wtorek, 29 października 2013

Fałszywa skromność Jorge Bergoglio



Papież Franciszek na początku swego urzędowania zamieszkał na stałe w Domu Św. Marty, co zostało rozgłoszone jako wyraz wielkiej skromności. Miało to go odróżniać od Benedykta XVI i innych papieży którzy mieszkali w apartamencie specjalnie dla nich przeznaczonym w Pałacu Apostolskim.

Obecnie, jak podał tygodnik Focus powołując się na pracownika Kurii, Franciszek zajmuje całe piętro w Domu Św. Marty. Uwzględniając dużą kaplicę w Pałacu Apostolskim, nowe lokum jest "niewiele mniejsze niż w starym miejscu". Papież Franciszek mówił że wybrał Dom Św. Marty bo nie chciał się odgradzać, pragnął mieszkać wśród ludzi i rozmawiać z każdym. Jednak rzeczywistość, jak twierdzi Focus, wygląda inaczej: "bo w Domu Św. Marty nie należy zbliżać się do papieża, nawet tylko po to by go powitać".

Dom Św. Marty został wzniesiony specjalnie dla kardynałów zjeżdżających na konklawe, gdyż dotychczasowe miejsca w których mieszkali były za mało komfortowe. Ten nowoczesny, pięciopiętrowy gmach został ukończony w 1996 roku. Znajduje się tam również specjalny apartament dla nowego papieża w którym powinien on przebywać do czasu odnowienia jego właściwego apartemntu w Pałacu Apostolskim. Poza okresem konklawe Dom miał służyć gościom odwiedzającym Watykan.

Pomimo że Benedykt XVI zwolnił pokoje w których mieszkał, Franciszek pozostał w apartamencie w Domu Św. Marty, który wykorzystuje jako swoje mieszkanie prywatne. Nie znaczy to jednak że zrezygnował z apartamentu papieskiego w Pałacu Apostolskim. - Wykorzystuje go jako powierzchnię biurową oraz do celów reprezentacyjnych.

Tak więc papież Franciszek wbrew usilnym staraniom by stwarzać pozory skromności, nie ma nic wspólnego z ubóstwem św. Franciszka którego imię wykorzystał. - Zamiast mniejszej powierzchni, Bergoglio zajmuje większą powierzchnię niż stary papież, narażając Watykan na większe koszty i powodując dodatkowe utrudnienia.


czwartek, 17 października 2013

Dlaczego papieże boją się współpracować z Maryją?

Jak wiadomo Matka Boża 13 lipca 1917 r. w Fatimie poleciła dokonać przez papieża w łączności z wszystkimi biskupami świata oficjalnego poświęcenia Rosji Jej Niepokalanemu Sercu. Miało to uratować świat od "wielu błedów" rozprzestrzenianych przez Rosję. 

"Bóg pragnie ustanowić na świecie nabożeństwo do Mego Niepokalanego Serca. Jeśli uczynią to, co wam powiem, zbawi się wiele dusz i zapanuje pokój. Wojna się skończy. Jeżeli jednak nie przestanie się obrażać Boga, za pontyfikatu Piusa XI zacznie się inna, gorsza (...) Aby temu przeszkodzić, przyjdę prosić o poświęcenie Rosji Memu Niepokalanemu Sercu i o Komunię wynagradzającą w pierwsze soboty miesiąca. Jeśli posłuchają moich próśb, Rosja nawróci się i zapanuje pokój; jeśli nie, rozsieje ona swoje błędy po całym świecie, prowokując wojny i prześladowania skierowane przeciw Kościołowi; dobrzy będą wydani na męczeństwo, Ojciec Święty będzie wiele cierpiał, wiele narodów będzie unicestwionych. Na końcu Moje Niepokalane Serce zatryumfuje. Ojciec Święty poświęci mi Rosję, która się nawróci, a światu będzie dany pewien czas pokoju."

Następnie, 13 lipca 1929 roku s. Łucja otrzymała od Maryi polecenie że nadszedł czas aby dokonać tego poswięcenia:

"Przyszła chwila, w której Bóg wzywa Ojca Świętego, aby wspólnie z biskupami całego świata poświęcił Rosję Memu Niepokalanemu Sercu. Bóg obiecuje uratować ją za pomocą tego środka. Tak wiele dusz zostaje potępionych przez sprawiedliwość Bożą z powodu grzechów przeciwko Mnie popełnionych. Przychodzę przeto prosić o zadośćuczynienie. Ofiaruj się w tej intencji i módl się."

Właśnie w 1929 roku w Rosji sowieckiej z polecenia Stalina rozpoczęto walkę z religią i krwawą kolektywizację wsi.  Powstała wówczas specjalna organizacja propagująca ateizm "Związek wojujących bezbożników" (dziś czytając wiele komentarzy w internecie można odnieść wrażenie że wznowił swą działalność w Polsce). Palono cerkwie i kościoły, mordowano księży. Cerkiew która miała przez I WŚw. 54 tys. parafii, w 1940 roku miała ich tylko 500. Do dziś chrześcijan jest tylko około 20 %  wśród mieszkańców Rosji chociaż przed prześladowaniami była ich wiekszość.

Rosja sowiecka nie poprzestała na walce z religią u siebie ale tworzyła antyreligijne nastroje na całym świecie po to aby doprowadzić do rozkładu wewnetrznego społeczeństwa krajów kapitalistycznych poprzez zniszczenie tradycyjnych wartości moralnych. Dziś Rosja znowu wykorzystuje ateistów i ruchy rozkładowe na Zachodzie gdyż z z racji wcześniejszych powiązań z KGB, stanowią one najmocniejsze oparcie dla rosyjskich działań za granicą.

Pomimo listów słanych przez s. Łucję do Watykanu, papieże nie uczynili tego o co prosiła Matka Boża. Co prawda Watykan stara się sugerować że poświecenia takiego dokonał już papież Pius XII a potem powtórzył to Jan Paweł II, ale skoro poswięcenia dokonał Pius XII, to po co miałby go powtarzać Jan Paweł II? Co ciekawe, następny papież Benedykt XVI też odbył pielgrzymke do Fatimy 13 maja 2010 roku a ostatnio Franciszek kilka dni temu, 13 października dokonał poświęcenia, niestety znowu świata a nie Rosji!

W rzeczywistości żaden z nich nie zrobił tego w sposób o jaki prosiła św. Maryja.
- Pius XII zrobił to rzekomo w liście apostolskim Sacro vergente anno, do ludów Rosji 7 lipca 1952 r. Nie było to jednak dokonane tak jak prosiła Maryja, w sposób uroczysty w łączności z biskupami świata (pisała o tym sama siostra Łucja).

- Jan Paweł II miał to uczynić po zamachu, w Fatimie 13 maja 1982 r. Jednak było to "powierzenie świata sercu Matki" jak wyraził się papież, a nie "poświęcenie Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi". Rosja nie została wymieniona ani razu. Nie było też działania w zjednoczeniu wszystkich biskupów. Również wtedy s. Łucja w kilku listach napisała że nie było to w jej odczuciu to, o co prosiła Maryja.

Jan Paweł II ponowił ten akt w liscie do wszystkich biskupów z 8 grudnia 1983 r. jednak również tam nie wymienia z nazwy Rosji ani razu! Co więcej, w liście znajduje się dziwne zdanie "Tobie powierzamy, o Matko, świat, wszystkich ludzi i wszystkie ludy, Tobie powierzamy także samo poświęcenie świata i oddajemy je Twemu matczynemu sercu” które sugeruje że papież w sposób zawoalowany prosi Matkę Bożą aby dała mu już spokój i niech przyjmie to co dostała w takiej formie w jakiej jej dano i niech przedstawi to Bogu jako to o co prosił!

Potwierdził to pośrednio sam Jan Paweł II mówiąc biskupowi Cordesowi że zaniechał wymieniania  Rosji, gdyż bał się "że słowa te zostałyby zinterpretowane jako prowokacja pod adresem władz radzieckich". A więc bał się że kolejne strzały na Placu św. Piotra będą już bardziej celne.

Benedykt XVI tylko powiedział o tym co zrobił (a w rzeczywistości nie zrobił) Jan Paweł II. Wszystko to wygląda tak, jakby papieże bardzo chcieli to zrobić, ale w ostatniej chwili wycofywali się.

Również Franciszek miał poświęcić świat kilka dni temu, jak zapowiadały media, w obecności figurki MB z Fatimy, jednak nie zrobił tego.  W całej swojej modlitwie ani razu nie użył nawet słowa "świat" ani "Niepokalane Serce". "Zapomniał" również o Rosji, chociaż niektórzy oczekiwali że tego dokona. Jednak akurat jego bym o to nie podejrzewał. Franciszek nie boi się zamachu, jeździ odkrytym autem, co najlepiej świadczy że nie zamierza stawać na odcisk nikomu z możnych tego świata.
Co prawda nie było zawierzenia Rosji ale zamiast tego biskupi portugalscy "zawierzyli papieską posługę Franciszka Matce Bożej z Fatimy"! Prosił o to sam Franciszek i  brzmi to jak jakaś kpina! Przypomina to przewrotny styl polityki uprawiany przez komunistów.

Można się domyślać że służby rosyjskie mają długie ręce i potrafią w porę powstrzymać papieży. A może nawet już nie muszą. Przykładem co się dzieje z niespełnionymi prośbami może być Francja gdzie w drugie połowie XVII wieku św. Małgorzacie Alacoque Jezus objawił swą prośbę o dokonanie poświęcenia kraju Jego Najświętszemu Sercu przez króla Ludwika XIV. Nie zostało to zrealizowane. Minęło nieco ponad 100 lat, kraj stał się kolebką błędnych prądów, i w rezultacie wybuchła rewolucja która zmiotła nie tylko króla ale cały stary porządek. Dziś Francja staje się z wolna islamskim kalifatem.


Zadziwiające podobieństwo

Znalazłem artykuł opisujący wizje Anny Katarzyny Emerich dotyczące nowego kościoła. Być może ma to związek z tym co się dzieje obecnie i co się będzie działo, jak wszystko na to wskazuje, w niedalekiej przyszłości w Watykanie. Wizje opisują jak się wydaje działania masonerii kościelnej.

Kilka fragmentów:

"Zobaczyłam dziwaczny, osobliwie wyglądający kościół będący w trakcie budowy. (...) Nie widziałam żadnego anioła pomagającego w budowie, lecz wielką liczbę najdzikszych duchów taszczących ku sklepieniu przedmioty najprzeróżniejszego rodzaju, gdzie osoby o krótkich kościelnych okryciach odbierały je i umieszczały w różnych miejscach. Nic nie było przyniesione z góry; wszystko pochodziło z ziemi i mrocznych rejonów, a cała konstrukcja była dziełem błędnych duchów. (...) Spostrzegłam, że wiele z narzędzi nowego kościoła, takich jak włócznie i strzały, miało zostać użyte przeciwko żywemu Kościołowi. (...) W jaskini poniżej (zakrystii) jacyś ludzie wyrabiali chleb, ale nic z tego nie wychodziło. (...) Wszystko w tym kościele należało do ziemi i do niej powracało; wszystko było martwe, wszystko było dziełem ludzkich umiejętności, był to kościół najnowszego formatu, kościół będący dziełem ludzkiej pomysłowości, jakby nowy innowierczy kościół w Rzymie" (ss. 282-3).

"Boję się, że Ojciec Święty będzie musiał wiele wycierpieć przed śmiercią, ponieważ widzę jak czarny, fałszerski, nieprawdziwy kościół odnosi coraz większe powodzenie, widzę jego zgubny wpływ na społeczeństwo" (s. 292). "Wybudowali wielki, osobliwy, kuriozalny kościół, który miał obejmować wszystkie wyznania na równych prawach: ewangelicy, katolicy i wszystkie sekty – prawdziwa wspólnota bezbożników z jednym pasterzem i jedną owczarnią. Miał tam być papież, płatny papież, pozbawiony wszelkiej władzy. Wszystko zostało przygotowane, wiele rzeczy ukończono; lecz zamiast ołtarza były tylko ohyda i spustoszenie. Tak miał wyglądać ten nowy kościół, i to dlatego podłożył on ogień pod stary; jednakże Bóg zamierzył inaczej. Umarł on po spowiedzi i zadośćuczynieniu – i ożył na nowo" (s. 353).

"Kiedy doświadczałam tej wizji wówczas z jeszcze większą wyrazistością w najmniejszych szczegółach zobaczyłam ponownie obecnego Papieża i mroczny kościół jego czasów w Rzymie" (s. 279). "Widziałam zgubne konsekwencje tego fałszywego kościoła; zobaczyłam, jak się rozrasta; widziałam heretyków wszelkiego rodzaju napływających do Rzymu. Widziałam nieustannie narastającą letniość duchowieństwa, ciągle poszerzający się krąg ciemności. (...) Znowu zobaczyłam w widzeniu Bazylikę Św. Piotra podkopywaną, pustoszoną według planu wymyślonego przez tajną sektę i jednocześnie niszczoną przez burze; lecz została ocalona w chwili największego niebezpieczeństwa. Następnie ujrzałam Błogosławioną Dziewicę rozciągającą nad nią swój płaszcz. W tej ostatniej scenie nie widziałam już panującego Papieża, tylko jednego z jego następców, łagodnego, lecz bardzo stanowczego człowieka, który wiedział jak przyciągnąć do siebie kapłanów i który odpędził złych daleko od siebie" (s. 281).

 Tu link do całości: http://www.ultramontes.pl/omlor_anna_katarzyna.htm

sobota, 12 października 2013

W Warszawie referendum

W Warszawie referendum w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz Waltz. Dla tych, co zgodnie z apelem władz PO, pojechali na grzyby, wrzucam taką oto widokówkę...

Pałac kultury wzorowany na Wieży Spasskiej Kremla.

...Żeby wiedzieli jak wrócić do domu. 

Przy okazji polecam bardzo dobry tekst pana Mirosława Kokoszkiewicza jaki ukazał się w Warszawskiej Gazecie. Oto fragment:

"Smo­leńsk dla dzi­siej­szych wło­da­rzy Pol­ski jest tym sa­mym, czym Ka­tyń był dla za­in­sta­lo­wa­nych nad Wi­słą so­wiec­kich na­miest­ni­ków, dla­te­go nie dziw­my się ich po­czy­na­niom i te­mu, że czę­sto te „eli­ty” re­pre­zen­to­wa­ne są bez­po­śred­nio przez sy­nów, cór­ki, wnu­ków i krew­nia­ków daw­nych „utrwa­la­czy wła­dzy lu­do­wej”.

Mord do­ko­na­ny na księ­dzu Po­pie­łusz­ce w paź­dzier­ni­ku 1984 ro­ku oraz za­bój­stwa księ­ży Nie­dzie­la­ka, Zy­cha i Su­cho­wol­ca, do ja­kich do­szło w cie­niu ob­rad okrą­głe­go sto­łu, to zbrod­nie za­ło­ży­ciel­skie III RP, któ­rych na­stęp­stwem był cy­ro­graf pod­pi­sa­ny mię­dzy praw­dzi­wym ka­tem a spryt­nie wy­se­lek­cjo­no­wa­ną „ofia­rą”.

Przez ca­łe trwa­nie PRL-u pa­no­wa­ło mil­cze­nie na te­mat 17 wrze­śnia 1939 ro­ku i krwa­wej ofia­ry so­wiec­kiej agre­sji, któ­rej tra­gicz­nym skut­kiem by­ła li­kwi­da­cja pol­skich elit, co z ko­lej zmu­si­ło oku­pan­ta do ukry­wa­nia praw­dy i pro­pa­go­wa­nia przez dzie­się­cio­le­cia tak zwa­ne­go kłam­stwa ka­tyń­skie­go.
Że­by Kwa­śniew­ski mógł bry­lo­wać, czy że­by Mich­nik mógł być uwa­ża­ny za ge­niu­sza, trze­ba by­ło naj­pierw Ka­ty­nia, Ko­ły­my, Pal­mir, Au­schwitz – rze­zi pol­skich elit. Bo na bez­ry­biu i rak ry­ba” – po­wie­dział Po­lak, hi­sto­ryk i jed­no­cze­śnie ame­ry­kań­ski pro­fe­sor, Ma­rek Jan Cho­da­kie­wicz.
Wła­ści­wie w tym jed­nym zda­niu za­wie­ra się ca­ła dia­gno­za śmier­tel­nej cho­ro­by, któ­ra do­pro­wa­dzi­ła Pol­skę do dzi­siej­sze­go sta­nu.
Nie­miec­cy i so­wiec­cy oku­pan­ci wie­dzie­li do­sko­na­le, że sa­ma li­kwi­da­cja elit to nie wszyst­ko. Trze­ba jesz­cze na pod­bi­tych te­re­nach pro­wa­dzić ta­ką prze­myśl­ną po­li­ty­kę, aby te praw­dzi­we eli­ty nie mia­ły już ni­g­dy szan­sy się od­ro­dzić zaś w ich miej­sce usta­no­wić „eli­ty” mia­no­wa­ne, słu­żal­cze wo­bec oku­pan­tów, któ­re ich nisz­czy­ciel­ską dla tkan­ki na­ro­do­wej dzia­łal­ność bę­dą nie­ja­ko fir­mo­wać i sprze­da­wać tu­byl­com ja­ko prze­jaw no­wo­cze­sno­ści i po­stę­pu."

Link do całości.

Pan Kokoszkiewicz wydał ostatnio książkę "Jak zabijano Polskę" w której stawia tezę że w Polsce - byłej sowieckiej kolonii, w 2005 roku, byłe mocarstwa kolonialne doprowadziły do skrajnej nienawiści pomiędzy dwoma odłamami społeczeństwa popierającymi przeciwstawne partie: PO i PiS, aby ułatwić sobie prowadzenie interesów podobnie jak to zrobiono pomiędzy Hutu i Tutsi w Rwandzie.

piątek, 4 października 2013

Jorge w Asyżu

Papież Jorge Bergoglio mówi wiele i przy każdej okazji a poetykę i głebię jego wypowiedzi można porównać tylko do twórczości Paolo Coelho. Ta inflacja wypowiedzi spowoduje jedno: nikt nie będzie już zwracał uwagi na słowa papieża. I może o to chodzi.

Pozornie wypowiedzi Franciszka są żywiołowe jak u typowego latynosa a przy tym często niespójne. Wydaje się że mówi to co słuchacz w danej chwili chce usłyszeć. Jako marny przywódca atakuje własne szeregi łudząc się że w ten sposób zdobędzie poklask wśród niezdecydowanych. Przebiega tysiąc mil by zdobyć jednego zwolennika a traci tysiące już zdobytych.

Kilka dni temu opowiadał ateiście Scalfariemu że nawracanie to nonsens, że kościół powinien "głosić pokój" (zamiast jak dotychczas głosić Jezusa) i otwierać się na nowoczesną kulturę a dziś w Asyżu  przestrzegał przed próżnością i  mówił że Kościół musi wyrzec się światowości - którą określił jako "trąd i raka społeczeństwa" (przenośnia z trądem chyba przypadła mu do gustu bo użył jej już drugi raz w ciągu kilku dni, tylko w innym kontekście).
- Światowość zabija duszę i Kościół - podkreślił, i przestrzegł, że "nie można być chrześcijaninem z cukierni, pięknym jak tort".
Te grafomańskie metafory stają się już znakiem firmowym Franciszka ale najwyraźniej podobają się dziennikarzom. Jak to już celnie  zauważono, tajemnicą popularności Franciszka w mediach jest hojność, z jaką zaspakaja oczekiwania " współczesnej kultury" oraz przebiegłość z jaką unika tego, co może stać się znakiem sprzeciwu.

Analizując wypowiedzi Bergoglio, można zauważyć że wbrew temu co powiedział dziś w Asyżu, idzie bardzo chętnie za duchem tego świata naśladując populizm i polityczną poprawność polityków i głównych mediów. Wczoraj powiedział że pożar u brzegów Lampedusy, na statku z Libii którym płynęli nielegalni imigranci, to "hańba". Dokładnie tego samego słowa użył włoski polityk, szef MSW Angelino Alfano dodającąc że Europa powinna się wstydzić że doszło do tego wypadku. Dlaczego Europa miałaby pomagać nielegalnym imigrantom z krajów islamskich zapewniając im bezpieczny transport, ani papież ani minister nie wyjaśnili.

Może chodzi o to żeby zwiększyć różnorodność Kościoła, bo oto według podanych dla prasy ustaleń "Rady ośmiu" która wczoraj zakończyła obrady, gruntowna reforma Kurii Rzymskiej ma zmierzać w kierunku decentralizacji i większej autonomii kościołów lokalnych. Byłby to dobry trop, gdyby nie to, że, jeśli chodzi o tradycyjną liturgię, to Franciszek jest niezwykle jednokierunkowy - zakazał Mszy w rycie trydenckim zakonowi Franciszkanów Niepokalanej.

Może więc ta różnorodność ma być szersza - dotyczyć różnych religii a nie jednej, katolickiej? - To by się zgadzało, jeśli wziąć na poważnie jego umizgi w stronę luteran i muzułmanów.

Gdyby to było prawdą, pozostałoby jeszcze tylko ustalić jak zamierza ten cel osiągnąć. I tu Franciszek daje nam podpowiedź - jest nią to o czym już pisałem - chetniej atakuje własne szeregi niż szeregi wroga. Tak więc spodziewajcie się że za zmianami struktur władzy w Watykanie, pójdą zmiany w liturgii, by dostosować ją do wymagań innych religii. Na przykład pójście na połączenie z protestantami oznaczałoby zgodę na zakwestionowanie autentycznej obecności Chrystusa w Najświętszym Sakramencie pod postacią chleba i wina podczas Przeistoczenia (transubstancjacja). Na to pewnie nigdy się nie zgodzą koscioły prawosławne. Jednak odpowiedzią na to może być owa "decentralizacja" czyli zgoda na różne formy liturgii, ale nie w obrębie jednego Kościoła. Takie zmiany będą wymagały czasu, nie stanie się to raczej w tym roku. Chyba że zostaną sprytnie zakamuflowane, np. pod płaszczykiem innych reform.


Z tego, co się wyłania z dotychczasowych działań papieża Bergoglio, nasuwa się podobieństwo z tym, co mówią orędzia Ostrzeżenia dawane Marii z Irlandii o "fałszywym proroku". Każdy kto czytał owe orędzia, niewątpliwe musiał odnieść wrażenie że przesłania które otrzymuje Maria z Irlandii, musi dawać ktoś, kto bardzo dobrze znał kardynała Jorge Bergoglio albo nawet pozostaje z nim w zmowie. Mamy tu dwie podstawowe mozliwości:

1- Jest to orędzie autentycznie pochodzące od Boga.
2 - Pochodzi ono od szatana, czy szerzej, od sił wrogich Kościołowi.

 W pierwszym przypadku pojawia się wątpliwość: skoro jest to orędzie od Boga, dlaczego występują tam pewne niezgodności z nauczaniem Kościoła (np. małżeństwo nazywane jest "najświętszym sakramentem")  i pewne nietrafione przewidywania (np. odnośnie trzęsień ziemi w Rosji i Chinach które nie nastąpiły choć, jak zapowiadał jeden z przekazów miały nastąpić "wkrótce").
 W drugim przypadku, pochodzenie od sił zła, tłumaczyłoby dlaczego nie ma tam wezwania do modlitwy różańcowej a jest kilkadziesiąt nowych modlitw które mają zapewne zająć jej miejsce.

Wszystko wskazuje na to że prawdziwa jest ta druga możliwość. Kontakty Bergoglio z masonerią mogą tu być istotnym śladem. Jednak po co masoneria miałaby ostrzegać przed samą sobą? Wszak Ostrzeżenia ostrzegają przed fałszywym prorokiem który miałby pochodzić od masonerii!
Wszystko to wygląda absurdalnie, ale jeśli efektem tych ostrzeżeń będzie to, że Kościół Katolicki ulegnie rozbiciu na dwa przeciwne obozy - tradycjonalistów, przeciwnych Bergoglio i "postępowców" godzących się na zmiany przez niego wprowadzane, to masoneria osiągnie swój cel. A w dodatku będzie miała kontrolę nad oboma odłamami! Przynajmniej tak może się jej wydawać ponieważ nie wierzy że Bóg jest silniejszy i zniweczy jej plany.


wtorek, 1 października 2013

Franciszek - nawracanie innych na swoją wiarę, to czysty nonsens

Dziś pierwsze, tajne (ach te tajne stowarzyszenia) zebranie miała nowo powołana rada kardynałów przy papieżu. W jej skład wchodzi 8 kardynałów ze wszystkich kontynentów. Oficjalnie jej celem jest reforma Kurii Rzymskiej. Przy tej okazji Franciszek dał wywiad ateiście Eugenio Scalfariemu z lewicowego dziennika La Repubblica w którym stwierdził że papieże byli często narcyzami a watykański dwór to trąd papiestwa. Obiecał że zmieni oblicze Watykanu i Kurii Rzymskiej. Przy okazji dodał że jego zdaniem prozelityzm, nawracanie innych na swoją wiarę, to czysty nonsens. - Nie ma sensu. Musimy się poznawać, wysłuchiwać innych i poszerzać naszą wiedzę o świecie - podkreślił papież Franciszek. Zdaniem papieża, każdy człowiek ma swoją wizję dobra i zła. Według niego należy wspierać ludzi w ich dążeniu do tego, co sami uznają za dobre. - To by wystarczyło, by uczynić świat lepszym miejscem. Papież powiedział też Eugenio Scalfariemu, że "musimy włączyć wykluczonych i głosić pokój" (pis bracie!).  Zapewnił, że pragnie kontynuować dzieło Soboru Watykańskiego II, otwierać Kościół na nowoczesną kulturę, w tym ekumenizm i dialog z niewierzącymi (seks, dialog i rock'n'roll).

Wywiad zbiegł się w czasie z ujawnieniem dochodów Banku Watykańskiego. Nie są one wielkie, ale bilans na szczęście jest dodatni (86,6 mln. euro).  Ma rację papież Franciszek. Jednym z celów statutowych Banku Watykańskiego jest finansowanie działalności misyjnej a przecież istnieje tak wiele innych ważnych wydatków. Na przykład istnieje niebezpieczeństwo że kary zasądzane za działność pedofilską księży znacznie przewyższą dochody Instytutu Dzieł Religijnych. Dlatego pora zrezygnować z działalności misyjnej i to jak najprędzej!


Szczera przyjaźń owocuje

"W Pol­sce mamy do czy­nie­nia z serią ta­jem­ni­czych zgo­nów osób wpły­wo­wych, które mogły się stać za­gro­że­niem dla po­tęż­nych grup in­te­re­su. Ta seria przy­po­mi­na to, co dzie­je się za wschod­nią gra­ni­cą. Nie tylko w Rosji, ale także poza jej gra­ni­ca­mi, giną co rusz osoby, które mogą oka­zać się za­gro­że­niem dla re­żi­mu bądź in­te­re­sów służb spe­cjal­nych o postkomunistycz­nym ro­do­wo­dzie.  Mamy kla­sycz­ne za­bój­stwa, tak jak w przy­pad­ku Krzysztofa Olew­ni­ka czy b. mi­ni­stra spor­tu Jacka Dęb­skie­go, jak i dziw­ne sa­mo­bój­stwa np. Ire­ne­usza Se­ku­ły, An­drze­ja Lep­pe­ra, Je­re­mia­sza Ba­rań­skie­go czy Sła­wo­mi­ra Pe­te­lic­kie­go. Do tej grupy do­dać można jesz­cze "nie­wy­ja­śnio­ne wy­pad­ki" i "nagłe ataki cho­rób" jak na przy­kład w przy­pad­ku Kon­stan­te­go Mio­do­wi­cza. W doj­rza­łych de­mo­kra­cjach takie serie zgo­nów właści­wie się nie zda­rza­ją. Dość po­wie­dzieć, że przy­kła­do­wo w Niem­czech w ciągu ostat­nie­go ćwierć­wie­cza było tylko jedno sa­mo­bój­stwo po­li­ty­ka po­dob­nej rangi. Podczas śledztw w tych sprawach popełniono dziwne błędy. Naj­czę­ściej do­ty­czy­ły one tzw. zgo­nów week­en­do­wych. Je­że­li sek­cji zwłok osoby zmar­łej do­ko­nu­je się do­pie­ro po upły­wie dwóch dób, bo Za­kład Me­dy­cy­ny Są­do­wej nie pra­cu­je w week­end, to każ­de­go do­świad­czo­ne­go pro­ku­ra­to­ra, funk­cjo­na­riu­sza służb czy po­li­cjan­ta ogar­nia pusty śmiech. W Pol­sce wciąż żyje wiele osób, które mają pod­sta­wy, by oba­wiać się o swoje bez­pie­czeń­stwo. Licz­ba afer, nie­ja­snych po­wią­zań, związ­ków po­li­ty­ki, służb i biz­ne­su, wiel­kie prze­tar­gi mogą sta­no­wić swego ro­dza­ju śmier­tel­ny splot."

Bogdan Śwęczkowski, były szef ABW, w wywiadzie dla tygodnika "Do rzeczy".

Jakoś to przeszło bez echa, a przecież są to jedne z najważnieszych słów w ostatnich 20 latach. B. Śwęczkowski zwrócił uwagę na ważny ślad - podobieństwo do wydarzeń w Rosji! Pomijając pojedyncze przypadki jak Sekuła czy Olewnik (który z pewnością zalicza się do innej kategorii - mafia lokalna), prawdziwy wysyp dziwnych zgonów nastąpił stosunkowo niedawno. Seryjny samobójca zaczął grasować dopiero po spotkaniu Putina i Tuska w 2009 roku w Sopocie. Przyjaźń Donka i Putina zawiązana na Sopockim molo musiała zaowocować. Władimir w przyjaźni jest szczery i hojny. Oddaje przysługi tak, jak potrafi najlepiej, jakby to robił dla samego siebie!