poniedziałek, 16 grudnia 2013

Jak żydzi fałszowali Biblię


W Kościele Katolickim istnieje silny nurt dążący do zbliżenia Kościoła do judaizmu. Jezus według Kiko Arguello: w czarnym ubraniu, z wypalonymi oczami. Autor twierdzi że w swoim malarstwie wzoruje się na prawosławnych ikonach. Wypalone oczy sugerują że Jezus błądził, a odwrócona litera omega oznacza fałsz. W pisaniu ikon czerń oznacza zło, grób i otchłań piekielną. Czarne gałki oczne malowano demonom, co Kiko z pewnością wie, jako historyk sztuki. Takie przedstawiewne Jezusa nie jest zgodne z zasadami pisania ikon, ale jest całkowicie zgodne z Talmudem, który uznaje Jezusa za oszusta przebywającego obecnie w piekle.

Włączenie przez Hieronima do Wulgaty tłumaczeń  podsunietych przez rabinów żydowskich otworzyło drogę do infiltracji Kościoła zachodniego przez żydów i rozłamu na kościoły wschodni i zachodni. Utrudnia nawracanie żydów na chrześcijaństwo a w Kościele Katolickim doprowadziło do dzisiejszego upadku (większość księży ma na boku kobiety ale nie jest związana z nimi małżeństwem, eksperymenty liturgiczne, zanik poczucia sacrum powodują że kościoły pustoszeją).

Poniżej przedstawiam fragment wystąpienia pisarza Israela Adama Shamira na konferencji "Dialog Cywilizacji" na wyspie Rodos 8-9 kwietnia 2009 toku. Israel Shamir jest pisarzem i tłumaczem pochodzenia żydowskego. Mieszka w Izraelu, obecnie przyjął prawosławne chrześcijaństwo. Bierze udział w projekcie tłumaczenia na hebrajski oryginalnego tekstu Biblii.

    Pewnego razu prezydent George Bush młodszy odwiedził Izrael. Przed odlotem, zwrócił się do niego izraelski dziennikarz i zapytał, co wywarło na nim największe wrażenie. Po krótkim namyśle Bush odpowiedział: „To, że, pomimo trudności i wojny, zdążyliście w ciągu krótkiego czasu trwania waszego państwa przetłumaczyć Biblię na hebrajski!”

Jest to, oczywiście, dowcip. Każdy prostak – nawet George Bush – wie, że oryginał Starego Testamentu napisany był po hebrajsku, i że Izraelczycy nie musieli go tłumaczyć. Lecz każdy dowcip oparty jest częściowo na prawdzie. Twórcy tej żydowsko-teksaskiej anegdoty wierzą, że Żydzi mają w swych rękach autentyczny tekst świętej księgi świata chrześcijańskiego, że Żydzi są twórcami i strażnikami tej świętości. Wiarę tę – świadomie lub podświadomie – podziela z nimi także większość chrześcijan Zachodu. Takie stanowisko umieszcza Żydów na specjalnym miejscu w hierarchii Zachodu – przypomnijmy, że podstawowa funkcja hinduskich braminów polega na przechowywaniu i przekazywaniu tekstów wedyjskich, i dlatego mają oni wysoki status w społeczeństwie indyjskim, dający im i ministerialne teki, i dyrektorskie stanowiska. Za pomocą sakralnej funkcji Żydów, jako strażników świętego tekstu, także można wyjaśnić pozycję zajmowaną przez Żydów w społeczeństwie zachodnim, która wyraża się nieproporcjonalnym do liczby Żydów w społeczeństwie ich wpływem na zachodnią myśl chrześcijańską, filozofię i styl życia.
Prawdą jest, że chociaż sam fakt wpływu nie podlega dyskusji, wielu tego nie rozumie. Ponieważ trudno to wyjaśnić, więc powstały takie mity, jak Spisek Mędrców Syjonu i tym podobne fantazje. Pragmatycy tłumaczą to pieniędzmi, wzajemnym popieraniem się, „grą zespołową”. Lecz to także nie wyjaśnia wszystkiego – Żydzi w Grecji, Iranie, Indii też biedni nie są i pomagają sobie wzajemnie, jednak nie mają wielkiego wpływu. (Ciekawe, że w tych krajach nie lubią Ameryki i Izraela i nie od razu zrozumieją dowcip o prezydencie Bushu). Wyjaśniamy to w ten sposób, że wśród chrześcijan prawosławnych, muzułmanów, a tym bardziej wśród hinduistów i Chińczyków Żydzi nie pełnią funkcji sakralnej, nie są strażnikami świętego tekstu. Dla chrześcijan prawosławnych świętym tekstem (oczywiście, oprócz Nowego Testamentu) jest Septuaginta, grecki Stary Testament, przetłumaczony w trzecim wieku przed Chrystusem, tysiąc lat przed zakończeniem znanej nam dzisiaj starożydowskiej wersji Starego Testamentu.

Gdy mówimy o różnicach między kościołami zachodnimi i wschodnimi, które doprowadziły do zerwania i schizmy, zwykle wspominamy o filioque, lecz za podstawową rozbieżność, z której wynikają wszystkie pozostałe, można uznać wybór tekstu podstawowego. Jest to właśnie to decydujące rozdroże, gdzie rozchodzą się Kościoły - Zachodni i Wschodni. Kościół zachodni czci Stary Testament, przetłumaczony z Biblii Żydowskiej, a Kościoły Wschodnie uważają za oryginał tekst grecki i z niego tłumaczą. Trudno przecenić znaczenie tej różnicy. Gdy św. Apostoł Paweł powiedział o jedności wszystkich w Chrystusie, „Nie ma już Żyda ani poganina; nie ma już mężczyzny ani kobiety” (Do Galatów 3:28), to wymienił on diametralne przeciwieństwa, różnice biegunowe: mężczyzna i kobieta, Żyd i poganin [Grek]. Rzeczywiście, idealny Żyd i poganin [Grek] są diametralnie przeciwstawni, tak samo jak idealny mężczyzna i kobieta. Wiara chrześcijańska idzie po wąskiej ścieżce biegnącej pomiędzy tendencją judaistyczną i grecką, które są sobie przeciwstawne, jak Ying i Yang. Kościoły wschodnie skłaniają się ku tendencji greckiej, a zachodnie ku judaistycznej. Duch grecki wyraził się w greckim tekście Septuaginty (LXX), a judaistyczny w starożydowskim masoreckim tekście (MT). Tłumaczenia tych tekstów nieuchronnie tchną duchem oryginału.
(...)
 W ciągu wieków Żydzi tłumaczyli Biblię na języki różnych narodów świata w tym celu, aby wpłynąć na ich rozwój duchowy; przyszedł czas aby zapłacić im tą samą monetą, dając im oryginalny starożydowski tekst Starego Testamentu, tekst nie zredagowany przez synagogę i nie ocenzurowany przez żydowskich mędrców i masoretów, czyli ten sam tekst, który czytano w czasach Drugiej Świątyni.

Dlaczego ten literacki projekt może wpłynąć na losy świata? Dzieła sakralne wpływają na nasz świat o wiele bardziej, niż gotowi jesteśmy się do tego przyznać. W dobrym towarzystwie przyjęte jest, że wszystko robi się z wyrachowania, lecz jest to oszustwo cwaniaków. W rzeczywistości władza duchowna zawsze zatriumfuje nad świecką. Świat, oparty na Biblii Żydowskiej, nie jest równoważny światu, opartemu na Biblii Greckiej. Są w nim inne priorytety. Nawet teksty są inne.

Obecny starożydowski tekst Starego Testamentu, wykorzystywany przez judaistów i niewielkie społeczności chrześcijan mówiących po hebrajsku (nazywamy go tutaj MT, czyli Masoreckim Tekstem), nie jest tekstem natchnionym przez Boga, który znał Zbawiciel i Apostołowie. Można się o tym łatwo przekonać, wertując Nowy Testament – są tam odwołania do Starego Testamentu, których w naszym tekście starotestamentowym nie ma. Na przykład, Mateusz (12:21) cytuje proroka Izajasza: „W jego imieniu narody nadzieję pokładać będą”. Jednak, gdy pójdziemy za odwołaniem, to zobaczymy, że Izajasz (42:4) mówi coś innego: „a Jego pouczenia wyczekują wyspy”. Lub w Dziejach Apostolskich (7:14), Szczepan mówi, że z Jakubem przyszło do Egiptu siedemdziesięciu pięciu ludzi. Gdy prześledzimy odwołanie (Rodzaju 46:27), to zobaczymy, że było siedemdziesięciu ludzi.

Nie jest to błąd tłumaczy, nie jest to błąd tłumaczenia polskiego – te same różnice zauważymy i w angielskiej, i we francuskiej Biblii. Tłumaczenie jest dokładne, lecz z nieprawidłowej wersji – tłumacze tłumaczyli z Biblii Żydowskiej, z MT, a Chrystus i Apostołowie znali, czytali i powoływali się na utracony, starohebrajski oryginał Septuaginty który nie dotrwał do naszych czasów, nazywany H70.

Właśnie z tego MT, a nie ze (zniszczonego) H70, zrobiono prawie wszystkie tłumaczenia Starego Testamentu – w tym i na angielski. I synodalne tłumaczenie rosyjskie także zrobiono z MT. Żydowscy mędrcy zdołali uczynić MT świętym tekstem świata chrześcijańskiego, i stał się on rękojmią i ukrytą przyczyną żydowskich wpływów na Zachodzie, chociaż MT zakończono stosunkowo niedawno. Najstarszym żydowskim rękopisem MT jest Kodeks Leningradzki, napisany zaledwie tysiąc lat temu, w roku 1008, czyli tysiąc lat po Narodzeniu Chrystusa. A Septuaginta, czyli tłumaczenie 70 interpretatorów, jest o wiele starsza – przetłumaczono ją nie tylko przed Chrystusem, ale nawet przed powstaniem Machabeuszy. Wtedy, w trzecim wieku przed Chrystusem, Palestyna, Egipt, Syria i ich sąsiedzi stanowili część świata hellenistycznego. Żydzi w nim się dobrze zintegrowali, a walka pomiędzy dwiema tendencjami starożytnego Izraela dopiero się zaczynała.

Jedna tendencja, nacjonalistyczne wybraństwo, prywatyzowała Pana Boga: „Prawo Pana nieba i ziemi, Stwórcę wszystkich i wszystkiego, najwyższe światło całego świata i ludzkości ogłoszono i zrobiono wyłącznym przywilejem wybranego Izraela”. Obcy, czytający Biblię, podlegał karze, jak złodziej lub cudzołożnik. Tłumaczenie Biblii na grecki przyrównywano do grzechu stworzenia złotego cielca (Wyjścia 32:4).
Druga tendencja prowadziła do chrześcijaństwa z jego uniwersalizmem i wszechczłowieczeństwem. Prawo, a także Łaska były dane wszystkim.

W terminach współczesnych, były to tendencje prywatyzacji i nacjonalizacji. Walka toczyła się we wszystkich trzech centrach starożytnej mądrości – w Aleksandrii, Babilonie i Jerozolimie. Aleksandria była najbardziej wszechludzka, Babilon obstawał najbardziej za wybraństwem, a Jerozolima była ich polem bitwy. W Aleksandrii wspaniała synteza idei żydowskich i hellenistycznych ucieleśniła się w przekładzie 70 interpretatorów, wyznaczonych przez najwyższego kapłana. W ten sposób Objawienie Izraela poszło w świat, przygotowując drogę Chrystusowi.

„Cerkiew [Kościół] wyjątkowo czci tłumaczenie 70-ciu – Septuagintę. Św. Ireneusz uważa, że święci interpretatorzy byli tak samo natchnieni przez Ducha Świętego, jak prorocy i apostołowie (Ir. 3, XXI, 4). Św. Justyn Filozof w „Mowie do Greków”, Tertullian, Św. Cyprian, Św. Augustyn, Św. Klemens Aleksandryjski nazywają tłumaczenie 70-ciu natchnionym przez Boga. Św. Bazyli Wielki nazywa go najdoskonalszym w Kościele. Cerkiew oddaje tłumaczeniu 70-ciu pierwszeństwo nie tylko przed innymi tłumaczeniami, lecz także przed MT. Cerkiew nie dowierza MT dlatego, że w ciągu dwóch tysięcy lat historii chrześcijaństwa oryginał żydowski przechowywany był w środowisku niechrześcijańskim, wrogim chrześcijaństwu, nie był przepisywany rękami chrześcijan. Tymczasem, tekst przekładu 70-ciu przechowywany był w środowisku chrześcijańskim, i przepisywali go chrześcijanie przy nieustannej kontroli Cerkwi” – pisze prawosławny komentator.

W tłumaczeniu Siedemdziesięciu było wiele cudownego. Zgodnie z tradycją, wybrano sześciu tłumaczy z każdego z dwunastu plemion, razem siedemdziesięciu dwóch. Lecz tłumaczenie nazywane jest tłumaczeniem Siedemdziesięciu dlatego, że Siedemdziesiąt – to według gematrii „Sod”, co oznacza tajemnicę. Siedemdziesięciu wyjawiło tajemnicę, którą nie chcieli dzielić się Żydzi-nacjonaliści. „Niech będzie przeklęty ten, kto wyjawi naszą tajemnicę Gojom” – napisano na podłodze synagogi En-Gedi. Pieśń nad Pieśniami trzykrotnie zaklina Córy Jerozolimskie „nie budźcie miłości przedwcześnie”, a oznacza to: „nie ujawniajcie naszej tajemnicy Gojom”, objaśnia Talmud. Rozwścieczeni, że ich tajemnica została wyjawiona, Żydzi-nacjonaliści zniszczyli żydowskie zwoje, z których Siedemdziesięciu tłumaczyło Septuagintę. W ten sposób zaginęły wszystkie zwoje H70. A w czasie powstania Machabeuszy, Żydzi-nacjonaliści pozabijali w Jerozolimie hellenistycznych judaistów – poprzedników chrześcijan.

Z nadejściem Chrystusa, wolny duch judeogrecki wyraził się całkowicie w Kościele. Nacjonaliści żydowscy byli przerażeni. Przeklinali i zabijali pierwszych chrześcijan. Lecz idei nie da się zabić. I, aby wziąć pod swoją kontrolę święty tekst, rozpoczęli oni długotrwały program pojmania ptaka, który wyleciał na swobodę. W ciągu setek lat niszczyli wcześniejsze pisma i pracowali nad tekstem, wykorzystując dwuznaczności czytania konsonantycznego, aż w końcu, otrzymali tekst z którego byli zadowoleni. Za pomocą niewielkich zmian żydowscy mędrcy zamienili ucieleśnioną w Chrystusie ideę osobowego Boskiego Zbawiciela na nacjonalistyczną ideę o Mesjaszu Izraela i dla Izraela. Narody świata zaczęto uważać za grzeszne półzwierzęta, które nie są w stanie dojść do Boga. Nazwę „judaiści” [Żydzi] pozostawiono tylko dla tej niewielkiej grupy fanatyków, a judaistów hellenistycznych zaczęto nazywać chrześcijanami, i nie uważano już ich za Żydów. Bitwa pomiędzy dwoma kierunkami ideowymi w ramach judaizmu przekształciła się w walkę pomiędzy judaizmem i chrześcijaństwem.

Żydzi-ekskluzywiści nie mogli zniszczyć Septuaginty – zbyt dużo pism rozeszło się wśród ludów świata, i LXX rozpowszechniała się coraz bardziej, doprowadzając narody do Chrystusa. Ażeby z powrotem zamknąć dżina w butelce, Żydzi dokonali po kolei trzech tłumaczeń Starego Testamentu na grecki jako przeciwwagę dla Septuaginty. Te tendencyjne tłumaczenia robiono z tekstów przedmasoreckich. W ten sposób, „Dziewica [która] porodzi syna” z proroctw stała się „młodą kobietą”, chociaż cóż w tym dziwnego? Od tego czasu judaiści dokonali lub wpłynęli na setki przekładów na języki świata, a jednocześnie pilnie strzegli MT, swojej żydowskiej wersji, jako jedynego legalnego źródła pierwotnego.

Młody Kościół nie martwił się z tego powodu, ponieważ język starożydowski stał się udziałem niewielkiej grupy mędrców żydowskich. Głównym językiem kultury był grecki, językiem władzy była łacina, a językiem prostego ludu aramejski. Żydowski oryginał Biblii odrzucono, jak pusty kokon gąsienicy, z której wylągł się już motyl. Kościół miał w rękach natchniony przez Boga tekst LXX. Tłumacze Septuaginty, półlegendarnych siedemdziesięciu interpretatorów, byli czołowymi mędrcami Izraela ówczesnych czasów, przedstawicielami wszystkich pokoleń i szkół. Na podstawie tego przekładu rozkwitł Nowy Testament, i tworzyli Ojcowie Kościoła. Wydawało się, że to wystarczy.

Gdy uczeni chrześcijańscy zainteresowali się źródłami i interpretacją Starego Testamentu, i zaczęli porównywać przekład Siedemdziesięciu z późniejszymi żydowskimi tłumaczeniami na grecki, nieuchronnie zwrócili się do żydowskiego tekstu Biblii, a do tego czasu tylko Żydzi mieli pisma i umieli je interpretować. Jak pamiętamy, żydowski oryginał Septuaginty został zniszczony. Znakomity uczony teolog Orygenes zwrócił się do Żydów o radę, i rada ich była oparta na ich tekście, i ich interpretacji tekstu. Orygenes postanowił ulepszyć Septuagintę i zredagował ją z uwzględnieniem przekładów żydowskich ze współczesnych jemu pism. Te poprawki, i poprawki innych redaktorów pozostały w wielu manuskryptach LXX. Lecz mimo to, pomimo takiego przeredagowania, Septuaginta pozostawała tekstem podstawowym, i wykorzystywał ją cały mówiący po grecku Wschód od Konstantynopola do Aleksandrii.

Lecz na Zachodzie greckiego nie znano. Początkowo Kościół Zachodni wykorzystywał tłumaczenia części Septuaginty na łacinę, i jedność Kościoła pozostawała niewzruszona. Ale potem Święty Hieronim, mąż wielce uczony, który przeżył 34 lata w Palestynie, postanowił stworzyć wzorcowy przekład na łacinę, z uwzględnieniem całej współczesnej mu wiedzy. Początkowo zamierzał przetłumaczyć Septuagintę na łacinę z uwzględnieniem starych tłumaczeń łacińskich, a następnie sprawdzić otrzymany tekst z żydowską wersją przedmasorecką.

W Jerozolimie spotkał się z żydowskimi uczonymi mężami, i poprosił ich o radę. Poradzili mu nie tracić czasu na niedobry przekład grecki, a zwrócić się bezpośrednio do źródła pierwotnego, czyli do Biblii Żydowskiej. I tak zrobił: od nowa przetłumaczył Stary Testament na łacinę ze współczesnych mu rękopisów żydowskich. W ten sposób posiano ziarna żydowskich wpływów w Kościele Zachodnim. Żydzi zaakceptowali przekład Hieronima, lecz Święty Augustyn był oburzony, i pisał w swej książce „Państwo Boże”: „Chociaż Żydzi chwalą mądry trud Hieronima, gdy tymczasem według nich Siedemdziesięciu Interpretatorów wielokrotnie się myliło, to Kościoły Chrystusowe uczą, że nic nie ma większego autorytetu, niż przekład Siedemdziesięciu, i powinniśmy wierzyć, że Siedemdziesięciu otrzymało dar prorocki.”
  Współcześni oburzali się na Hieronima, widząc, jak on z latami coraz bardziej skłania się na stronę Żydów. Przyjaciel jego młodości, Rufinus, rozpoczął otwartą krytykę Hieronima. Hieronim uznał fakty lecz nie zamierzenia. „Nie można winić mnie za to, że korzystam z pomocy Żydów przy tłumaczeniu z hebrajskiego. Nie rozumiem, jak wykorzystanie żydowskich interpretacji może podkopać wiarę chrześcijańską”, pisał Hieronim w swej Apologii. Lecz dzięki temu Żydzi zasiali ziarno, które z czasem rozkwitło w postaci zatwierdzenia MT i praktycznego zapomnienia Septuaginty.

Błędy Orygenesa i Hieronima, a także późniejszych uczonych mężów, spowodowane były brakiem wyczucia perspektywy historycznej. Już perspektywa malarska nie zawsze była znana  przez malarzy, a perspektywa w historii pojawiła się dopiero po Renesansie, nie wcześniej niż w XVII wieku. Do tego czasu ludzkość nie wyczuwała upływu czasu. Don Kichot wyobrażał sobie Achillesa i Hektora jako rycerzy. Krzyżowcy wzięli islamski meczet Jerozolimy za Świątynię Salomona. Podobnie Orygenes i Hieronim nie rozumieli, że tekst Biblii Żydowskiej zmienił się od czasów Ptolomeusza II Filadelfa, na którego rozkaz stworzono Septuagintę.


Niektóre zmiany wprowadzono specjalnie, niektóre spowodowane były błędami przepisywaczy, inne powodowało niezrozumienie słów. Teolog prawosławny zauważa: „Interpretacja grecka odtwarza niezależny od masoreckiego żydowski typ tekstualny, który w mniejszym stopniu został poddany rewizyjnej kontroli judaistycznych cenzorów i nie doświadczył tak bardzo głębokiej korekcji pod nadzorem prawowiernych rabinów. Niestety jego żydowski pratekst został zniszczony rękami żydowskich mędrców. Dlatego LXX i MT bardzo się od siebie różnią, a jeśli chodzi o sprawy mesjanistyczno-chrześcijańskie, to przeważnie są sobie całkowicie przeciwstawne”. (N.N. Głubokowskij).

Lecz Orygenes i Hieronim uwierzyli w żydowski mit o ich maksymalnie ostrożnym obchodzeniu się z rękopisami Starego Testamentu. Nie wiedzieli, że Żydzi spalali wariacyjne rękopisy, nie odpowiadające ich koncepcji. Chodzi o to, że w Kościele nie było takiego zwyczaju, i dlatego do czasów Hieronima istniało wiele wersji Nowego Testamentu i Septuaginty, „Tot paene versiones, qout codides” – ile wariantów, tyle i kodeksów. Dla porównania, Islam poszedł drogą żydowską, i wszystkie warianty Koranu spalono – w ten sposób pojawił się jeden tekst Koranu bez żadnych innych wariantów.

Prace Hieronima, który przetłumaczył Biblię Żydowską na łacinę, oznaczały podłożenie miny pod mury obronne chrześcijańskiego Państwa Bożego. Mina ta wybuchła po długich pięciuset latach, w wieku dziewiątym, kiedy Wulgatę Hieronima uznano za oficjalny tekst Kościoła Zachodniego. Tendencja judaistyczna zaczęła podbijać świat chrześcijański. Lecz mimo to przed Reformacją proces ten postępował powoli – niewielu ludzi umiało czytać Stary Testament po łacinie. Dopiero w czasach Reformacji proces ten gwałtownie przyśpieszył. Protestanci zaczęli tłumaczyć Stary Testament z Biblii Żydowskiej, wynik był podobny do ożywienia dawno uśpionej bakterii. W Niemczech i Anglii wybuchł, zaindukowany utajonym w MT duchem żydowskiego szowinizmu i wybraństwa, jadowity nacjonalizm, którego do tej pory nie było w Europie. Naczytawszy się przekładów z MT angielscy koloniści w Ameryce Północnej wymordowali pokojowych miejscowych mieszkańców zgodnie z receptami Księgi Jozuego, a Niemcy rozpoczęli swój marsz do narodowego-socjalizmu. Tym samym wybuchł drugi stopień miny, podłożonej pod chrześcijańską jedność jeszcze w drugim wieku.

Żydzi stali się strażnikami świętego tekstu Zachodu, zbiorowym Merlinem przy europejskim Królu Arturze. Ludzie niezadowoleni z ich wpływów, porzucali wiarę chrześcijańską i stawali się zwolennikami i ofiarami różnych kultów antychrześcijańskich. Nastąpiło przyśpieszenie procesu judaizacji i duchowej degradacji Zachodu.

Bitwa na tłumaczenia trwa do dzisiejszego dnia. Żydzi produkują setki przekładów na mnóstwo języków, każdy następny jest jeszcze bardziej judaistyczny od swego poprzednika, jeszcze bardziej związany z duchem żydowskiego wybraństwa. Niektóre przekłady są otwarcie żydowskie, jak trzytomowe tłumaczenie Biblii na rosyjski, które niedawno wyszło w Jerozolimie. Inne są krypto żydowskie, jak angielska Scofield Reference Bible, która sprowadza wiarę chrześcijańską do „miłości do Żydów i żydowskiego państwa”. Ta właśnie praca nad tłumaczeniami jest prawdziwym, a nie mitycznym, „Spiskiem Mędrców Syjonu”.


Cały tekst, jak również więcej informacji na temat projektu, znajduje się tu:
http://www.israelshamir.net/Polish/Translate-Bible-pl.htm 

P.S. 4 grudnia na KUL odbyła się prezentacja pierwszego polskiego przekładu Septuaginty autorstwa ks. prof. Remigiusza Popowskiego SDB. Wydała ją Oficyna Wydawnicza "Vocatio".

piątek, 13 grudnia 2013

Kolejna rocznica stłumienia powstania w Polsce

Do licznych smutnych rocznic przegranych powstań obchodzonych przez Polaków, za sprawą generała Jaruzelskiego doszła kolejna - rocznica zdławienia powstania Solidarności. Polacy to dziwny naród, potrafiący znosić najcięższą okupację, ale nie potrafiący utrzymać niepodległości.

Piętnastomiesieczny "festiwal Solidarności" był taką namiastką niepodległego kraju. Istniała częściowa wolność słowa i częściowa wolność organizowania się obywateli. Stwarzały one nadzieję na zdobycie kolejnych wolności upragnionych przez naród - aż do demokratycznego i niepodległego państwa. Niestety tchórzliwy generał Jaruzelski nie był w stanie oprzeć się presji Moskwy i stanąć na czele niepodległego państwa. Choć miał taką możliwość - 10-milionowa Solidarność stanęłaby za nim murem. Jednak on wolał pozostać lokajem Kremla.

Zresztą, z dzisiejszej perspektywy widać że wybór, z jego punktu widzenia, był całkowicie racjonalny. Sieć agentów oplatająca wszystkie instytucje i środowiska była tak gęsta, że kraj praktycznie nie posiadał autentycznych elit rozumianych jako grupa przywódcza posiadająca wspólny cel. Poza oczywiście elitą zdrajców i sługusów Moskwy. Tak zwani "doradcy Solidarności" z Kuroniem, Geremkiem, Mazowieckim, przywiezieni do Gdańska samolotem rządowym w sierpniu 1980 roku, prawdziwą elitą nie byli i Jaruzelski doskonale o tym wiedział. W rezultacie, aby ratować stołek, zdecydował się zniszczyć kolejne marzenie Polaków o wolności, tak jak robił to przez całe życie. Jedyne czego się obawiał, i dlatego tak długo się opierał, to że mu się nie uda. Zwlekał do zimy wiedząc że wtedy operację bedzie przeprowadzić najłatwiej. Dłużej czekać nie było mozna bo następnego roku na wiosne wypadały wybory do Rad Narodowych. Zawsze były one przez komunistów fałszowane, ale tym razem zanosiło się na to, że Polacy ogarnięci Duchem Prawdy o którego zesłanie prosił papież Jan Paweł II na Placu Zwycięstwa, zachowają się niestandardowo i uczciwość zwycięży. A to oznaczało dla PZPR utratę kolejnej rubieży za którą była już tylko władza nad państwem.

Moskwa była gotowa dogadać się z Solidarnością, była gotowa nawet na utratę Polski. Przywdcy z Kremla między sobą mówili o tym wprost, co wiemy dzięki wywiezionym na zachód protokołom posiedzeń Biura Politycznego sowieckiej kompartii (patrz- Archiwum Bukowskiego). Jaruzelski zgodził się wprowadzić stan wojenny jak chcieli Rosjanie. Wywieziony w nocy pod Brześć, gdzie niczym dowódca przegranej armii składał kapitulację w wagonie kolejowym, poddając się sowieckiemu marszałkowi i obiecując solennie że stan wojenny wprowadzi. Do końca prosił o interwencję wojskową ZSSR, ale jego przełożeni w Moskwie nie udzielili mu takiej obietnicy. Nie dostał nawet gwarancji wsparcia w razie gdyby sam z Wojskiem Polskim nie dawał rady. Kreml był w tym czasie zajęty wojną w Afganistanie i druga wojna, w Polsce, nie była mu potrzebna. Zwłaszcza gdy dowiedział się że USA nie życzą sobie tego.

Prace nad przygotowaniem stanu wojennego w Polsce, były prowadzone przez władze komunistyczne od dnia powstania Solidarności. Jednocześnie Moskwa starała się wywierać nacisk na władze PRL w celu zmuszenia ich do zbrojnego zniszczenia ruchu Solidarności. W tym celu przygotowali oni nawet operację wkroczenia wojsk sowieckich do Polski w 1980 roku. Do dziś ten fakt jest wykorzystywany przez propagandę postkomunistów dla uzasadnienia operacji wprowadzenia stanu wojennego rok później. Kiedy zimą 1980 roku prezydent Ronald Reagan wyperswadował kacykom z Moskwy wojnę z Polakami, spuścili się oni na Wojciecha Jaruzelskiego. Ten sługus nigdy ich nie zawiódł. Zawsze na pierwszym miejscu stawiał interes ZSSR. Wspinał się po szczeblach sowieckiej kariery ostrożnie ale i bezwzglednie. Był tak lojalny wobec doktryny sowietyzmu ze nie wszedł do kościoła nawet podczas pogrzebu własnej matki. Kiedy dochrapał się stanowiska ministra obrony, jednym z pierwszych jego posunięć oprócz spiskowi przeciwko Gomułce, było zniszczenie wojsk obrony terytorialnej.

Wojska OT stworzone przez generała Bolesława Chochę w latach 1960, była to jedna z prób uzyskania większej autonomii Polski w sowieckim imperium. W każdym powiecie był batalion wojsk OT a w każdym województwie dodatkowo brygada lub pułk. To powodowało że próba sowieckiej inwazji na wzór tej z Czechosłowacji w 1968 roku, w Polsce nie miała szans na powodzenie. Wojska te nie podlegały Frontowi Nadmorskiemu czyli wojskom operacyjnym PRL które w razie ataku Układu Warszwskiego na Zachód, w całości przechodziły pod dowództwo sowieckie. Wojciech Jaruzelski kiedy tylko dochrapał się stanowiska ministra obrony, zaczął systematycznie niszczyć wojska OT. Przekształcił je stopniowo z wojsk obrony terytorialnej, w wojska zabezpieczające przegrupowanie 2 rzutu strategicznego wojsk ZSSR przez Polskę. Zamiast obrony polskich miast, miały się one zajmować naprawą zniszczeń węzłów komunikacyjnych, aby transporty wojskowe z głębi ZSSR podczas ataku sowieckiego na Europę zachodnią, mogły przechodzić przez Polskę płynnie i bez przeszkód. Kiedy zdobył pełnię władzy w PRL w latach 1980, Jaruzelski zniszczył wojska OT całkowicie.

Decyzję o wprowadzeniu stanu wojennego podjęto w sobotę 12 grudnia 1980 roku, około południa. W nocy z 12 na 13 grudnia SB aresztowała około 10 tysięcy działaczy Solidarności. Plan zakładał aresztowanie tylko 5 tysięcy, jednak dzięki zaskoczeniu, udało się go wykonać z nadwyżką. Na ulice wyprowadzono 70 tysięcy żołnierzy i 30 tysięcy milicjantów. Społeczeństwo zostało zaskoczone całkowicie i nie stawiało oporu. Nawet subtelne działania dezinformacyjne, sugerujące że operacja jest przeprowadzana w celu obrony kraju przed inwazją ze wschodu, okazały się na tym etapie niepotrzebne.

Byłem wtedy chłopcem. Pamiętam że jadąc tego niedzielnego poranka warszawskim tramwajem byłem niezwykle zdziwiony ciszą i brakiem jakiejkolwiek reakcji ludzi. Nikt nie komentował nawet tego co się wydarzyło. Paranoiczna nieufność do współobywateli zaszczepiona przez okupację sowiecką, nagle się odrodziła. Ludzie zbyt dobrze pamietali komunistyczny terror żeby okazywać jakiekolwiek zdziwienie. Pojechałem do kolegi aby razem sprawdzić co się dzieje. Przy moście Śląsko-Dąbrowskim stały stalowe kozły przeciwpancerne. Pod mostem przy Wybrzeżu Gdańskim stał namiot wojskowy rozbity na gołym asfalcie. Wkrótce potem zniknął bo temperatury w nocy były zabójcze. Ulice były upiornie puste. Z Wiejskiej wyskoczył nagle samochód osobowy w dziwnym różowym kolorze. Przez chwilę wydawało się że chce staranować bramę ambasady USA. Skręcił z piskiem opon i zniknął w bocznej uliczce.

Ponieważ słuchałem w tych czasach Radia Wolna Europa i BBC, pojechaliśmy z kolegą na ulicę Ikara na Mokotowie jako że RWE podało że tam mieszka generał Jaruzelski. Spodziewałem się, w swojej naiwności że będzie tam już demonstracja Polaków sprzeciwiająca się wprowadzeniu stanu wojennego. Niestety niczego takiego nie było. Ulica była pusta, nawet tajniaków nie było widać przy willi generała. Tylko na środku pomiędzy jezdniami ulicy Puławskiej, na trawniku stał opancerzony Skot łączności z rozwiniętą anteną. Pojechaliśmy na Aleje Ujazdowskie. Idąc w kierunku placu Trzech Krzyży zauważyliśmy gęstniejący tłum. Ktoś owinięty w białoczerwoną flage wbiegł w bramę pomiedzy budynkami pomimo że nikt go nie gonił. Dopiero później wyczytałem że była to taktyka prowokatorów milicyjnych. Kto za nim pobiegł dostawał w bramie lanie od zomowców. Na placu Trzech Krzyży trwała już demonstracja. W ulicy Mokotowskiej stał oddział ZOMO a dowódca przedstawiając się jako kapitan (nazwiska nie pamiętam) nakazał tłumowi rozejście się w ciagu 10 minut. W przeciwnym wypadku rozpocznie szturm. Weszliśmy z kolegą do kościoła na środku placu. Trwała Msza. Harcerki (tak!) w przedsionku rozdawały chusteczki do wycierania łez (tak!) gdyż wokół kościoła kłębiły się opary gazów łzawiących. Zadziwiła mnie organizacja harcerzy. Wyszlismy przed kościół. Z ulicy Brackiej wyskoczył czerwony Star straży pożarnej. Na stopniu obok kierowcy stał jakiś demonstrant z triumfem wymachujący ręką. Samochód zniknął w Alejach Ujazdowskich. ZOMO ruszyło do ataku. Wyskoczyliśmy z kolegą w kierunku ulicy Książęcej. Za nami pognał zomowiec wymachując pałką. Poszliśmy pod budynek Solidarności Regionu Mazowsze. Było tam już po wszystkim, po chodniku walało się kilka papierów jakby ktoś dopiero co przeprowadził wielką rewizję. Wróciłem do domu na obiad.

Wieczorem wyszedłem szukać dalszych atrakcji. Przy pomniku "czterech śpiących" trwała demonstracja. Zomowcy strzelali w okna bloku naprzeciwko komisariatu przy Cyryla i Metodego granatami z gazem łzawiącym. Nie wiem dlaczego to robili,w oknach nikogo nie było. Poszedłem z tłumem w kierunku mostu Śląsko-Dąbrowskiego. Koło wybiegu niedźwiedzi, kilku prowokatorów milicji zawróciło pochód w kierunku ulicy Targowej. Krzyczeli że niby idziemy pod KC, jednak na pętli tramwajowej przy ulicy Zielenieckiej demonstracja stopniała i się rozpłynęła. Na ulicy Targowej leżały czerwone flagi pozrywane z jakiegoś budynku. W tłum wjechał samochód którego kierowca chciał przebić się w kierunku Pragi Południe. Wtedy zobaczyłem jaką siłą dysponuje zagniewany tłum. Ludzie zaczęli kołysać samochodem, mało brakowało żeby go wywrócili. Kierowca wycofał się. Następne dni to już pełne zwycięstwo komuny. Telewizja apelowała żeby przynosić zmarznietym żołnierzom jedzenie i ludzie to robili. Morale wojska nie było najwyższe. Na ulicy Targowej widziałem żołnierzy z "pasami na jajach" i karabinami zwieszonymi jeszcze niżej. Wkrótce wojsko zostało wycofane z ulic i zastąpiła je milicja. Na ulicy Rakowieckiej krążył gąsienicowy BWP-1. Baner reklamujący film "Czas Apokalipsy" na kinie Moskwa wyglądał upiornie. Na skrzyżowaniu Puławskiej i Goworka zobaczyłem po raz pierwszy słynny koksownik.

 W następnych dniach ogarniała nas coraz większa apatia. Władza odniosła pełny triumf. Wiosną milicja skupiła się na tępieniu jakichkolwiek oznak nieposłuszeństwa. Walczyli z opornikami w swetrach. Mojego kolegę wylegitymowali bo miał pas z klamrą w kształcie kotwicy. Potem mój nieszczęsny kolega wstąpił w ich szeregi jako płatny kapuś o czym dowiedziałem się przypadkowo. Nie wyszedł na tym najgorzej, mógł bez oporów brać łapówki a jego podwładni szli w jego ślady. Kilka lat temu zwierzył mi się że tylko żałuje że nie wstąpił do ZSMP. Po raz kolejny w naszej historii zwyciężył cynizm.

sobota, 7 grudnia 2013

Ocenzurowana wypowiedź o Intronizacji Chrystusa na Króla Polski i Krucjacie Różańcowej za Ojczyznę


Pod koniec listopada 2013 TV Republika zaprosiła do programu Studio Republika, Cezarego Gmyza, Ewę Stankiewicz, Jerzego Roberta Nowaka, Dawida Wildsteina i ks. Stanisława Małkowskiego. Niestety to, co najważniejsze w wypowiedzi ks. Małkowskiego – czemu sam ks. Stanisław, jako zaproszony gość, nadawał najważniejszą rangę – zostało wycięte. Chodzi o jego wypowiedź dotycząca Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę oraz Intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski, jako najważniejszych spraw dla Polski.

Cytat z wyjaśnień ks. Stanisława Małkowskiego:

„Program TV Republika, w którym uczestniczyłem był prowadzony przez Panią Ewę Stankiewicz i Pana Tomasza Sakiewicza. Pod koniec programu padło pytanie co w obecnej sytuacji zdrady mamy robić. Odpowiedziałem, nawiązując do słów św. Pawła: „Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska. Wskazałem na trzy sposoby przyjęcia Bożej łaski dla pokonania zdrady w Polsce i wobec Polski:
- Krucjata Różańcowa za Ojczyznę,
- Intronizacja Jezusa Chrystusa na Króla Polski,
- ofiarowanie Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi przez Ojca świętego w jedności z biskupami Kościoła Rzymsko-Katolickiego dla nawrócenia Rosji i pokoju na świecie
.”

Niestety w programie wypowiedź ks. Stanisława Małkowskiego kończy się wraz z cytatem ze św. Pawła. Ucięcie jej w tym miejscu niszczy sens jego wypowiedzi i stwarza wrażenie że w przeciwieństwie do przedmówców, usprawiedliwia on zdrajców ojczyzny.

Dlaczego autorom programu TV Republika zależało na ośmieszeniu ks. Małkowskiego? Czy znowu okaże się że środowisko stojące za tym przedsięwzięciem to tylko kolejna grupa cynicznych graczy którym nie zależy na prawdzie, ale tylko na rozgrywaniu konfliktów dla osiągnięcia swoich celów (władza, pieniądze, wpływy)?

Cały program: http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=FiRCQqW5pqQ

Źródło: http://krucjatarozancowazaojczyzne.pl/

piątek, 6 grudnia 2013

Z mądrości papieża Franciszka

"Prawdziwy islam i poprawna interpretacja Koranu sprzeciwiają się wszelkiej przemocy" - napisał nieomylny Bergoglio w najnowszej adhortacji Evangelii Gaudium (paragraf. 253).

Tymczasem Koran odpowiada na to tak:

- I zabijajcie ich, gdziekolwiek ich spotkacie, i wypędzajcie ich, skąd oni was wypędzili! – Prześladowanie jest gorsze niż zabicie. – I nie zwalczajcie ich przy świętym Meczecie, dopóki oni nie będą was tam zwalczać. Gdziekolwiek oni będą walczyć przeciw wam, zabijajcie ich(2:190-191)

- A kiedy miną święte miesiące, wtedy zabijajcie bałwochwalców (tj. Chrześcijan - Admin) , tam gdzie ich znajdziecie; chwytajcie ich, oblegajcie i przygotowujcie dla nich wszelkie zasadzki! (9:5)

- Gdziekolwiek się znajdują, zostaną schwytani i zabici bez litości; zgodnie ze zwyczajem boga ustanowionym dla minionych pokoleń (33:60-61)

- Nie słuchaj więc niewiernych (tj. Chrześcijan) i zwalczaj ich z wielkim zapałem, przy jego pomocy (25:52)

- Kiedy więc spotkacie tych, którzy nie wierzą, to uderzcie ich mieczem po szyi; a kiedy ich rozbijecie, to mocno zaciśnijcie na nich pęta (47:4)

- Walczmy ze wszystkimi, którzy mówią, że są inni bogowie prócz Niego (tj.allaha) (S.5,33; 9,5; 9,29; 38,2 etc.)

- Allah przerazi niewiernych; uderzcie ich mieczem po szyi; odetnijcie im końce palców (S. 8,12)

- Odpłatą dla tych, którzy zwalczają boga i jego posłańca (tj. Mahometa) i starają się szerzyć zepsucie na ziemi, będzie to, iż zostaną oni zabici lub ukrzyżowani albo obetnie się im rękę i nogę naprzemianlegle, albo też zostaną wypędzeni z kraju (S. 5,33)

- Niewierni (tj. Chrześcijanie - Admin) są dla muzułmanów wrogiem jawnym (S. 4,101)
- Ci, którzy odrzucają Allaha, są gorsi od zwierząt (S. 8,55)
- Są to przestępcy (S. 6,147)

W swojej adhortacji Franciszek napisał że chrześcijanie i muzułmanie modlą się do tego samego Boga. Odpowiedział mu szejk Jusuf Burchami - przywódca egipskich Salafitów. Wydał on specjalną fatwę, według której Jezus oczekiwał wprowadzenia szariatu. Zorganizował też kilka transparentów, które ukazywały takie napisy jak "Jezus jest muzułmaninem" i powiedział że chrześcijanie i żydzi powinni płacić muzułmanom specjalny podatek. Miałoby to wynikać ze słów Jezusa "oddajcie Bogu co Boskie a cesarzowi co cesarskie".

Jeżeli zabijanie nie jest przemocą, to co nią jest bracie Franciszku?
Ostatnio Jorge Bergoglio przyznał się że w młodości pracował jako bramkarz w nocnym klubie, powinien więc coś wiedzieć o przemocy.

Wcześniej, z oficjalnej strony internetowej Watykanu zniknął słynny wywiad Franciszka dla gazety La Repubblica. Papież głosił tam takie herezje że nie dało się go obronić i wielu znawców prawa kanonicznego mówiło wprost o związanej z tym niemozliwości dalszego sprawowania urzędu papieża przez Bergolio. Na ratunek Franciszkowi wyruszył sam komunista Eugenio Scalfarii pisząc że wszystkie słowa Franciszka to on sobie sam wymyślił i że w ogóle zawsze tak robi w swoich wywiadach.


Ciekawe czy i adhortacja  Evangelii Gaudium w końcu zostanie wstydliwie schowana tak jak i poprzednie płody chorego umysłu Bergoglio, bo roi się tam od podobnych skandalicznych błedów. Franciszek apeluje tam do chrześcijan aby przyjmowali imigrantów wyznających islam "serdecznie i z szacunkiem" jakby nie rozumiał czym kończy się osadnictwo isklamskie w każdym kraju. Troska o życie wyznawców chrześcijaństwa nie znajduje się jednak najwyraźniej wśród priorytetów papieża Bergoglio. Można tam znaleźć więcej wywrotowych myśli Bergoglio, na przykład taką że "w pewnych okolicznościach biskup powinien iść za ludem przede wszystkim dlatego, że to lud posiada zdolność rozpoznawania nowych dróg". Widać też sygnalizowaną przez Ostrzeżenie przekazywane przez Marię z Irlandii próbę rozluźnienia udzielania sakramentów. Franciszek pisze bowiem "Także drzwi sakramentów nie powinny zamykać się z byle jakiego powodu" dodając że "Eucharystia nie jest "nagrodą dla doskonałych", ale "wielkodusznym lekarstwem i pokarmem dla słabych". Do adhortacji Bergoglio wrzucił też swoim zwyczajem masę lewackich sloganów piętnując kapitalizm jako "z gruntu niesprawiedliwy" system ekonomiczny, w którym dominuje "prawo silniejszego" i "kultura odrzucenia". Kwestię zakończył marksistowskim sloganem "dopóty dopóki nie zostaną rozwiązane w radykalny sposób problemy ubóstwa, nie zostaną rozwiązane problemy świata". W rzeczywistości ludzi biednych na świecie jest coraz mniej, ale nie dzięki pustym hasłom, tylko postępowi naukowo-technicznemu.

Okazji do trenowania pokory i duchowego ubóstwa Franciszkowi dostarczył podczas wizyty w Watykanie prezydent Putin każąc na siebie czekać 50 minut. Nic dziwnego że nie spieszyło mu się wszak wszystko co chiał osiągnąć, dostał od papieża kilkanaście dni wcześniej, kiedy Franciszek pozował do zdjęć z koszulką z hasłem Gazpromu o szkodliwości wydobycia gazu łupkowego.

Z kolei podczas wizyty premiera Izraela Netaniahu, papież został obdarowany książką "Początki Inkwizycji. Hiszpania w XV wieku" co można odebrać jako dobry żart w żydowskim stylu, oraz świecznikiem przypominającym biblijna menorę. Miał on jednak osiem ramion zamiast sześciu, a na szczycie centralnej kolumny świecznika która symobolizuje Boga, znajdowała się mała piramidka - symbol kojarzący się z grobami faraonów i masonerią.