środa, 19 grudnia 2012

Z cyklu historia lubi się powtarzać


Wiem, brak wąsika.

Nie co do ogromu zbrodni, bo na szczęście okoliczności na to nie pozwalaja, ale co do charakteru obu tych postaci. Hitler był zawistny i nosił gdzieś w środku głębokie kompleksy i urazy do ludzi. Z tych kompleksów wyrosła żądza zemsty. Tak samo jest z Tuskiem.

Wyobrażam sobie jak w szkole koledzy naśmiewają się z małego, ryżego, sepleniącego Tuska, który kolędy w domu śpiewał po niemiecku. Został z tego Tuskowi głęboki uraz do kolegów szkolnych Polaków, który przekształcił się w nienawiść do Polski. Tusk nie czuje i nie rozumie Polski. Jak sam napisał w słynnym eseju, dla niego "Polskość to nienormalność". Podobnie było z Hitlerem. Wychowany wśród Żydów których miał w rodzinie, a potem finansowany przez nich w działalności politycznej zaczyna ich nienawidzić, dąży do ich zniszczenia.

Hitler był niespełnionym malarzem. Tusk handlował starzyzną. Obaj raczej nie posiadali wielkich talentów. A jednak obaj mieli podobną fascynację. Była to fascynacja tyranią.

Jak wspominał były towarzysz partyjny Tuska, Janusz Palikot: „Było w nim coś z bohaterów jego ulubionych lektur o małych tyranach z czasów Sokratesa, Platona czy Herodota, mordujących swoich synów po urodzeniu. Każdy z tych bohaterów pławił się w okrucieństwie, a pamięć o nich to pamięć o tym jednym ich strasznym czynie.” Tusk też będzie pamiętany straszną katastrofa smoleńską. Tusk w tym wspomnieniu dewastuje piłką stojący w kącie kancelarii kwiatek doniczkowy zostawiony przez Leszka Millera. Niszczy symbolicznie premiera Millera którym, jak wspomina Palikot, był zafascynowany.

Hitler byłby nikim gdyby nie trafił na grupę bankierów i przemysłowców która zachęciła go do kariery politycznej i sfinansowała jego działalność. Na kim oparł swą karierę Tusk? Czy uczestnictwo w "nocnej zmianie" która obroniła komunistyczną agenturę w sejmie i rządzie wyznaczyło ścieżkę jego dalszej kariery, czy ścieżka ta była wyznaczona już wcześniej?

Znalazłem na YouTube świetne przemówienie świąteczne Donalda. Oddaje doskonale charakter dzisiejszej sytuacji w naszym biednym kraju i charakter jego głównego szkodnika:
http://www.youtube.com/watch?v=mREmaMYwrww&feature=player_embedded


piątek, 23 listopada 2012

Pomnik dzieci nienarodzonych na Słowacji




kliknij w obraz aby powiększyć








Autor - Martin Hudáček. Pomnik ufundowała w 2011 roku grupa parafian z kościoła Narodzenia NMP w Bardejovskej Novej Vsi zbierając pieniądze ze sprzedaży różańców własnej roboty.


***


 Tymczasem u nas jutro biskupi bedą wyjaśniać wiernym w całym kraju dlaczego Polsce nie jest potrzebny Chrystus Król Polski. Niestety listu w którym wyjaśnią którzy z nich byli tajnymi współpracownikami komunistycznej SB chyba się nie doczekamy.


wtorek, 20 listopada 2012

Dlaczego Waldemar Pawlak musiał odejść




W ubiegłym tygodniu Waldemar Pawlak skończył niespodziewanie swoją karierę polityczną. Rzutem na taśmę partia pod jego kierownictwem zdołała jeszcze zatwierdzić ustawę o GMO w Polsce, co niewątpliwie walnie przyczyni sie do upadku naszego rolnictwa.

 Co takiego się stało, dlaczego musiał odejść? Właściwie nikt się nawet nad tym nie zastanawia, jakby to była jakaś oczywista, choć wstydliwa sprawa. Nikt nie zwrócił uwagi na to jedno jedyne wydarzenie w którym Waldemar Pawlak, zawsze starający się nie wychylać, wystąpił przed szereg.

4. listopada Waldemar Pawlak powiedział rzecz której władcy marionetek III RP nie mogli puścić mu płazem.
Zacytuję krótki komunikat z tego dnia:
"Pawlak o Smoleńsku: czas wyjaśnić katastrofę! 
- Czas sprowadzić wrak tupolewa do Polski i wyjaśnić katastrofę smoleńską - mówi Waldemar Pawlak.
Prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego, który uczestniczył w Zaduszkach Witosowych w podtarnowskich Wierzchosławicach, zaznaczył, że trzeba rozwiać wątpliwości, które dotyczą katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku. Zdaniem szefa ludowców, jakiekolwiek niejasności i niedomówienia w tej sprawie będą skazą na historii naszego kraju. Waldemar Pawlak przekonywał, że należy przetransportować wrak samolotu do Polski, bo inaczej domysłom i spekulacjom nie będzie końca".

(IAR/aj)
W państwach totalitarnych władza dysponuje wszechstronnie rozbudowanymi siłami do kontroli ludzi, nawet wielkiego tłumu. Społeczeństwo nie może obalić władzy siłą. Ale, paradoksalnie, im większa jest siła totalitarnego państwa, tym bardziej boi się ono zwykłego słowa.

Waldemar Pawlak był znany z tego że nigdy nie mówił za wiele i zawsze umiał wyczuć skąd wieje wiatr. Tym razem mu się nie udało. Domagając sie tak jednoznacznie (choć przezornie z dala od Warszawy), wyjaśnienia przyczyn katastrofy w Smoleńsku, najwyraźniej stanął po jednej ze stron konfliktu. I najwyraźniej nadepnął na odcisk komuś większemu od siebie.


sobota, 1 września 2012

Czym jest masoneria



Przeglądając informacje związane z ks. Kiersztynem odkryłem że wydał on bardzo interesującą książkę na temat masonerii.

Postaram się w 3-4 odcinkach przedstawić najważniejsze fragmenty tej książki  ze szczególnym uwzględnieniem masonerii w Kościele Katolickim i dołaczę kilka wypowiedzi Kiersztyna z tym związanych.

Motywacja moja wynika ze sposobu w jaki kardynał Dziwisz kazał potraktować pogrzeb ks. Kiersztyna o czym pisał ks. Isakowicz-Zaleski na swoim blogu.

*

Masoneria jest organizacją hierarchiczną, zbudowaną na kształt piramidy. W ramach jej struktury nikt nie wie, co się odbywa na wyższych stopniach wtajemniczenia.
Tej ściśle tajnej organizacji, towarzyszyły od samego początku struktury organizacyjne, które chroniły ją od infiltracji i dekonspiracji oraz zapewniały jej możliwość doboru kadr na drodze ścisłej selekcji.

Przykładowo organizacja masońska rytu szkockiego składa się z trzydziestu trzech stopni wtajemniczenia.
Trzy pierwsze stopnie, tzw. teoretyczne, tworzą masonerię błękitną (od koloru obecnego na masońskim fartuchu).
Właściwa organizacja masońska (wewnętrzna) zaczyna się od czwartego stopnia wtajemniczenia i jest podzielona na trzy formacje:
1. Stopnie kapitularne wznoszą się od 4 do 18 (nie wszystkie są dziś w użyciu), tworząc masonerię czerwoną.
2. Stopnie filozoficzne wznoszą się od 19 do 30 (również niektóre z nich są stopniami historycznymi), tworząc masonerię czarną.
3. Stopnie administracyjne wznoszą się od 31 do 33 stopnia, tworząc masonerię białą.
Mason na stopniach kapitularnych wdrażany jest w tajemnice gnostyckiej magii, co z punktu duchowego musi doprowadzić go do ścisłej zależności od złego ducha.
Mason na stopniach filozoficznych dostępuje wtajemniczenia w żydowską kabałę, co z kolei uzależnia go jeszcze mocniej od demonicznych wpływów i dodatkowo od filosemityzmu.
Mason, wstępując na stopnie administracyjne, staje się wyznawcą monizmu gnostyckiego (wiara, że Lucyfer jest
bogiem) i spełnia funkcję władzy nad masonami z niższych stopni wtajemniczenia.
Masoneria z wyższych stopni (wewnętrzna, głęboko zakonspirowana) tworzy tzw. katedry, w których "doskonali się w sztuce królewskiej", tj. w czarnoksięstwie.

Sama masoneria, co do liczebności na wszystkich stopniach wtajemniczenia, szacowana jest na około 5 milionów członków, z tym, że część z nich stanowi światowy establishment. Z racji swej liczebności, lokalizacji i powiązań masoneria nie jest jednolitą organizacją, ale w swym własnym łonie różni się znacznie rytami, aspiracjami, wierzeniami i partykularnymi interesami narodowymi lub ideologicznymi. Wszystkie jednak odłamy masonerii zrodził ten sam duch.
Niezmiennie jest on obecny w pewnej haggadzie, z której czerpie natchnienie do działania każda loża masońska.
Jest to legenda o budowie świątyni jerozolimskiej przez Salomona, króla Izraela. Głównym budowniczym tej świątyni był Adoniram - w nawiązaniu do historycznej postaci Hirama, syna wdowy z pokolenia Naftalego (por. IKrI 7,13-14) - zabity przez trzech uczniów. Z tej legendy, tłumaczonej alegorycznie, płynie przesłanie potężnej nienawiści do Jezusa Chrystusa i do chrześcijaństwa, a szczególnie do Kościoła katolickiego.
W wyjaśnieniu alegorycznym zabójcami budowniczego świątyni jerozolimskiej, Adonirama, czyni się uczniów Jezusa, a głównie św. Piotra (papieża) oraz Jana i Andrzeja (pierwszych świadków zmartwychwstania), zarazem oskarża się założony przez Jezusa Kościół o podstępne i zbrodnicze zajęcie miejsca Izraela w jego roli wobec świata. Z tego płynie wniosek, że nie jest możliwe dokończenie „budowy świątyni jerozolimskiej" bez zniszczenia Kościoła.

Skuteczność ukrycia masonerii pogłębia fakt, że działa poprzez bardzo liczne, bliźniacze co do celów organizacje, jak np. antropozofów, teozofów, racjonalistów, socjalistów, organizacje samodoskonalenia umysłu, gejowskie, feministyczne, związki młodzieży chrześcijańskiej, stowarzyszenia, związki, fundacje, partie, koła, spółdzielnie, zrzeszenia itp, które pod jej dyktando
kontrolują społeczeństwo i sterują przemianami społecznymi.

Nad pracą masonerii - zaprowadzeniem nowego porządku w świecie - czuwa Wielki Architekt Wszechświata.
Masonowi z trzech pierwszych stopni wtajemniczenia mówi się, że jest to bóg lub rozum w zależności od tego, w co on wierzy. Dla bardziej wtajemniczonych Wielkim Architektem Wszechświata są sami masoni. Na jeszcze wyższych stopniach Wielkim Architektem Wszechświata okazuje się naród izraelski. Tylko masoni najwyższych stopni wtajemniczenia zyskują pełną świadomość, że Wielki Architekt Wszechświata to Lucyfer, dla którego wznoszą wszechświatową świątynię, i mają nadzieję, że
w jego imię oni będą rządzić światem.

Książka do pobrania jako plik PDF

czwartek, 23 sierpnia 2012

Śmierć orędownika Intronizacji



Wczoraj w krakowskim szpitalu, cztery godziny po ciężkim wypadku drogowym, zmarł ks. Tadeusz Kiersztyn. Jego samochód został uderzony przez TIRa.



 Śp. ks. Tadeusz Kiersztyn


Ksiądz Kiersztyn był popularyzatorem idei intronizacji Chrystusa na Króla Polski objawionej błogosławionej Rozalii Celakównie.
Ta smierć od razu skojarzyła mi się ze śmiercią Marka Karpia - twórcy Ośrodka Studiów Wschodnich, który zginął w taki sam sposób - w zderzeniu z TIRem na białoruskich numerach rejestracyjnych. Ciekawe czy i tym razem sprawca pozostanie nieznany.

Ks. Kiersztyn, był Jezuitą. Odszedł z zakonu w wyniku intrygi jego przełożonych która doprowadziła do konfliktu pomiędzy wymogiem posłuszeństwa a wiernościa misji intronizacji Chrystusa Króla jakiej się podjął.

Być może był to zwykły wypadek, ale takich "przypadków" w ostatnich latach wśród ludzi niemiłych panującej elicie jest tak dużo, że można przypuszczać że jest to kolejna śmierć w tej specyficznej wojnie jaka się toczy w Polsce. Wojnie trwajacej, z małymi przerwami, właściwie od 67 lat. Można odnieść wrażenie że siły zła mają w tej jednostronnej wojnie przeciwko narodowi polskiemu, tak przytłaczającą  przewagę, że dokonują tylko "odstrzału" kontrolnego wybranych osobników, że użyję języka myśliwych (wszak krajem włada zapalony myśliwy Bronek), żeby nie utracić pożądanych cech stada. Takich porównań używali milicjanci z plutonu specjalnego ZOMO strzelający do górników z kopalni Wujek. Chwalili się na zgrupowaniu instruktorom że oddawali "strzał na komorę" i delikwent padał.
 Warto zauważyć że siły te są świadome mocy jaka płynie z wiary religijnej w tym z aktu Intronizacji o którą walczył Kiersztyn. Niestety należy się spodziewać ze nie jest to ostatnia ofiara tej wojny. Świeć Panie nad jego duszą.

Strona o bł. Rozalii Celakównie:
 http://www.rozalia.krakow.pl/index.htm

Ks. T. Kiersztyn o Intronizacji i walce masonerii z Chrześcijaństwem, wykład z 2010 roku:
http://www.youtube.com/watch?v=tdb5uV4leMQ&feature=player_embedded


poniedziałek, 2 lipca 2012

Antykściół nie chce Jezusa Króla Polski



Bardzo ważne słowa ks. Małkowskiego o ks. Natanku i kardynale Dziwiszu i ich przesłaniach:

http://gloria.tv/?media=306510

Później dodam trochę linków o ks. Kiersztynie i Rozalii Celakównie.

środa, 27 czerwca 2012

Polska - PRL 0 : 1



Fragment rozmowy Naszego Dziennika z profesorem Markiem Chodakiewiczem która mnie poruszyła:

 Pytanie ND: Pozostałością po PRL jest właśnie poczucie niemocy i bierność?
- Tak, jest to wynik PRL. "Transformacja" polegała w Polsce jedynie na nadaniu innego kształtu tej samej materii. Kiedy przeprowadzano ją za czasów Gorbaczowa, nie sądzono jeszcze, że komunizm rzeczywiście się sypnie. W każdym kraju postkomunistycznym proces ten przebiegał według innego scenariusza. W Polsce był to scenariusz podobny do tego z lat 1944-1947: łże-wybory, łże-opozycja, łże-wolna prasa. I tak dalej. Kiedy Stalin wkroczył do Polski w 1944 roku, mógł zrobić to samo, co w roku 1939, a jednak postąpił inaczej. Z różnych powodów. Główny powód był taki, iż myślał, że jeżeli nie narzuci on Polsce komuny w sposób jawny, ale zrobi to na drodze dezinformacji, to Amerykanie wycofają się z naszego kontynentu. Stąd naiwne działania Mikołajczyka i innych. Kiedy jednak okazało się, że Amerykanie się nie wycofali, Stalin przeszedł do działań otwartych. Nastąpiła pełna sowietyzacja i wszystko potoczyło się według scenariusza sprawdzonego w 1939 roku na Kresach. Komuna dysponowała modelem stosowanym w latach 1944-1947 i ten właśnie model został zastosowany w czasie ostatniej "transformacji ustrojowej" przez Kiszczaka i Jaruzelskiego. W latach 1944-1947 także istniało "uwalnianie rynku", funkcjonowały zakłady, sklepiki czy prywatne zakłady rzemieślnicze. Bitwa o handel i kolektywizacja nastąpiły dopiero potem. Komuna ma różne fazy. Nie zawsze ma twarz Pol Pota. Czasami wygląda jak salonowy redaktor naczelny. 


Całość tu:  http://www.bibula.com/?p=57501 daję przekierowanie do "bibuły" bo ND zmienia linki na stronę główną.

Kiedyś zastanawiałem się czym się skończy niedokończona rewolucja demokratyczna w Polsce i doszedłem do wniosku że musi się to zakończyć jakąś wojną domową. Taki stan nierozstrzygnięcia nie mógł trwać w nieskończoność. Musiało dojść do momentu w którym albo jedna strona albo druga przeważy. Tak się złożyło że przeważyła strona reprezentująca interesy starego układu postkomunistycznego. Elity solidarnościowe i niepodległościowe nie były przygotowane do przejęcia władzy, mogły tylko pełnić rolę listka figowego. 

To co teraz obserwujemy, te seryjne samobójstwa elit, to właśnie wojna domowa. Specyficzna wojna domowa, bardzo jednostronna. Wywiad z panem Chodakiewiczem daje poniekąd odpowiedź na pytanie co będzie potem. Myślę że będzie to jakaś forma łagodnego terroru państwowego w celu utrzymania władzy starych grup interesów i służb. Wzory oczywiście będą płynąć ze wschodu. Dla rządzących idealnie się składa że nadchodzą trudne i niebezpieczne czasy w polityce międzynarodowej. Tym łatwiej będzie wytłumaczyć pewne obostrzenia wobec tubylców. 

Ale jest jeszcze inna opcja, znacznie groźniejsza. 
Cała sztuka nowoczesnej, mistrzowskiej polityki zagranicznej polega na umiejętności postawienia przeciwnika przed  pozorną alternatywą która w każdym przypadku prowadzi do równie niekorzystnego dla niego rezultatu. Pójdziesz w lewo - zginiesz, pójdziesz w prawo - głowę stracisz. Taką alternatywą przed którą stanie Polska, może być wybór pomiędzy dyktaturą a wojną domową. Jakkolwiek to jeszcze może brzmieć absurdalnie, to moim zdaniem jest coraz bardziej prawdopodobne. Mam na myśli prawdziwą wojnę domową, taką jak w Libii i Syrii, prowadzącą do rozpadu państwa lub oderwania się jego części. interes w tym miałaby i Rosja i Niemcy, a także elity postkomunistyczne jeśliby okazało się że to jedyny sposób utrzymania się przy korycie.

Ech chyba zaczadziałem od tego siedzenia przed komputerem. Idę się przewietrzyć. 

środa, 6 czerwca 2012

Czytając między wierszami...


 Donald Tusk niczym kieszonkowy dyktator bananowej republiki, zaoferował koncernom zajmującym się wydobyciem gazu łupkowego w Polsce, stworzenie dogodnych i niezmiennych przez co najmniej 20 lat warunków prawnych i podatkowych, w zamian za ich patronat nad swoimi rządami.


Podczas konferencji na temat wydobycia gazu łupkowego, która odbyła się 16.05. w Warszawie, premier Tusk oznajmił:

„Tym, którzy chcą z nami współpracować przy gazie łupkowym i z nami zarobić, deklaruję rzetelność, stabilność i uczciwe podejście do pracy".

- Innymi słowy: "Zatrudnijcie mnie jako swojego pracownika a gwarantuję wam stabilność".

Po czym dodał lekko zawoalowaną groźbę:

"Nikt nie będzie ryzykował swoich dużych pieniędzy w takim miejscu na świecie, które nie będzie gwarantować ciągłości interesu”. 

 - Czyli: "Jeśli dacie nam za mało kasy, to przegramy następne wybory a wtedy do władzy dojdzie ta straszna nieprzewidywalna opozycja".

Następnie wycenił swoją usługę:

„Poziom inwestycji, jaki musimy uzyskać, aby móc powiedzieć, że na gazie łupkowym zarabiają ci, którzy ten gaz wydobywają i korzystają ci, którzy w Polsce mieszkają (czyli prominentni funkcjonariusze Partii - dopisek mój)... to dziesiątki miliardów złotych".

I określił czas w jakim jego partia jest gotowa się sprzedawać:

"Mówimy o inwestycjach liczonych na długie lata”.

Przyznając że coraz częściej pojawiają się apele, dotyczące ustanowienia specjalnego systemu prawnego, który obejmowałby wydobycie gazu łupkowego, zaoferował że to zrobi ale pod warunkiem że koncerny wydobywcze będą wiedziały komu POsmarować:

„System podatkowy dotyczący tego bogactwa, system prawny, który będzie opłacalny dla naszego państwa, ale także przyjazny dla tych, którzy będą z nami współpracowali w tym przedsięwzięciu”.

Tusk podkreślił, iż chodzi o taki system, który pozwoli na przewidzenie kosztów i zysków na wiele lat w przyszłość. Nie wyjaśnił jakie koszty ma na myśli, może trzeba będzie zamknąć usta wichrzycielom, zrezygnować z pewnych demokratycznych dekoracji których nie rozumie nasze niedojrzałe społeczeństwo, jak na przykład wolność słowa? Partia miłości ma jak żadna inna w tym doświadczenie. No, może z wyjątkiem SLD, ale to margines "rynku politycznego" przecież.

Jak wiadomo kapitał nie lubi niepewności, Donald Tusk doskonale to rozumie i jeszcze raz podkreśla że jest gotowy rozumieć to jeszcze bardziej:

„Jestem przekonany, że jesteśmy szczęściarzami. U nas w Polsce najbliższe wybory parlamentarne odbędą się za grupo ponad trzy lata. (to grubo, to może być i wielokrotność trzech lat jak będzie taka POtrzeba) Ta stabilność polityczna (…) niech to także będzie znakiem nadziei dla tych wszystkich, którzy chcą z nami inwestować w te przedsięwzięcia. Przeminą ekipy polityczne, za dwadzieścia lat ktoś inny będzie premierem, ale za dwadzieścia lat, kiedy będziemy chcieli już w pełni korzystać z naszych zasobów naturalnych, w pełni budować bezpieczeństwo i samodzielność energetyczną Polski, to kluczowym warunkiem będzie także równowaga finansów publicznych, stała tendencja wzrostowa w gospodarce, a to możemy i musimy zbudować dzisiaj”- podsumował Donald Tusk.

Tym ostatnim zdaniem Donald Tusk dał jednocześnie do zrozumienia dotychczasowemu dostawcy gazu do Polski, rosyjskiemu Gazpromowi, że niedawne przewidywania ekspertów że już za 5 - 10 lat Polska może stać się samodzielna energetycznie, nie muszą się spełnić. Jeśli tylko właściwa partia będzie u steru rządów w tym kraju.

poniedziałek, 21 maja 2012

„Konieczne jest podjęcie walki ze złem”






Pojęcie Ecclesia militans – Kościoła wojującego – nie jest dziś modne. W rzeczywistości jednak coraz lepiej rozumiemy, że jest prawdziwe – powiedział Benedykt XVI podczas dzisiejszego obiadu z kardynałami rezydującymi w Rzymie. 
Widzimy, że zło chce opanować świat i konieczne jest podjęcie walki ze złem. 
 Widzimy, że zło posługuje się w tym wieloma sposobami: okrutnymi, uciekając się do różnych form przemocy, ale też udaje dobro i w ten sposób narusza moralne fundamenty społeczeństwa stwierdził papież. 

Źródło: Radio Watykańskie

Czasami człowiek pójdzie za głosem wewnętrznym bojąc się że idzie wbrew Kościołowi. Jednak gniew nie pozwala mu milczeć. A potem okazuje się że wcale nie był ani tak radykalny, ani samotny w swoim gniewie. Dzięki Benedykcie.

Edycja 28 maja: Hm, wydaje się że ta wypowiedź Benedykta XVI była tylko częścią walk frakcyjnych związanych z kolejnym skandalem w Watykanie. Zabawne, jakiś kamerdyner ukradł tajne dokumenty Papieża i to zmusiło go do wypowiedzi o walce ze złem. Cyrk objazdowy po prostu. Św. Piotr miał żonę a dziś jego następcy mają kamerdynerów. Może to przez to.

środa, 16 maja 2012

Marsz dla Nycza

Kolejny dramatyczny akt w polskiej wojnie z krzyżem. W kościele w Parczewie zmarł Rycerz Chrystusa Króla któremu biskup Kiernikowski kazał zdjąć płaszcz z krzyżem i wizerunkiem Chrystusa. Serce nie wytrzymało rozterki pomiędzy wiernością ślubowaniu a presją pasterza. A przecież Jezus powiedział wyraźnie: "Róbcie wszystko co wam każą ale czynów ich nie naśladujcie". Dziś w Lublinie pogrzeb.

To jednak nie koniec. 3 czerwca pójdą w Warszawie dwa marsze w dwóch przeciwnych kierunkach.

Marsz dla Życia i Rodziny (odbędzie się już po raz siódmy):
O godzinie 10.00 wyruszy sprzed pomnika Kopernika skąd Krakowskim Przedmieściem i ul. Senatorską pójdzie w kierunku Placu Teatralnego. Około godziny 11.00 Marsz dojdzie do placu Teatralnego, gdzie nastąpi jego zakończenie.
Marsze dla Życia i Rodziny odbywają się w Warszawie od 2006 roku. Z każdym rokiem brało w nich udział coraz więcej osób manifestując swoje przywiązanie do wartości rodzinnych i szacunek dla życia.

Atrakcyjność Marszu jest wielka, a ponieważ dobry przykład pociąga za sobą naśladowców, to biskup Nycz postanowił przelicytować jego organizatorów i urządził swój marsz:
O godzinie 8 rano ma wyruszyć procesja z Pl. Piłsudskiego. O 10.45 na ul. Sobieskiego dołączyć mają specjalnie zmobilizowane grupy organizacji i wspólnot kościelnych. Około 11.45 mają dojść do Świątyni Opatrzności.

Jak widać marsz dla Nycza przejdzie obok punktu zbiórki Marszu dla Życia zanim ten zdąży wyruszyć w swoją stronę. Jest w związku z tym nadzieja, że pociągnie za sobą gorliwców którzy na Marsz dla Życia przyjadą trochę wcześniej.

Nie ulega wątpliwości że dwa mniejsze marsze, nie będą wyglądały tak groźnie dla posłów, zwolenników aborcji, jak jeden duży który by zapewne powstał, gdyby nie sprytna inicjatywa biskupa Nycza. A i owieczkom nie zagrozi jakiś niezdrowy ferment. Bo przecież nie o to chodzi żeby ludzie się policzyli prawda? Już raz się policzyli i co z tego wyszło? Same kłopoty.

                *                         

Już po marszu, warto odnotować że inicjatywa b.pa Nycza w pełni się powiodła: Marsz dla życia liczył w tym roku najmniej uczestników (tylko 2000) od lat.

wtorek, 15 maja 2012

Logika dziejów

Nie ma takiego kraju na świecie który by wyszedł z niewoli bez walki. "Okrągły stół" nie był pokojową rewolucją tak jak "Solidarność" w 1980 roku, tylko kolejnym pałacowym przewrotem. Żeby oszukać naród dokooptowano trochę nowych ludzi, zmieniono kilka szyldów. PRL przepoczwarzyła się w III RP, nabrała nowych sił, ale prawdziwa władza pozostała w rękach tych samych elit. Elit wywodzących się z nadania okupanta a czasami i obydwu okupantów.
Były bowiem takie rody które służyły jeszcze carskiej Ochranie, potem NKWD, potem Gestapo, a potem znowu NKWD i jego lokalnym odroślom w postaci UB i IW. Dla tych ludzi pozwolenie na prawdziwą niepodległość tego kraju jest niewyobrażalne. Dla nich wrogiem jest naród polski a przyjacielem każdy obcy rząd który ich przyjmie na służbę. Dlatego teraz giną ludzie pragnący wolności, bo wolność naprawdę krzyżami się mierzy.

Na początku III RP można było zrobić tak jak zrobili Niemcy w byłym NRD, od razu przeprowadzić lustrację i dekomunizację. Postkomuniści i byli funkcjonariusze PRL byli przestraszeni, nie stawialiby wtedy oporu.
Zamiast tego dano im czas żeby się przeorganizowali, umocnili i poszerzyli swoją bazę. Dziś to oni dyktują warunki. To oni usuwają zwolenników wolności, po cichu, podstępem albo siłą. Ich władza zrodziła się z terroru i kiedy czuje taką potrzebę, do terroru wraca. Czy to takie dziwne? Czy nie można było tego przewidzieć?

Może rację mieli ludzie którzy nie chodzili na wybory, tylko od początku koncentrowali się wyłącznie na tym, żeby zgarnąć pod siebie jak najwięcej? Co miał zrobić zwykły człowiek kiedy jedyna ocalała instytucja w tym kraju jaka stała po stronie walki o niepodległość i mogła wziąć odpowiedzialność za ojczyznę, mówiła mu że zamiast domagać się sprawiedliwości, powinien nadstawić drugi policzek? Wtedy nie trzeba było nadstawiać drugiego policzka. Teraz będzie trzeba.

piątek, 11 maja 2012

niedziela, 6 maja 2012

Roszady przed meczem?




Czyżby miało dojść do poważnego transferu z drużyny żółto-białych do biało-niebieskich? Biało-niebiescy szykują duży mecz wyjazdowy i potrzebują wzmocnienia. Żeby tylko nie doszło do zadymy pomiędzy kibicami.

piątek, 6 kwietnia 2012

Tak było



Podobno 3 mld lat temu  na Ziemi żył tylko jeden wielki organizm. Zajmował objętość całego oceanu. Był wszędzie. Wszyscy jesteśmy jego dziećmi. Był zbiorem komórek które wymieniały się materiałem genetycznym i białkami. Współpracowały ze sobą, nie walczyły. Ten pierwotny stan szczęścia trwał około 100 mln lat.

Jedność została przerwana dlatego że niektóre z komórek zgromadziły dość informacji by się usamodzielnić. Nauczyły się produkować lub zdobywać wszystko co było im potrzebne do przetrwania. Super organizm podzielił się na trzy grupy: bakterie, archea i eukarionty.

Ten podział spowodował że w bólach rodzimy swoje dzieci, w trudzie i znoju zdobywamy swoje pożywienie, ale za to czynimy sobie ziemię poddaną ;)

Jako że wszechświat ma strukturę fraktalną to kiedyś znowu nastanie powszechna miłość, pokój, i współpraca, tylko na wyższym poziomie :) Wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem, pantera z koźlęciem. ;)

Lubię odnajdować wspólne wątki w religii i nauce. Wierzę że nie ma pomiędzy nimi sprzeczności, tylko nauka jest procesem dochodzenia do prawdy i ostatecznie potwierdzi kiedyś prawdy wiary. Chyba że wcześniej nastąpi apokalipsa. :)




piątek, 30 marca 2012

Dziwna wojna

Figurka Św. Maryi na Ochocie. Kilka lat temu została zaatakowana przez wandali - oblana czarną farbą. Od tej pory nosi niebieski płaszcz. Wcześniej była piękniejsza - cała biała - jak starożytna rzeźba. Dobrze wpisywała się w nowoczesną architekturę, jakby uświęcając swoim blaskiem całą okolicę. Chyba dlatego była nie do zniesienia dla wojujących ateistów. Teraz lepiej pasuje do stereotypów.


I dziwny ochocki zwyczaj. Przed figurką stoi tandetna tablica ogłoszeniowa ochockiego ośrodka kultury przywiązana sznurkiem do drzewa. Podobne tablice stoją przed kościołami.

 Nie wiem o co tu chodzi. Ktoś uważa że kultura ma być alternatywą dla religii?

środa, 28 marca 2012

Od milionera do pucybuta

Dr. Władysław Bułhak z IPN: nasza przedwojenna II została wchłonięta przez wywiad brytyjski. Pracowała jeszcze w latach 1950 a nawet podobno w latach 1970 i miała swój udział w powstaniu UE.

poniedziałek, 26 marca 2012

Vera Gruz i rozbórka

Pomnik skradającego się robotnika








Jeszcze niedawno wesoło mruczały tu betoniarki, uwijały się spycharki przesypując żwir na wywrotki (same kobiety). Robotnicy niezmiennym zwyczajem udawali się na przedpołudniową drzemkę w wysoką trawę za płotem, jakby nic nie robiąc sobie z tego że gdzieś tam w dalekim świecie nastąpił koniec epoki socjalizmu. A trawa wokoło była bujna, rosły zdziczałe winogrona, maliny i wiśnie. Jednak chciwy nos kapitalisty - obszarnika wywęszył i tu pieniądze. Dzika przyroda musi ustąpić przed bezlitosnym prawem betonowej dżungli.

sobota, 24 marca 2012

Elity symboliczne, czyli gdzie jest moderator




Patrząc na życie naszego kraju od dawna zastanawiałem się kto i dlaczego decyduje o tym że dla masy ludzi jedna wypowiedź, lub wydarzenie staje się ważne a inne mniej. Jedna osoba publiczna godna zaufania a inna nie? Jakie tu mechanizmy działają? Jako dzieci wierzymy we wszystko co nam powiedzą dorośli. Okazuje się że potrzeba posiadania kogoś kto nam powie co jest dobre a co złe tkwi w nas przez całe życie. Ludzie nie mają na tyle czasu by śledzić osobiście wszystkie wydarzenia i wypowiedzi. Zdają się na autorytety, często przypadkowe, najczęściej te pokazywane w telewizji. Kto jednak nadaje ton, główny kierunek? Odpowiedź znalazłem dopiero dzisiaj: elity symboliczne.

Jak wielki jest ich wpływ można było się przekonać kiedy zadekretowano że disco polo jest złe. Pamiętam jakiś muzyk rockowy chlapnął wśród narzekań że disco polo robi mu konkurencję, coś takiego: "ale już niedługo to się skończy". - Ki diabeł, pomyślałem. I rzeczywiście, zaraz potem główne media przestały nadawać piosenki disco polo. Od tej pory można było posłuchać ich tylko na wiejskich dyskotekach, na które zresztą waliły tłumy z miast.

Nie będę udawał że dużo wiem na ten temat, więc tylko daję linka do tekstu pana Krzysztofa Sołoduchy:
http://www.fa-art.pl/artykul.php?id_artykulu=608&szablon=autorzy_artyk_felieton


środa, 21 marca 2012

Wiosna!

Nareszcie! Przyszła nie wiadomo skąd i zawładnęła całym światem.
Z początku nieśmiała jak każda kobieta, niby taka młoda, niewinna. Aż oczarowała mnie swoimi zapachami, ciepłem, kolorami. Wołała "chodź, nasyć się mną, patrz! Jestem powabna, ale zmienna, uważaj! Rano słońce wieczorem deszcz i burza, taka jestem!" W końcu nie wytrzymałem i wyszedłem ze swojej nory rozprostowałem kości zacząłem wygrzewać się na słońcu. Kamienny las znowu usłyszał mój przerażający ryk i ujrzał moje wyleniałe futro!






piątek, 16 marca 2012

Migawki z egzotycznego miasta

Dzisiaj było bardzo ciepło, ptaszęta śpiewały już pełną piersią. W powietrzu czuć zbliżającą się wiosnę. Na gałęziach są już bazie kotki a z trawy wyrastają piękne kwiaty.

Kończy się pora sjesty. Ulice zaczynają gęstnieć od amatorów sziszy i kolorowych trunków. Z dominującej nad okolicą wieży minaretu rozlega się głos muezina wzywający na wieczorne modlitwy ;) Odstawiam sziszę i ogarniają mnie halucynacje. Zaczyna mi się wydawać że zamiast muezina, słychać dobiegające z otwartych okien nawoływania telewizji tvn do oddawania czci Słońcu Peru. Na szczęście kolejny łyk piwa przywraca mnie do rzeczywistości.