franciszek. Spotkanie odbywało się przy drzwiach zamkniętych ale włoskie media ujawniły film z tego spotkania. -  Jak wszyscy, i ja mam swoje cierpienia - zwierzył się dalej Franciszek grupie imigrantów. Papież jest człowiekiem, zwyczajnym człowiekiem i znosi swoje cierpienia - oświadczył Franciszek. Nie wszedł w szczegóły, stwierdził jedynie, że kiedy myśli o swoim życiu, widzi wiele pięknych rzeczy i wiele brzydkich. - W historii każdego są rzeczy piękne i brzydkie - powiedział.

Może mówiąc o brzydkich rzeczach miał na myśli zabawy Księgą I Ching? W każdym razie po tym, jak zachęcał do czytania koranu, można go spokojnie nazywać fałszywym prorokiem a nie papieżem. Jak celnie zauważył jeden z internautów "Franciszek nie jest chrześcijaninem, jest wyznawcą i nauczycielem indyferentyzmu. Muzułmanie sprzeciwiają się Świętemu Słowu Jezusa i świadectwu Apostołów, zdecydowanie zaprzeczając że Jezus został ukrzyżowany (Koran sura 4/157)."

czwartek, 2 stycznia 2014

Ariel Szaron jest bliski śmierci. Nadchodzi Mesjasz, czy Antychryst?


Ach, Arielu, Arielu,
miasto, gdzie obozował Dawid!
Dodajcie rok do roku,
święta niech biegną swym cyklem!
Wówczas ucisnę Ariela:
nastanie żałość i wzdychanie. 
Ty będziesz dla mnie jakby Arielem:
jak Dawid rozłożę obóz przeciw tobie,
otoczę cię szańcami,
wzniosę przeciw tobie oblężnicze wieże. 
Wtedy pokornie z ziemi mówić będziesz
i z prochu wyjdą twe słowa stłumione;
twój głos jakby upiora dobędzie się z ziemi,
a mowa twa z prochu wyda się piszczeniem.
Jak drobny pył będzie twoich wrogów zgraja,
i jak rozwiane plewy tłum twoich ciemięzców. 
A stanie się to nagle, niespodzianie:
zostaniesz nawiedzone przez Pana Zastępów
grzmotem, wstrząsami i wielkim hukiem,
huraganem, burzą i płomieniami trawiącego ognia.
Jak sen, jak widziadło nocne wyda się
zgraja wszystkich narodów, co przeciw Arielowi wojują.
Z wszystkimi, co walczą przeciw niemu, z wieżami oblężniczymi
i z oblegającymi go stanie się podobnie, 
jak kiedy ktoś głodny śni, że je,
ale się budzi z pustym żołądkiem,
i jak gdy ktoś spragniony śni, że pije,
lecz budzi się zmęczony i z wyschniętym gardłem,
tak będzie ze zgrają wszystkich narodów,
idących do boju przeciw górze Syjon.
Wpadnijcie w osłupienie i trwajcie w nim,
zaślepcie się i pozostańcie ślepi,
bądźcie pijani, choć nie od wina,
zataczajcie się, choć nie pod wpływem sycery. 
Bo Pan spuścił na was sen twardy,
zawiązał wasze oczy i zakrył wasze głowy.
 (Księga Izajasza 29. 1-10)
Agencje prasowe podały dziś, że Ariel Szaron jest bliski śmierci. Były premier Izraela pozostaje w śpiączce od ośmiu lat, po drugim udarze mózgu. Szaron dostał pierwszego udaru w 2005 roku, po tym jak próbował przekierować zwrotnice politki izraelskiej i przeforsować zawarcie pokoju z Palestyńczykami. Drugiego udaru dostał i zapadł w śpiączkę 5 stycznia 2006 roku. Dziennik "Haaretz" podał dziś, że Szaronowi dolega niewydolność nerek i pozostało mu tylko kilka dni życia.

W 2005 roku premier Ariel Szaron rozpoczął realizację planu likwidacji żydowskich osiedli w Strefie Gazy. Plan zakładał wycofanie do końca 2005 roku wszystkich 21 osiedli ze Strefy Gazy wraz ze stacjonującymi tam oddziałami izraelskiej armii i policji, oraz 4 osiedli z Zachodniego Brzegu Jordanu.

 Badania opinii publicznej pokazywały, że ponad 2/3 Izraelczyków popierało plan Szarona. Kneset przyjął nawet pierwszą część planu, dotyczącą odszkodowań dla wycofanych osadników. Zostało to przez sporą część międzynarodowej opinii publicznej uznane za historyczny ruch ze strony władz Izraela, które zdawały się okazywać gotowość trwałego wycofania się z ziem okupowanych.

 Projekt wzbudził jednak ostry sprzeciw prawicowych polityków oraz samych osadników i związanych z nimi środowisk, które zorganizowały wielotysięczne manifestacje. Radykałów poparł Sanhedryn który po 1600 latach powstał na nowo i obradował w Tyberiadzie. Celem tego operetkowego tworu jest odbudowa Świątyni Jerozolimskiej w miejscu Meczetu Al-Aksa. Uważają oni bowiem, że tylko wtedy może przyjść Mesjasz i zamieszkać w Świątyni.

Kiedy stało się jasne, iż premier Szaron nie cofnie się przed zlikwidowaniem osiedli, grupa ultraprawicowych rabinów, na czele z Yosefem Dayanem, członkiem Sanhedrynu typowanym na przyszłego króla, rzuciła na Szarona starożytną klątwę, wzywając Anioła Śmierci, aby zabił szefa rządu. W Izraelu polityka mocno wiąże się z religią a religia z polityką. Podobną klątwę 10 lat wcześniej rzucono na Ichaka Rabina, musiał on czekać tylko miesiąc na jej zrealizowanie - został postrzelony przez żydowskiego zamachowca i zmarł w szpitalu.

Ceremonia zwana "Pulsa Dinura" odbyła się w sierpniu 2005 roku na cmentarzu w Rosz Pina. Wzięło w niej udział  około 20 działaczy i rabinów. Jeden z uczestników mrocznego obrzędu, którego fragmenty można zobaczyć na YouTube, Avigdor Eskin, który brał udział w podobnym obrzędzie skierowanym w Icchaka Rabina, przytoczył później dokładną treść klątwy, oto jej fragment: 

"(...) Anioły zniszczenia uderzą w niego. Jest przeklęty, gdziekolwiek się uda. Jego dusza natychmiast opuści jego ciało... i nie przeżyje on miesiąca. Mroczna będzie jego ścieżka, a anioły Pana będą go ścigać (...) Niech będzie przeklęty, przeklęty, przeklęty! (...)."

 Ariel Szaron początkowo żartował i dementował plotki o swych kłopotach zdrowotnych jakoby spowodowanych klątwą kabalistów, lecz w niecałe 5 miesięcy później Sanhedryn mógł triumfować. Znienawidzony polityk został wyeliminowany.

27 września 2005 roku Szaron zwyciężył w wewnątrzpartyjnym referendum, uzyskując 52% głosów przeciwko 48%. Referendum to zostało zainicjowane przez Beniamina Netaniahu, który następnie w proteście przeciwko polityce Szarona opuścił władze partii. Po udarze Szarona, nowym premierem został Ehud Olmert. Osiedla w Strefie Gazy zostały zlikwidowane, ale sprawa wycofania Izraela z wszystkich terytoriów okupowanych została usunięta z porządku dnia.

W tym miejscu dochodzimy do przepowiedni Icchaka Kaduriego - jednego z najbardziej poważanych przez żydów rabinów w historii. Uważany za jednego z najwybitniejszych znawców Tory, specjalista od Talmudu i Kabały, Icchak Kaduri mał też wielki szacunek wśród sił politycznych Izraela. Partia Shas przypisywała swój sukces wyborczy w 1996 modlitwom i amuletom Kaduriego, podobny wpływ miał on mieć na wybór Mosze Kacawa na prezydenta Izraela w 1999.

Icchak Kaduri  zmarł 28 stycznia 2006 roku, w wieku 108 lat. W jego pogrzebie w Jerozolimie uczestniczyło według różnych źródeł od 100 do 300 tys. ludzi. Na kilka miesięcy przed swoją śmiercią, Kaduri sporządził list, który miał być otwarty i odczytany dopiero po jego zgonie.
Na kartce zapisał imię Mesjasza, na którego czekają żydzi. Ku konsternacji i przerażeniu ortodoksyjnych żydów, Kaduri zapisał w kabalistycznym kodzie, że Mesjaszem, który przyjdzie jest Yehoshua, zwany także Yeshua, wszystkim znany jako Jezus. „Podniesie On ludzi i udowodni, że Jego słowa i prawo są ważne” – napisał rabin Kaduri.

Od tej pory w mediach izraelskich zapadła zupełna cisza. Wiadomość o zapiskach Kaduriego umieścił tylko Israel Today i hebrajskojęzyczne strony internetowe. Pismo Ma’ariv, choć umieściło informację na pierwszej stronie, uważało że chodzi o podrobiony dokument.
Podobnie twierdził syn rabina Icchaka Kaduriego, 80-letni rabin David Kaduri, który mówił, że we wrześniu 2005 roku podczas spisywania notatki, zdrowie fizyczne ojca nie pozwalało na sporządzenie jej własnoręcznie.

Oprócz tajemniczej notatki, ortodoksyjnych żydów niepokoją i inne epizody z ostatnich lat życia ich mistrza. Na kilka miesięcy przed śmiercią Kaduri zaskoczył swoich uczniów publicznym oświadczeniem w święto Yom Kippur, mówiąc iż „spotkał się z Mesjaszem”. Według Kaduriego, Mesjasz ujawnił mu, że przyjdzie po śmierci Ariela Szarona.  Również według przewidywań innych znanych rabinów, jak Haim Cohen, Nir Ben Artzi czy jego żony Haim Kneiveskzy, Mesjasz ma przyjść do ludu Izraela „po śmierci Ariela Sharona”. Wnuk rabina Kaduriego, rabin Josef Kaduri twierdzi, że jego dziadek wielokrotnie przed śmiercią mówił o przyjściu Mesjasza i zbawieniu, które przyniesie.

Na oficjalnej stronie internetowej kaduri.net, można było znaleźć opis Mesjasza który zbliżony był do opisu przyjścia  Jezusa Chrystusa, danego w Nowym Testamencie. „Czy uwierzymy w Mesjasza od razu?” – pytał rabin Icchak Kaduri. „Nie, na początku niektórzy z nas uwierzą w Niego, inni jednak nie. Łatwiej będzie uwierzyć w Niego i podążyć za Nim ludziom nie-religijnym niż ortodoksyjnym. […] Trudno będzie uwierzyć i zrozumieć Mesjasza nawet wielu dobrym ludziom. Przywództwo Mesjasza, który przychodzi w ciele i krwi, jest trudne do zaakceptowania dla wielu. Jako przywódca, Mesjasz nie będzie piastował żadnych stanowisk, ale będzie pomiędzy ludźmi, jak również będzie korzystał z mediów do komunikowania się. Jego panowanie będzie czyste i pozbawione osobistych i politycznych celów. Podczas Jego Królestwa, panowały będą tylko Sprawiedliwość i Prawda.”

Rabin Kaduri twierdził dalej, że “Objawienie Mesjasza przyjdzie w dwóch fazach: w pierwszej będzie potwierdzał swoją pozycję jako Mesjasz, jakkolwiek nie ujawni się. Potem ujawni się niektórym Żydom, niekoniecznie tym uczonym w Piśmie. Ujawni się nawet ludziom prostym. Dopiero wtedy ujawni się On całemu narodowi, a ludzie będą dziwili się: ‘Czy to jest ten Mesjasz?’ Wielu będzie znało Jego Imię, lecz nie będzie wierzyło, że ten właśnie jest Mesjaszem”. Kaduri mówił też swoim studentom, iż “Gdy Mesjasz przyjdzie, wyzwoli On Jerozolimę spod panowania innych religii, które chcą rządzić tym miastem. Będą one walczyły pomiędzy sobą.”

Pismu Israel Today udostępniono wiele własnoręcznie sporządzonych przez Icchaka Kaduriego notatek. To co natychmiast rzuciło się w oczy czytelnikom, była duża ilość symboli przypominających krzyż. Według żydowskiej tradycji, używanie krzyży i krzyżyków jest niedopuszczalne. Jak podkreślają specjaliści, nawet używanie zwykłego znaku plus („+”) jest zabronione, gdyż przypomina on krzyż. Syn Kaduriego, również rabin, David Kaduri zapytany o znaczenie tych licznych zakazanych znaków sporządzonych ręką swego ojca, nie był w stanie udzielić sensownej odpowiedzi. “To są znaki Anioła” – mówił, lecz przyparty do muru nie znajdował innej odpowiedzi i stwierdzał, że nie ma pojęcia. Po chwili wyjaśniał jednak, że jego ojciec miał duchowe spotkania z Bogiem i spotykał we śnie Mesjasza.

David Kaduri w mocnych słowach zaprzeczał też autentyczności dokumentu. Na wieść o tym, iż informacja o notatce ukazała się już na oficjalnej internetowej stronie jego Synagogi (kaduri.net), wybuchnął złością: „O, nie! To jest profanacja! Ludzie będą uważali, że mój ojciec wskazał na niego! (czyli Mesjasza Chrześcijan)”. Kilka tygodni po ujawnieniu notatki, ortodoksyjni Żydzi z rabinackiej szkoły Nahalat Yitzak Yeshiva skarżyli się reporterom pisma Israel Today, że tajemnicza notatka rabina Kaduriego “nigdy nie powinna była ujrzeć światła dziennego”.

Dlaczego Ariel Szaron nie został zabity "do końca" już w 2005 roku? Można tu się doszukiwać przyczyn w skomplikowanej sytuacji politycznej. Społeczeństwo popierało jego zamiary, skrajni nacjonaliści potrzebowali więc czasu żeby zmienić nastroje. Ludzie wierzący mogą doszukiwać się wpływu Siły większej niż żydowscy czarownicy i Anioł Śmierci. Rabin Icchak Kaduri nieźle w tym żydowskim kociołku namieszał. Władze państwa żydowskiego zapewne obawiają się przyjścia Mesjasza tak samo jak obawiali się go władcy Sanhedrynu 2000 lat temu.

Informację o Icchaku Kadurim napisałem głównie na podstawie artykułu w Bibule z 2007 roku. Trzeba tu jeszcze raz podkreślić, że rabin Kaduri swoje przypuszczenia że Jezus jest Mesjaszem na którego czekają żydzi, podjął we wrześniu 2005 roku, na kilka miesięcy przed śmiercią. Dlatego jego wcześniejsze twierdzenia że Mesjasz dopiero "przyjdzie" w ciele, należy rozumieć wyłącznie jako rozważania poszukującego prawdy żyda. Trudno natomiast zrozumieć twierdzenia że Mesjasz kiedy przyjdzie, będzie korzystał z mediów do komunikowania się. Taka sugestia może naprowadzić nas na ślad do tego kto naprawdę może stać za całą tą "hucpą".

Wiemy bowiem z innych źródeł, tym razem chrześcijańskich, że powtórne przyjście Mesjasza zostanie poprzedzone pojawieniem się Antychrysta który bedzie próbował udawać prawdziwego Mesjasza. Wiemy też że Antychryst będzie korzystał z mediów dla spopularyzowania swojej osoby i utwierdzenia swej władzy. Jezus nie potrzebuje korzystać z mediów do komunikowania się z ludźmi. Natomiast "mesjasz" według rozumienia żydowskiego, którego żydzi widzą nadal jako wielkiego przywódcę który da im panowanie nad światem, ale tylko człowieka, nie Boga, będzie musiał posługiwać się mediami.

W tym świetle przepowiednia rabina Icchaka Kaduriego mogła zostać wykorzystana przez  służby izraelskie i masonerię do wprowadzenia na scenę Antychrysta. Korzyść byłaby oczywista: mogłyby w niego uwierzyć zarówno masy żydowskie jak i chrześcijańskie. Posiadałby on władzę absolutną, możnaby się rozprawić z Palestyńczykami bez oglądania się na opinię Zachodu. Co więcej, możnaby nad tym Zachodem również przejąć absolutną kontrolę. Zapach konfitur zbyt słodki żeby nie spróbować.