poniedziałek, 21 maja 2012

„Konieczne jest podjęcie walki ze złem”






Pojęcie Ecclesia militans – Kościoła wojującego – nie jest dziś modne. W rzeczywistości jednak coraz lepiej rozumiemy, że jest prawdziwe – powiedział Benedykt XVI podczas dzisiejszego obiadu z kardynałami rezydującymi w Rzymie. 
Widzimy, że zło chce opanować świat i konieczne jest podjęcie walki ze złem. 
 Widzimy, że zło posługuje się w tym wieloma sposobami: okrutnymi, uciekając się do różnych form przemocy, ale też udaje dobro i w ten sposób narusza moralne fundamenty społeczeństwa stwierdził papież. 

Źródło: Radio Watykańskie

Czasami człowiek pójdzie za głosem wewnętrznym bojąc się że idzie wbrew Kościołowi. Jednak gniew nie pozwala mu milczeć. A potem okazuje się że wcale nie był ani tak radykalny, ani samotny w swoim gniewie. Dzięki Benedykcie.

Edycja 28 maja: Hm, wydaje się że ta wypowiedź Benedykta XVI była tylko częścią walk frakcyjnych związanych z kolejnym skandalem w Watykanie. Zabawne, jakiś kamerdyner ukradł tajne dokumenty Papieża i to zmusiło go do wypowiedzi o walce ze złem. Cyrk objazdowy po prostu. Św. Piotr miał żonę a dziś jego następcy mają kamerdynerów. Może to przez to.

środa, 16 maja 2012

Marsz dla Nycza

Kolejny dramatyczny akt w polskiej wojnie z krzyżem. W kościele w Parczewie zmarł Rycerz Chrystusa Króla któremu biskup Kiernikowski kazał zdjąć płaszcz z krzyżem i wizerunkiem Chrystusa. Serce nie wytrzymało rozterki pomiędzy wiernością ślubowaniu a presją pasterza. A przecież Jezus powiedział wyraźnie: "Róbcie wszystko co wam każą ale czynów ich nie naśladujcie". Dziś w Lublinie pogrzeb.

To jednak nie koniec. 3 czerwca pójdą w Warszawie dwa marsze w dwóch przeciwnych kierunkach.

Marsz dla Życia i Rodziny (odbędzie się już po raz siódmy):
O godzinie 10.00 wyruszy sprzed pomnika Kopernika skąd Krakowskim Przedmieściem i ul. Senatorską pójdzie w kierunku Placu Teatralnego. Około godziny 11.00 Marsz dojdzie do placu Teatralnego, gdzie nastąpi jego zakończenie.
Marsze dla Życia i Rodziny odbywają się w Warszawie od 2006 roku. Z każdym rokiem brało w nich udział coraz więcej osób manifestując swoje przywiązanie do wartości rodzinnych i szacunek dla życia.

Atrakcyjność Marszu jest wielka, a ponieważ dobry przykład pociąga za sobą naśladowców, to biskup Nycz postanowił przelicytować jego organizatorów i urządził swój marsz:
O godzinie 8 rano ma wyruszyć procesja z Pl. Piłsudskiego. O 10.45 na ul. Sobieskiego dołączyć mają specjalnie zmobilizowane grupy organizacji i wspólnot kościelnych. Około 11.45 mają dojść do Świątyni Opatrzności.

Jak widać marsz dla Nycza przejdzie obok punktu zbiórki Marszu dla Życia zanim ten zdąży wyruszyć w swoją stronę. Jest w związku z tym nadzieja, że pociągnie za sobą gorliwców którzy na Marsz dla Życia przyjadą trochę wcześniej.

Nie ulega wątpliwości że dwa mniejsze marsze, nie będą wyglądały tak groźnie dla posłów, zwolenników aborcji, jak jeden duży który by zapewne powstał, gdyby nie sprytna inicjatywa biskupa Nycza. A i owieczkom nie zagrozi jakiś niezdrowy ferment. Bo przecież nie o to chodzi żeby ludzie się policzyli prawda? Już raz się policzyli i co z tego wyszło? Same kłopoty.

                *                         

Już po marszu, warto odnotować że inicjatywa b.pa Nycza w pełni się powiodła: Marsz dla życia liczył w tym roku najmniej uczestników (tylko 2000) od lat.

wtorek, 15 maja 2012

Logika dziejów

Nie ma takiego kraju na świecie który by wyszedł z niewoli bez walki. "Okrągły stół" nie był pokojową rewolucją tak jak "Solidarność" w 1980 roku, tylko kolejnym pałacowym przewrotem. Żeby oszukać naród dokooptowano trochę nowych ludzi, zmieniono kilka szyldów. PRL przepoczwarzyła się w III RP, nabrała nowych sił, ale prawdziwa władza pozostała w rękach tych samych elit. Elit wywodzących się z nadania okupanta a czasami i obydwu okupantów.
Były bowiem takie rody które służyły jeszcze carskiej Ochranie, potem NKWD, potem Gestapo, a potem znowu NKWD i jego lokalnym odroślom w postaci UB i IW. Dla tych ludzi pozwolenie na prawdziwą niepodległość tego kraju jest niewyobrażalne. Dla nich wrogiem jest naród polski a przyjacielem każdy obcy rząd który ich przyjmie na służbę. Dlatego teraz giną ludzie pragnący wolności, bo wolność naprawdę krzyżami się mierzy.

Na początku III RP można było zrobić tak jak zrobili Niemcy w byłym NRD, od razu przeprowadzić lustrację i dekomunizację. Postkomuniści i byli funkcjonariusze PRL byli przestraszeni, nie stawialiby wtedy oporu.
Zamiast tego dano im czas żeby się przeorganizowali, umocnili i poszerzyli swoją bazę. Dziś to oni dyktują warunki. To oni usuwają zwolenników wolności, po cichu, podstępem albo siłą. Ich władza zrodziła się z terroru i kiedy czuje taką potrzebę, do terroru wraca. Czy to takie dziwne? Czy nie można było tego przewidzieć?

Może rację mieli ludzie którzy nie chodzili na wybory, tylko od początku koncentrowali się wyłącznie na tym, żeby zgarnąć pod siebie jak najwięcej? Co miał zrobić zwykły człowiek kiedy jedyna ocalała instytucja w tym kraju jaka stała po stronie walki o niepodległość i mogła wziąć odpowiedzialność za ojczyznę, mówiła mu że zamiast domagać się sprawiedliwości, powinien nadstawić drugi policzek? Wtedy nie trzeba było nadstawiać drugiego policzka. Teraz będzie trzeba.

piątek, 11 maja 2012

niedziela, 6 maja 2012

Roszady przed meczem?




Czyżby miało dojść do poważnego transferu z drużyny żółto-białych do biało-niebieskich? Biało-niebiescy szykują duży mecz wyjazdowy i potrzebują wzmocnienia. Żeby tylko nie doszło do zadymy pomiędzy kibicami.