wtorek, 30 kwietnia 2013

Nie wolno dać klapsa trzeba strzelać


Po serii strzelanin i masakr w szkołach USA, coraz bardziej popularne stają się kamizelki kuloodporne dla dzieci i plecaki kuloodporne którymi dzieci mają się zasłaniać przed swoimi kolegami uzbrojonymi w broń palną. Oferowane są też specjalne tablice kuloodporne w klasach. Nie pomaga już że szkoły są pilnowane przez uzbrojonych ochroniarzy, bramki wykrywające broń i systemy monitoringu telewizyjnego. To wszystko mało. Zaczyna się coraz częściej mówić o uzbrojeniu w broń palną nauczycieli.
Po wieloletnim praniu mózgów przez polityczną poprawność Amerykanom nie przyjdzie już nawet do głowy żeby raczej znieść idiotyczne przepisy o nietykalności dzieci dzięki którym uważają one że im wszystko wolno. I tak, ponieważ dorośli nie mają prawa dać dziecku klapsa, bedą mieli obowiązek do dziecka strzelać.

czwartek, 25 kwietnia 2013

Komunizm ma się dobrze


Jeśli przyjąć że komunizm to władza wąskiej grupy skrajnie zideologizowanych uzurpatorów których celem jest totalna kontrola wszystkich przejawów życia poddanych, po to aby zniszczyć dotychczasowy ustrój i zbudować zupełnie inny, oparty na nowej formie niewolnictwa, choć przyozdobionej frazesami o powszechnej szczęśliwości, to w dzisiejszej Unii Europejskiej komunizm istnieje i ma się coraz lepiej. Jest wielce prawdopodobne że choć Rosji sowieckiej nie udało się zaprowadzić w świecie komunizmu drogą podboju militarnego, to bliska jest osiągniecia tego celu na drodze zakulisowych działań wywiadu, poprzez agenturę wpływu i tajnych układów z wpływowymi grupami dysponującymi bogactwem i władzą.

Na pewnym poziomie bogactwa, najprostszą drogą dalszego bogacenia się jest przejmowanie całych państw. Od kiedy zniszczono monarchie, w których całe państwo było własnością króla, bardzo łatwo jest przekupić kilku polityków, często zwykłych lumpów jak ci z PO. Dysponując majątkiem większym od budżetu państwa, a takie majątki przecież istnieją, można kupić nie tylko polityków ale większość aktorów, reżyserów, tak zwanych ludzi kultury, filozofów, wykładowców uniwersyteckich, pisarzy, dziennikarzy, ba, całe koncerny medialne. Lump z PO przekupujący butelką taniego wina kilku pijaczków w bramie po to żeby zagłosowali dwa razy, zostanie tak samo przekupiony choć może nie butelką, ale nowym samochodem, mieszkaniem, pożyczką, czy w kontem w banku.

 Kiedy ma się już w kieszeni całe państwa, przystępuje się do opanowania całych kontynentów a potem świata. I tu ideologia komunistyczna jest bardzo przydatna. Urzędowy przymus opieki nad biednymi można rozszerzyć na przymus pomocy dla wszystkich mniejszości, od etnicznych po seksualne i kuturowe, wszystko pod płaszczykiem tolerancji i równości. Kontynent lub grupa państw gdzie zniesiono granice doznaje potężnych wstrząsów zwiazanych z migracjami z krajów ubozszych, o innej kulturze. Tu ideolodzy i praktycy komunizmu znajdują sobie pole do popisu. Dorwawszy się do władzy, niekoniecznie w sposób demokratyczny (wszak eurokratów nikt demokratycznie nie wybiera a mają władzę większą od polityków), zaczynają niszczyć tkankę społeczną, ograniczać prawa jednych grup nadawać przywileje innym.

Przykładem jest legalizacja "małżeństw homoseksualnych" i adopcja dzieci przez pederastów. Nadając homomałżeństwom wszystkie przywileje należne normalnym małzeństwom, ogranicza się prawo społeczeństwa do zrównoważonego rozwoju (bo prawne uprzywilejownie małżeństw miało na celu ochronę ważnej funkcji społecznej jaką jest prokreacja i wychowanie nowych pokoleń). Nadając pederastom prawo adopcji dzieci, ogranicza się prawo dzieci do wychowania przez kobietę i meżczyznę itd. Pod płaszczykiem ochrony praw imgrantów do pielęgnowania swojej religii i kultury odbiera się Chrześcijanom prawo do eksponowania krzyża i modlitwy w miejscach publicznych a nawet usuwa się słowa "Boże Narodzenie" z kartek świątecznych. Wszystko po to żeby nie urazić uczuć religijnych żydów, muzułmanów i niewierzących.

Ostatecznym celem tych zabiegów, podobniej jak poprzednich wersji komunizmu, jest zniszczenie dotychczasowej tkanki społecznej, pozbawienie ludzi tożsamości kulturowej i zamiana społeczeństw na farmy hodowlane niewolników. Niestety papież Jan Paweł II odegrał tu niechlubną rolę organizując spotkania ekumeniczne, wspólne modły itp. Utorował tym drogę do represji wobec dzieci i rodziny które dziś postępacy szerzą w coraz większej ilości.

środa, 24 kwietnia 2013

Metody stare jak świat

613 rok - najazd Persów na Palestynę. Żydzi jerozolimscy i palestyńscy zawarli z Persami sojusz przeciwko Chrześcijanom. Persowie szukali lokalnych kolaborantów do walki z Chrześcijanami i znaleźli ich obiecując żydom odbudowę Świątyni Jerozolimskiej. Żydzi szukający sposobu na pozbycie się Chrześcijan czyli w większości swoich rodaków, wierzac że jeśli odbudują Świątynię i złoża ofiarę z czerwonej jałówki to Bóg da im Mesjasza który wyzwoli ich kraj i da władzę nad światem. W roku 614 Persowie zdobyli Jerozolimę, którą doszczętnie złupili. W nagrodę za udzieloną pomoc, żydzi mogli sprawować władzę w mieście. Mówi się nawet że w latach 614-617 na Wzgórzu Świątynnym został wznowiony stary kult, ale do odbudowy Świątyni nie doszło, ponieważ w roku 629 Persowie zostali wypędzeni z miasta przez armię cesarza Herakliusza a wraz z nimi żydzi.
Rok 610 - Mahomet "doznał objawienia" nowej religii. Religia ta, o bardzo prostych zasadach, nakazywała wyznawcom zmusić innych ludzi do jej przyjęcia, a jeśli tego odmawiali - wygnać ich lub zabić.  Jednak ok 622 roku to przeciwnicy zmuszają Mahometa do ucieczki wraz z grupką współwyznawców z Mekki do Medyny. Tam liczba zwolenników Mahometa szybko rośnie. Zgromadzeni w Medynie rozpoczęli podboje, podporządkowując prorokowi kolejne plemiona arabskie.

Taka jest oficjalna wersja wydarzeń. Jednak od kiedy znaleziono najstarszy fragment Koranu na strychu pewnego meczetu w Sanie, różniący się od późniejszych wersji, niektórzy badacze skłaniaja się ku innej wersji. Przypuszczają że rzekomą Mekką, była dolina Bekaa, a Mahomet mieszkał na terenie Libanu. Prawdopodobnie Mahomet był agentem żydowskim który nową religią miał walczyć z Chrześcijaństwem. Byłby to odpowiednik dobrze znanych z okupacji sowieckiej pozorowanych grup partyzanckich których celem była likwidacji prawdziwego ruchu oporu. Jego ucieczka z Mekki byłaby tak naprawdę ucieczką z doliny Bekaa. Prawdopodobnie on i jego zwolennicy uciekli wraz z żydami i Persami, wyparci przez Chrześcijan. Wskazują na to nakładające się daty tych wydarzeń i to, że Mekka w tym czasie była tylko nic nie znaczącym miejscem na mapie. Dopiero na emigracji rozszerzył swoją religię na cały Półwysep Arabski aby stworzyć z plemion arabskich armię która odbije Jerozolimę z rąk chrześcijańskich. Kiedy Mahomet zmarł w 632 roku, władzę nad muzułmanami przejął jego teść Abu Bakr który nazwał się kalifem, czyli następcą/zastępcą proroka. Uważa się że Abu Bakr przeszedł na islam w 610 roku a więc prawie równocześnie z Mahometem. Był zamożnym kupcem, być może żydowskim, wspierał swoimi finansami młodą gminę muzułmańską (skąd my to znamy - metody się nie zmieniły jeśli popatrzymy choćby jak dziś wywiady wspierają rebeliantów w Syrii). Rozrost nowej religii organizował między innymi w ten sposób że wykupował niewolników którzy przeszli na islam. Abu Bakr zmarł krótko po Mahomecie, w 634 roku, przed swoją śmiercią zdołał skierować główne siły armii muzułmańskiej przeciw Cesarstwu by zdobyć Palestynę i Syrię, ale dokończył to już następny teść Mahometa, Umar. On również był od początku z Mahometem i razem z nim uciekł z Mekki do Medyny. Jerozolimę muzułmanie zdobyli z rąk Chrześcijan w roku 638. Wraz z arabskim podbojem żydzi odzyskali prawo wstępu do miasta. Jednak w miejsce świątyni Jerozolimskiej, muzułmanie zbudowali Meczet na Skale i było to przypieczętowanie kolejnej porażki żydów.

piątek, 19 kwietnia 2013

Dlaczego Franciszek mówi dzień dobry

 Czyli z opowieści przy szabasowych świecach

Dlaczego Franciszek mówi "dzień dobry" oraz "miłej niedzieli i smacznego obiadu" zamiast "niech będzie pochwalony Jezus Chrystus"?

Pewnego razu Jorge Bergoglio wychodząc ze spotkania swojej loży rotariańskiej napotkał kolegów z Bnai Brith, poszli więc na lampkę wina do żydowskiej restauracji bo Jorge był znany z tego że nikomu nie odmawia i zawsze płaci. Tam Jorge dostał zaproszenie na święto Chanuka gdzie miał zapalić żydom świecę.


Po wyjściu z restauracji spotkał szamana z bratniej religii voodo który namaścił go śliną nietoperza. Jadąc jak zwykle metrem do domu, Jorge spojrzał na zegarek i stwierdził że jeszcze zdąży wpaść na spotkanie do protestantów.
Następnego dnia Jorge obudził się z bólem głowy. Myjąc twarz przed lustrem usłyszał własne słowa: "miałem odprawić dziś wszę w kośsiele..." Ubrał się szybko i wyszedł. Mijając znajomą kobietę rzucił szybko: "nie będzie pochwalony Jezus Chrystus!" Podczas mszy jakaś myśl nie dawała mu spokoju... miał wrażenie że powiedzał coś nie tak... Wiem, to pozdrowienie, pomyślał... muszę coś poprawić... Rozpoczynając kazanie uśmiechnął się zwycięsko: "Niechch będzie powalony Jezus Chrystus!"


~*~

Kabaretu ciąg dalszy: Papież w piątek 12 kwietnia przyjął członków Papieskiej Komisji Biblijnej, na zakończenie zgromadzenia plenarnego, poświęconego tematowi natchnienie i prawda w Biblii. Przewodniczący Komisji abp  Müller, przedstawiając papieżowi prace zgromadzenia, ukazał kilka wyzwań: jedno z nich – wyjaśnił - “wiąże się z tym, że pewne teksty zdają się pełne przemocy. Czytelników chrześcijańskich teksty te napełniają lękiem i  dezorientują, podczas gdy niechrześcijanie oskarżają chrześcijaństwo o głoszenie i szerzenie religii pełnej przemocy” jak cytuje L'Osservatore Romano. Czy postępowi watykańscy biblisci podejmą "trudne wyzwanie" i przerobią Pismo Święte w duchu poprawności politycznej? Przekonamy się zapewne niebawem.

sobota, 6 kwietnia 2013

Z cyklu znaki: Argentynę nawiedziła powódź

Argentynę dotknęła największa od ponad 100 lat powódź.
 Szalejący od poniedziałku 1 kwietnia żywioł dotknął najmocniej stolicę kraju Buenos Aires i okoliczny region La Plata. W rejonie stolicy spowodował śmierć co najmniej 54 osób. W Buenos Aires w/g wstępnych danych zginęło co najmniej 8 osób.
W dwie godziny spadło na miasto 11 cm deszczu na metr kwadratowy.

W mieście La Plata w ciągu około dwóch godzin spadło ponad 40 centymetrów deszczu. Pod wodą znalazła się połowa miasta zamieszkanego przez 900 tys. osób. Większość dzielnic została odcięta od energii elektrycznej. Masy wody, których nie mógł pomieścić system kanałów, zalały ulice i domy. W czwartek, rozwścieczony tłum wyszedł na ulice w buntowniczych nastrojach kiedy rejon klęski odwiedzał gubernator, doszło do podpalania obiektów i blokowania dróg.

 Po 5 dniach poziom wody wciąż sięgał miejscami 1,5 metra. W Buenos Aires nastąpiło zawalenie muru który otaczał szkołę i utrzymywał się paraliż komunikacyjny. Głodny i wzburzony tłum splądrował supermarket. W jeden dzień spadło tam tyle wody ile wynosi norma dla całego kwietnia.  
 Powódź doprowadziła do zalania największej rafinerii w Argentynie, należącej do firmy naftowej YFP, kontrolowanej przez hiszpańskie przedsiębiorstwo Repsol. W rafinerii wybuchł pożar, którego gaszenie zajęło wiele godzin.
Bilans ofiar w całym kraju określono wstępnie na 57 osób zabitych i 20 zaginionych. Skutki powodzi dotknęły 350 tys. ludzi. W czwartek 4 kwietnia, prezydent Argentyny ogłosiła w całym kraju trzydniową żałobę narodową. 
 
Papież Franciszek który pochodzi z Buenos Aires wysłał telegram do władz kościelnych w którym zaapelował aby ludzie pomagali sobie wzajemnie.

Zgodnie z poglądami wielu teologów i mistyków Chrześcijaństwa, przypadki nie istnieją. Wszystko jest znakiem który zsyła Bóg, albo osobiście albo dopuszcza działanie obdarzonego wolnością człowieka lub diabła ale zawsze dla dobra dusz ludzkich. Jaki cel miał Bóg dopuszczając największą od 100 lat powódź w Argentynie na 18 dni po wyborze kardynała Bergoglio na papieża i 4 dni po zniewadze Jezusa jakiej dokonał Franciszek myjąc nogi innowiercom i ateistom, w tym kobietom podczas liturgii Wielkiego Czwartku? Jedno wiemy na pewno: chciał jemu i nam coś powiedzieć. I nie była to pochwała.

 Źródło: Wiadomości24.pl

środa, 3 kwietnia 2013

Dlaczego Antychryst może być tworem służb izraelskich?

W związku z bliską katastrofa demograficzną w Izraelu, gdzie Żydzi staną się wkrótce mniejszością w swoim kraju, już dziś widać wysiłki żeby przygotować jego mieszkańców do wielkiej zmiany. W te przygotowania moim zdaniem wpisuje się książka Shlomo Sanda "Naród Żydowski został wymyślony". Dlaczego właśnie teraz pozwolono otwarcie mówić o fikcji jaką jest naród żydowski? Wydaje mi się że strategom izraelskim może chodzić o to, żeby przygotować Żydów psychologicznie do odejścia od państwa skrajnie nacjonalistycznego, obecnego apartheidu, do państwa wieloetnicznego, po to aby przetrwać.

 Ten cel jest z pewnością od dawna punktem ciężkości izraelskich rozważań o przyszłości. Odzwierciedla to znany wywiad Shlomo Sanda dla "Rzeczpospolitej" w którym potwierdza on że powstanie państwa Izrael było "aktem gwałtu" i przyznaje że definicja Izraela wymaga przedefiniowania. Mówił on między innymi:
"Mój sprzeciw wzbudza to, że Izrael oficjalnie nazywa się państwem żydowskim, a na naszej fladze jest gwiazda Dawida. Sprawia to, że ćwierć populacji kraju [tak zwani izraelscy Arabowie, nie mylić z Palestyńczykami mieszkającymi na terytoriach okupowanych
– przyp. red.] traktowana jest jak obywatele drugiej kategorii. Izrael powinien porzucić swój żydowski charakter i stać się świeckim państwem Żydów i Arabów."
Na pytanie dziennikarza czy to nie utopia i samobójstwo  w sytuacji gdy Izrael znajduje się w morzu wrogich Arabów, odpowiada że:
"Jest dokładnie odwrotnie! Izrael czeka katastrofa, jeżeli się nie zmieni. Prędzej czy później dojdzie tu do masowej rewolty. Nie wybuchnie ona w Autonomii Palestyńskiej, ale na północy Izraela, w Galilei, której większość mieszkańców stanowią Arabowie. Galilea będzie izraelskim Kosowem. Kosowo zaczęło separować się od Serbii, gdy kraj ten stał się państwem plemiennym, nacjonalistycznym. Choć zamieszkane przez Albańczyków, nie chciało przyłączyć się do biednej, zapóźnionej Albanii i zdecydowało się na samodzielność. To samo stanie się z Galileą. Izraelscy Arabowie nie będą chcieli wejść w skład zacofanej Autonomii Palestyńskiej, ale długo już w państwie żydowskim nie wytrzymają."
Kilka akapitów dalej wyraża obawę że Izrael czeka ponura przyszłość i w dalszej perspektywie nie ma żadnej szansy żeby przetrwał na Bliskim Wschodzie jako państwo żydowskie:
"Należy zerwać z tym nonsensem i porozumieć się z Arabami. Przyjąć wreszcie do wiadomości rzecz oczywistą: że jesteśmy wielokulturowym, wieloetnicznym społeczeństwem, a nie żadnym plemiennym monolitem, który może się separować od Arabów."

Wyciągając wnioski, można przeprowadzić pewną prognozę. Wydaje mi się że strategiczny plan władz izraelskich jest taki, żeby stworzyć nowe państwo i nie stracić w nim władzy. Trzeba to zrobić już teraz, zanim stare państwo rozpadnie się w sposób niekontrolowany. W tym celu nie wystarczy w sposób pokojowy zmienić ustroju obecnego Izraela. To by była droga do utraty władzy przez żydów tak jak stało się z białymi w RPA. Do Izraela wróciłyby miliony uchodźców wygnanych stamtąd w wyniku konfliktu izraelsko-palestyńskiego. W dodatku to państwo otoczone byłoby nadal niechętnymi narodami pamiętającymi krzywdy doznane przez nich z ręki Izraela.

Trzeba stworzyć większe państwo, rodzaj federacji na Bliskim Wschodzie, w którym Arabowie zgodziliby się na pokojową koegzystencję z Żydami. Obecne kolorowe rewolucje w krajach arabskich to świetna okazja. Być może zresztą taki był ich cel, "rewolucjoniści" są przecież sowicie opłacani i wspierani przez CIA - sojusznika Izraela.

To państwo musi jednak posiadać nie tylko początkową demokratyczną legitymację ale i silną, wręcz dyktatorską władzę, żeby przywództwo w nim nie wymknęło się Żydom. Taką władzę może uzasadnić tylko w sposób religijny. Dlatego Antychryst musi być przywódcą politycznym i religijnym. Jak jednak połączyć islam z judaizmem - wydaje się to zadaniem karkołomnym. Otóż wcale nie ma takiej potrzeby. Judaizm od wieków przyzwyczajony jest do życia w konspiracji i opozycji do panującej religii, wystarczy że będzie udawał, tak jak robił to wielokrotnie w historii, że jest czymś inny lub że nie istnieje. Większym problemem jest jak znieść arabską nienawiść do żydów? Na to też stratedzy izraelscy znaleźli sposób, i to już jakiś czas temu. Od ataku na WTC w 2001 roku widzimy jak ostrze gniewu muzułmańskiego jest stopniowo zwracane przeciwko Zachodowi. Konflikt pomiędzy żydami a muzułmanami wygasa, narasta natomiast konflikt pomiędzy muzułmanami a Chrześcijanami.

Jednak dla powstania wspólnego państwa trzeba czegoś więcej niż braku konfliktu.
Co może scementować lepiej przyjaźń Arabów i Żydów niż wspólny wróg? Wrogiem arabskich sunnitów, jest szyicki Iran. Ale ta animozja jest za mała żeby doprowadzić do wojny która zbliży do siebie Żydów i Arabów. Potrzebne jest zagrożenie które zmusi Arabów do schronienia się pod izraelski płaszcz nuklearny. I oto widzimy jak na scenę bliskowschodnią wkraczają Chiny. Rośnie współpraca gospodarcza Chin z Iranem, ma powstać między innymi wspólny rurociąg do transportu irańskiej ropy do Chin. Przyczyniły się do tego sankcje nałożone na Iran przez Zachód. Rośnie też współpraca Iranu z Pakistanem. Przyjaźń Chin z Pakistanem jest znana od dawna, Chiny sprzedały Pakistanowi kilka lat temu co najmniej 120 nowoczesnych samolotów bojowych J-10, i licencję na ich produkcję. Chińczycy aktywnie działają i inwestują w gospodarkę Afganistanu, budują tam miedzy innymi drogi, w tym autostradę łączącą Afganistan z Iranem. Wojska USA wycofają się z Afganistanu w 2014 roku.

Coraz bardziej realne staje się, że dawno zapowiadany izraelski atak lotniczy na Iran doprowadzi do zwrócenia się Iranu bezpośrednio o pomoc Chin. Jednocześnie podnosi się napięcie na Półwyspie Koreańskim, to z kolei skonfliktuje na dobre Chiny i USA - sojusznika Izraela. Jak widać to gra na wielu fortepianach. Jeśli wszystko będzie odpowiednio zsynchronizowane, Chiny mogą ruszyć na Bliski wschód szukając rewanżu na USA za Koreę Północną i skrócenia dogi dostaw bliskowschodniej ropy naftowej z pominięciem Cieśniny Malakka która może zostać zablokowana przez USA jeśli dojdzie do konfliktu w Korei.
Oczywiście to tylko jeden z możliwych scenariuszy. Jedno jest pewne, karty w tej grze zostały już rozdane.